NIEDOWARTOŚCIOWANI
Nasze agresywne czy też pełne frustracji zachowanie jest wyraźnym sygnałem: "Nie czuję się dobrze sam ze sobą i ze swoim życiem. Proszę, porozmawiaj ze mną".

Meryl Streep, Julianne Nicholson i Juliette Lewis. Kadr z filmu "Sierpień w hrabstwie Osage", reż. John Wells (USA 2013) FOT. MATERIAŁY PRASOWE DYSTRYBUTORA FORUM FILM POLAND SP. Z O.O.


JOLANTA BRÓZDA-WIŚNIEWSKA: Skąd się bierze agresja?

JASPER JUUL: W tym, co nazywamy agresją, kryje się mnóstwo reakcji emocjonalnych: rozdrażnienie, frustracja, gniew, wściekłość i nienawiść. Nie są one rezultatem działania jakichś prymitywnych genetycznych pozostałości w naszym organizmie, lecz są to reakcje społeczne. Oznacza to, że agresja jest zawsze logiczna, nawet jeśli ktoś może ją uważać za zło moralne.

Co się dzieje z naszym ciałem, uczuciami i umysłem, gdy wzbiera w nas agresja?

To zależy od osobowości, wieku i płci. Mniej więcej połowa z nas kieruje agresywne emocje do wewnątrz, na samych siebie, w formie poczucia winy, wstydu i brutalniejszych autodestrukcyjnych zachowań, takich jak zaburzenia odżywiania, nadużywanie leków czy narkotyków. W takim wypadku emocje mają raczej depresyjny charakter, nie są „gorące”. Większość tej grupy stanowią kobiety, dzieci i młodzież. Pozostała połowa z nas zamienia agresję na fizyczne lub werbalne krzywdzenie innych – w ten sposób reaguje wielu mężczyzn i chłopców. Ich umysł często „się zamraża”, ciśnienie krwi wzrasta: stają się nadaktywni.

Który sposób wyrażania agresji – z punktu widzenia biologii – jest dla nas lepszy?

Najzdrowsza jest taka kombinacja komunikatów słownych i mowy ciała, która nie rani innych. Idź do lasu – krzycz i kop drzewa, a kiedy poczujesz się spokojny i fizycznie zrelaksowany, to znaczy, że dojrzałeś do lepszych relacji zarówno z innymi, jak i z samym sobą.

Kto jest bardziej agresywny: mężczyźni czy kobiety?

Z mojego doświadczenia wynika, że kobiety i mężczyźni są tak samo agresywni, ale w różny sposób przeżywają agresywne emocje. Kobiety lepiej sobie radzą z komunikacją werbalną i są mniej skłonne do fizycznej przemocy, ale te różnice są bardziej kulturowe niż biologiczne.

Czy sposób wychowania i edukacja mogą wpłynąć na to, w jaki sposób wyrażamy agresję?

Oczywiście! Dziecko potrzebuje 12–14 lat, żeby się nauczyć wyrażania agresywnych emocji bez używania przemocy. Ale nauczy się tego pod warunkiem, że jego rodzice i nauczyciele wiedzą, jak radzić sobie z własną agresją. Potrzebny jest przykład, a nie pouczanie czy prawienie kazań.

Dzieci zazwyczaj są wystawione na aktywne i pasywne formy agresji ze strony dorosłych. Rodzice i nauczyciele muszą się nauczyć nowych sposobów rozwiązywania konfliktów, opartych na dialogu. W duńskich szkołach i przedszkolach przeprowadzono badania, podczas których zadano dzieciom pytanie: „Jeśli nie wolno krytykować lub karać dzieci, jak można je skłonić do współpracy?”. Odpowiedź dzieci w wieku 3–13 lat była zawsze taka sama: „Po prostu nas słuchaj”. Dzieci miały na myśli to, że gdyby rodzice i nauczyciele obdarzali je większą uwagą, przekonaliby się, że one niczego bardziej nie pragną niż współpracy z dorosłymi.

Łatwo powiedzieć. W praktyce jest to dużo trudniejsze: codzienny kontakt zarówno z małym dzieckiem, jak i z nastolatkiem pokazuje, że ten drugi człowiek chce mieć swoje zdanie – najczęściej inne niż ma rodzic. Nietrudno wówczas o konflikty. A stąd już tylko krok do agresji.

Tak, i to do agresji z obu stron.

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Jasper Juul - ur. 1948, terapeuta rodzinny i pedagog, od 2007 roku kieruje siecią poradni wychowawczych Family-Lab International, które mają swoje placówki w kilkunastu krajach świata. Autor wielu książek na temat wychowania, m.in. "Twoje kompetentne dziecko", "Kryzys szkoły", "Nie z miłości", "Agresja - nowe tabu?" Mieszka w Danii. (wszystkie teksty tego autora)

Jolanta Brózda-Wiśniewska - ur. 1974, dziennikarka, publicystka, krytyk muzyczny. Absolwentka Akademii Muzycznej w Poznaniu. W latach 2000-2008 dziennikarka działu kultury "Gazety Wyborczej" w Poznaniu. Publikowała także w "Uważam Rze", "Tygodniku Powszechnym", "Ruchu Muzycznym" i "Canorze". Ma męża i dwóch synów, mieszka w Anglii. (wszystkich teksty tego autora)

     


zobacz także

Choroba naddokładności

Randka z Vaticaną

MOTYLE W BRZUCHU KONTRA ODKURZACZ

SŁODYCZE WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH

WYSPY NIEWIEDZY


komentarze



Facebook