Archwium > Numer 504 (08/2015) > Kiedy się modlisz > CODZIENNOŚĆ PRZED BOGIEM

CODZIENNOŚĆ PRZED BOGIEM
Aby się modlić, nie należy czekać na dobrą okazję, na lepsze czasy, na sprzyjający powiew Ducha Świętego lub duchowych emocji. Na modlitwie nie warto liczyć na spontaniczne odruchy i samoczynne westchnienia. Aby się modlić, trzeba chcieć.

 Kiedy mówię o modlitwie, myślę o mojej rodzinie: o moich rodzicach, rodzeństwie, w końcu o wielkim długu, który mam u moich braci w zakonie – za naukę modlitwy, jakiej każdego dnia wciąż mi udzielają. Wszyscy oni uczyli i uczą mnie modlitwy. Od początku, od kiedy tylko potrafię ogarnąć pamięcią swoje życie, modlitwy mnie uczono. Tej prostej, dziecięcej, do Pana Jezusa i mojego Anioła Stróża, na kolanach, przy łóżku, pod świętym obrazem: za rodziców, za rodzeństwo, za kolegów i za siebie, za wielkie lęki małego człowieka. Ale też tej zakonnej, twardej jak nowicjacki klęcznik. Nie należało z niego za szybko wstawać, by nie rozsiąść się zbytnio – nie tylko w kaplicy, ale i w swoim życiu duchowym, któremu krytycznie przez grube szkła przypatrywał się mój mistrz nowicjatu. A potem już tylko codzienność, nie zawsze jak przezroczysta szyba, w którą wpisywały się ślady dotknięć moich braci, budujących porządek modlitewny i zwyczaje konkretnego klasztoru, w jakim przyszło mi żyć. To po prostu Tradycja wychowująca mnie do życia modlitwy. Na co dzień bardziej niż biblijny skarbiec, z którego ojciec wydobywa rzeczy stare i nowe (por. Mt 13,52), przypomina ona wielką szafę, zawleczoną na strych. Chwilami wydaje się nieporęcznym i zużytym meblem, ale gdy się ją uchyli, otwiera drogę do pięknej krainy, która wykarmiła i uświęciła niejedno życie. Potrzebujemy Tradycji, by nie utonąć w wartkim nurcie życia duchowego, gdzie figle płata to, co nieduchowe, mieszając się z tym, co duchowe, albo żeby znowu nie osiąść na mieliźnie znudzenia się tym, co nazbyt nasze albo zbyt duchowo abstrakcyjne. Żywy przekaz (święta Tradycja) daje mi dostęp do żywej modlitwy – poprzez wspomnienia moich żyjących już u Boga braci (w formie anegdot, a czasem spisanych i przechowywanych po dziś dzień na pożółkłych kartkach konferencji) bądź poprzez ich obecność w kaplicy. Kiedy ja nieporadnie szukam swojego miejsca przy Najświętszym Sakramencie, moi bracia uspokajają mnie swoim miarowym oddechem lub drzemką, trwając przed Tajemnicą, która czasem znika mi z oczu. Wtedy patrzę na nich, na ich modlitwę wskazującą kierunek, „skąd nadejść ma dla mnie pomoc” (por. Ps 121). Taka nauka bywa ocalająca.

Tradycja modlitwy jest jak studnia na pustyni, o której nomadzi przekazują sobie informacje, użyczając praktycznych wskazówek, w jaki sposób do niej trafić. Bo piasek potrafi zmienić krajobraz pustyni, dlatego pamięć moich braci, tych którzy są ze mną, zachowywanie w sercu wydarzeń i słów niosących moc i zbawienie, kiedy dzielimy się swoim życiem, pozwala na wzrost modlitwy. Bez ich świadectwa życia, które przeszło nie raz ze śmierci do życia (por. 1 J 3,14), nie miałbym odwagi się modlić. Dlatego na modlitwie nigdy nie jestem sam. Moja samotność modlitwy jest w sporej części owocem ich spotkania.

Nie zwlekaj

 Mniej lub bardziej prostymi słowami, a może częściej przykładem, nauczono mnie, że aby się modlić, nie należy czekać na dobrą okazję, na lepsze czasy, na sprzyjający powiew Ducha Świętego lub duchowych emocji. Na modlitwie nie warto liczyć na spontaniczne odruchy i samoczynne westchnienia. Aby się modlić, trzeba chcieć. To chcenie, które zna oczywiście smak zniechęcenia i znużenia, ma być wyrazem mojej świadomej woli, wyrażonej poprzez decyzję, a potem jej wykonanie. Może to oczywiste, ale dla mnie wciąż ważne. Bo gdy ulegam zniechęceniu

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Michał Adamski OP - ur. 1977, dominikanin, przeor klasztoru św. Jacka w Warszawie. Autor książek "Przejść pustynię, czyli od rozpaczy do nadziei" (2006) oraz "Miłość, która się spóźnia" (W drodze, 2012). (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Niewidoczne ziarnko

BEZPIECZNY PORT

W NIEBO WSTĄPIENI

Zamiast chronić siebie

WĘDROWNA IKONA


komentarze



Facebook