Archwium > Numer 507 (11/2015) > Rozmowa w drodze > HISTERIA? RACZEJ ZASKOCZENIE

HISTERIA? RACZEJ ZASKOCZENIE
Jeśli ktoś uważa, że sędziowie lekkomyślnie będą orzekać nieważność małżeństwa, to się myli. A to właśnie wywołuje strach, bo kojarzy się z atakiem na nierozerwalność. Zupełnie niepotrzebnie.

FOT. SCOTT WEBB/UNSPLASH.COM


KATARZYNA KOLSKA, ROMAN BIELECKI OP: Co to za postać na portrecie, który wisi u księdza nad biurkiem?

KS. ADAM PAWLASZCZYK: To mój mistrz, ksiądz profesor Remigiusz Sobański.

Kim był?

Najwybitniejszym polskim kanonistą, jednym z najczęściej cytowanych na świecie. Niezwykła osobowość, intelekt i geniusz. Zawsze na pierwszym miejscu stawiał człowieka. Kiedy któryś z pracowników sądu nadmiernie przetrzymywał akta sprawy, dostawał od księdza prof. Sobańskiego dość stanowcze napomnienie, w stylu: Przypominam księdzu, że za każdą z tych spraw stoją ludzie a nie papiery – proszę więc przyspieszyć działanie.

Byłoby mu po drodze z papieżem Franciszkiem i ze zmianami, które proponuje?

Profesorowi Sobańskiemu było po drodze z każdym papieżem.

W ostatnich tygodniach można było jednak odnieść wrażenie, że niektórym pracownikom sądów kościelnych z papieżem Franciszkiem nie jest po drodze. Pojawiały się bardzo emocjonalne wypowiedzi.

Rozumiem nastrój, który zapanował. Po 300 latach mamy odstąpić od pewnej ustalonej praktyki. Ci, którzy się tym zajmują zadają sobie pytanie, czy przypadkiem nie posuwamy się za daleko. Ale to jest chyba pierwsze wrażenie po lekturze papieskiego motu proprio Mitis Iudex Dominus Iesus. Kiedy człowiek wczyta się w ten dokument i spróbuje sobie wyobrazić, jak to w praktyce będzie wyglądało – bo normy wejdą w życie dopiero 8 grudnia – zobaczy, że jest to realizacja postulatu, który pojawiał się od dawna, czyli by większym zaufaniem obdarzyć strony procesowe, tzn. małżonków, którzy zawarli małżeństwo i mają prawo zaskarżyć jego ważność.

A nagłówki prasowe krzyczą: Papież ułatwia stwierdzanie nieważności małżeństw. Czy tak jest?

W tydzień po opublikowaniu dokumentu w jednym z dzienników pojawił się tytuł: „Rozwód kościelny w 45 dni? Jednak tak!”. Przypomina to pewien typ reklam operatorów sieci komórkowych: Wszystko za 9,99 – rozmowy, esemesy, internet. To prawda, ale tylko wtedy, kiedy dzwonisz o drugiej w nocy, masz na imię Marian, a twoja żona ma na imię Katarzyna, i rozmawiasz, stojąc wychylony przez okno. W tym przypadku jest podobnie: 45 dni dotyczy formuły procesu skróconego, który raczej niezbyt często będzie miał miejsce.

Czy propozycja papieża to zamach na sakrament małżeństwa?

Nie.

To skąd te emocje?

Zamach to jest pojęcie pejoratywne, które oznaczałoby zerwanie z tradycją nierozerwalności. Tak naprawdę procedura stwierdzenia zachowania małżeństwa dawała poczucie spokoju. Nie bierzemy udziału w rozwodzie kościelnym, tylko w udowodnieniu, a raczej w dojściu do przekonania, czy małżeństwo stron zostało zawarte ważnie. Obawy, związane prawdopodobnie z zarzutami i podejrzeniami z rozmaitych stron, towarzyszyły sędziom kościelnym zapewne od zawsze. I dokładnie te same emocje mają miejsce dzisiaj, kiedy okazuje się, że pewne instytucje nie są już konieczne, na przykład zatwierdzenie wyroku przez drugą instancję.

To przypomnijmy, jak jest obecnie.

Do sądu kościelnego musi trafić skarga powodowa, w której jedno z małżonków – lub oboje małżonkowie, choć to się zdarza rzadko – twierdzi, że jego małżeństwo zostało zawarte nieważnie. Warto od razu zaznaczyć, że małżonek nie skarży drugiego małżonka, tak jak w przypadku rozwodu cywilnego, podczas którego sędziowie orzekają, czy zawiniła jedna strona, czy dwie. W sądzie kościelnym mamy do czynienia z zupełnie innym myśleniem i nomenklaturą.

Co się z tą skargą dzieje?

Przewodniczący trybunału stwierdza, czy skarga spełnia wymogi formalne. Jeśli zostanie przyjęta, wyznaczany jest trybunał, składający się z trzech sędziów, obrońcy węzła małżeńskiego i notariusza.

Potem rozpoczyna się instrukcja sprawy, czyli zbieranie materiału dowodowego.

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


ks. Adam Pawlaszczyk - ur. 1971, kapłan archidiecezji katowickiej, doktor prawa kanonicznego, oficjał katowickiego Sądu Metropolitalnego. Mieszka w Katowicach. (wszystkie teksty tego autora)

Katarzyna Kolska - dziennikarka, zastępca redaktora naczelnego miesięcznika "W drodze", absolwentka filologii polskiej i teologii, przez 13 lat pracowała w poznańskim oddziale "Gazety Wyborczej", autorka kilku książek, m.in. "Modlitwa poranna i wieczorna" (Olimp Media 2008) i "Moje dziecko gdzieś na mnie czeka. Opowieści o adopcjach" (Znak 2011, Wydawnictwo W drodze 2016). Jest mężatką, ma dwóch synów, mieszka w Poznaniu. (wszystkich teksty tego autora)

Roman Bielecki OP - ur. 1977, dominikanin, absolwent prawa KUL oraz teologii PAT, redaktor naczelny miesięcznika "W drodze", mieszka w Poznaniu. (wszystkich teksty tego autora)

     


zobacz także

Drodzy Czytelnicy,

ZBIEG OKOLICZNOŚCI?

Drodzy Czytelnicy,

PROSZĘ NIE PRZEWRACAĆ ŚWIECZEK

Matka nie swoich dzieci


komentarze



Facebook