PIĘKNO TO IMIĘ BOGA
"Wewnętrzny mnich", czyli człowiek spragniony samotności z Jezusem, jest w każdym z nas, bo w gruncie rzeczy w każdym człowieku jest jakaś cząstka samotności, której nikt i nic nie może zapełnić.

 KAMIL SZUMOTALSKI: Trudno złapać oddech, coraz więcej pośpiechu w naszym życiu. A ja chciałbym porozmawiać o kontemplacji. Jacques i Raïssa Maritainowie napisali, że „wielką potrzebą naszego wieku jest życie kontemplacją na drogach” (Kontemplacja w świecie).

BP MICHAŁ JANOCHA: Bardzo ważny jest kontekst dwudziestego wieku, czasu przyspieszonego. Kiedyś kontemplacja była bardziej związana z życiem, chociaż zawsze istniało to napięcie i zawsze była potrzeba jakiegoś radykalnego oderwania. Dzisiaj, kiedy świat coraz bardziej nas wchłania, musimy się uczyć żyć duchem kontemplacji „w drodze”. Dawny model życia kontemplacyjnego, zarówno na Wschodzie, jak i na Zachodzie, to był model monastyczny, który polegał na odejściu z tego świata i zostawieniu go. Dzisiaj bardziej akcentujemy konieczność kontemplacji w świecie, czyli łączenie charyzmatu Marii i Marty (por. Łk 10, 38-42). Życie Jacques’a i Raïssy Maritainów jest inspiracją dla wielu ludzi i wspólnot.

 O połączeniu życia Marii i Marty pisał wiele Pierre-Marie Delfieux, założyciel Monastycznych Wspólnot Jerozolimskich. Ksiądz biskup jest traktowany przez warszawską wspólnotę jako „swój”. Skąd ta przyjaźń?

Ze spotkań z konkretnymi ludźmi – siostrami, braćmi, to chyba jest najważniejsze. Z tych spotkań rodzi się przyjaźń. To, czym żyją – idea pustyni w mieście – jest formą kontemplacji w drodze, czyli wnoszenia ciszy w centrum żywiołu, którym jest wielkie miasto. To propozycja bardzo ważna w dzisiejszych czasach, dla mnie osobiście niesłychanie żywa. Kto przeczyta Księgę życia, czyli regułę Wspólnot, zobaczy, że tętni tam Ewangelia w interpretacji Ojców Pustyni powiedziana współczesnym językiem. To księga pisana przez Pierre’a-Marie dla mnichów i mniszek, ale adresowana do wszystkich. A to pokazuje, że monastycyzm jest zjawiskiem uniwersalnym, że monachos to nie tylko ktoś, kto – jak to się rozumie w sensie dosłownym – żyje sam, ale kto żyje dla jednej – monos – idei, dla jednego Boga, bez względu na to, czy wybiera drogę życia konsekrowanego, rodzinnego, czy jeszcze jakąś inną.

 Jeżeli Księga pisana dla mnichów, tak mocno oparta na tradycjach Ojców Pustyni, jest księgą uniwersalną, czy to znaczy, że Wschód, który przez wieki był nieobecny w zachodniej Europie, teraz powróci?

To się stale dzieje. Byli przecież Jan Kasjan, Benedykt, mnisi irlandzcy… Monastycyzm rozwijający się w starożytnym świecie zachodnim był w dużym stopniu inspirowany monastycyzmem syryjskim, egipskim, palestyńskim. To istniało od zawsze. Nowe jest odkrywanie, że powołanie monastyczne jest w jakimś sensie powołaniem każdego chrześcijanina. To właśnie odkrywa Pierre-Marie Delfieux, to odkrywają Maritainowie, w nowy sposób odkrywa to również Wschód, kiedy mówi o „biełym monaszestwie”. Biały monastycyzm, o którym pisze rosyjski teolog prawosławny Paul Evdokimov, dotyczy ludzi, którzy nie przyjmują ślubów zakonnych, natomiast żyją życiem mniszym pośrodku wielkich miast, w środku codziennych spraw. Niektórzy składają w sercu śluby, inni nie. Maritainowie na przykład żyją w związku małżeńskim, wiążąc się ślubem czystości. Ale ten „wewnętrzny mnich”, czyli człowiek spragniony samotności z Jezusem, jest w każdym z nas, bo w gruncie rzeczy w każdym człowieku jest jakaś cząstka samotności, której nikt i nic nie może zapełnić. Każdy z nas rodzi się sam i sam umiera. Ta cząstka samotności jest właśnie miejscem spotkania z Panem Bogiem. Świat chce nam tę cząstkę zabrać, chce nas z tego okraść. Czasem my sami chcemy ją zgubić, zasypać. Człowiek się boi tej samotności. Jednak właśnie ta samotność, która istnieje w najgłębszej głębi człowieka, otwiera nas na Boga i otwiera nas na innych. Ani przyjaźń, ani miłość nie są prawdziwie i w wolności możliwe bez tej świętej samotności, która jest w każdym człowieku.

 Jak w takim razie przekonać samych siebie, że o tę chwilę samotności warto powalczyć?

Jeśli człowiek nie zasypuje w sobie jakiejś wewnętrznej prawdy, to prędzej czy później odkryje potrzebę samotności, ciszy, kontemplacji. Każdy ma swoją drogę do ich odkrycia, choć niektórzy nie odkrywają.

 Wykłada ksiądz biskup na wydziale historii sztuki Uniwersytetu Warszawskiego, który jest obecnie słabo kojarzony z duchowością.

Uniwersytet z natury rzeczy jest pluralistyczny. To miejsce wymiany myśli i poglądów. Tak było zawsze i zawsze ścierały się tam różne punkty widzenia. To pomaga rozwijać się nauce, a ostatecznie człowiekowi. Wydział, na którym pracuję – Artes Liberales – ma charakter interdyscyplinarny. Usiłuje przełamywać granice tradycyjnych dyscyplin humanistycznych, w ramach których rozwija się nauka. Nie próbuje ich znosić, ale budować między nimi mosty, odkrywając wspólny fundament. Mnie to zawsze pociągało. 

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


bp Michał Janocha - ur. 1959, od czerwca 2015 roku biskup pomocniczy archidiecezji warszawskiej, historyk sztuki, znawca sztuki chrześcijańskiego Wschodu, w latach 2009?2013 był ojcem duchownym w Wyższym Metropolitalnym Seminarium Duchownym w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

Kamil Szumotalski - ur. 1991, absolwent studiów teologicznych na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego, pracuje w Archidiecezjalnym Centrum Informacji Archidiecezji Warszawskiej. Współtworzy portal Ewangelizacja.waw.pl. Prowadzi bloga "Ważniejsi niż wiele wróbli". Mieszka w Warszawie. (wszystkich teksty tego autora)

     


zobacz także


komentarze



Facebook