Archwium > Numer 508 (12/2015) > Rozmowa w drodze > CUDEM JEST TO, ŻE DOSZEDŁEM

CUDEM JEST TO, ŻE DOSZEDŁEM
Człowiek postanawia przejść setki lub tysiące kilometrów, decydując się na znużenie, wyczerpanie, zwątpienie, upadki i wkroczenie w inną rzeczywistość bez racjonalnego powodu. To mnie urzekło podczas tej wyprawy.

FOT. CORBIS/PROFIMEDIA


MICHAŁ CHUDOLIŃSKI: W dobie internetu i masowej komunikacji zostawia pan wszystko i wyrusza na cztery miesiące w pieszą podróż przez Europę. To rodzaj jakiegoś manifestu?

MAREK KAMIŃSKI: To nie była zwykła podróż piechotą przez Europę. Zdecydowałem się pójść drogą od Bieguna Rozumu – grobu Immanuela Kanta w Kaliningradzie – do Bieguna Wiary – grobu św. Jakuba w Santiago de Compostela. To nie był żaden manifest, a jedynie pomysł, który narodził się w mojej głowie, a ściślej mówiąc, to droga przywołała mnie do siebie.

Poza tym chodzenie jest bardzo zdrowe. 

Co było najtrudniejsze w tym przedsięwzięciu?

Przejście ponad 4000 kilometrów. Europa jest przystosowana do poruszania się samochodem, a nie do pieszej wędrówki. Wysiłek fizyczny okazał się jednak umiarkowanie trudny w stosunku do wysiłku psychicznego. Ciało bowiem przyzwyczaja się do pewnego rytmu, a z umysłem jest inaczej. Początkowo zakładałem, że w trakcie pielgrzymki będę medytował i wykonywał ćwiczenia duchowe. Droga okazała się jednak silniejsza niż wola i moje wyobrażenia.

Trudny był też brak obecności Boga w świecie materialnym – Europa staje się duchową pustynią.

To znaczy?

Temat rzeka… Ciężko mi teraz dokonać oceny. Kościoły stoją puste, są zabytkami architektonicznymi, które się zwiedza. Styl życia, jego tempo i dobra materialne w znacznym stopniu przysłoniły duchowość. Najważniejsza stała się konsumpcja. Rozwijający się i wciągający nas świat materialny sprawia, że rzeczywistość duchowa przestaje istnieć. Ludzie czują się zagubieni w otaczającym ich nurcie życia. Zagubienie usprawiedliwiają często sferą racjonalną: pracą, hobby, aktywnym spędzaniem czasu.

Jeśli za europejskie korzenie uznamy chrześcijaństwo, a nawet przypomnimy sobie czasy przed nim: wierzenia celtyckie, słowiańskie – bo to także był pewien rodzaj duchowości, to niewątpliwie te korzenie obumarły.

Dlaczego ludzie wyruszają w taką drogę?

Tego nie wiem. Odpowiedzi pewnie jest tyle, ilu pielgrzymów. Niektórzy mówili, że to nie była przemyślana, racjonalna decyzja. To właśnie urzekło mnie podczas tej wyprawy: człowiek postanawia przejść setki lub tysiące kilometrów, decydując się na znużenie, wyczerpanie, zwątpienie, upadki i wkroczenie w inną rzeczywistość bez racjonalnego powodu.

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Marek Kamiński - ur. 1964, podróżnik, polarnik, przedsiębiorca; pierwszy i jedyny człowiek na świecie, który zdobył oba bieguny Ziemi w ciągu jednego roku; uczestniczył w wyprawach na Antarktydę, Grenlandię, przeszedł Pustynię Gibsona, w 2004 roku dotarł na obydwa bieguny z niepełnosprawnym chłopcem - Jaśkiem Melą. Ekspert w dziedzinie motywacji i przywództwa; założyciel Instytutu Marka Kamińskiego - firmy szkoleniowej - oraz właściciel Inveny SA, wiodącej firmy z branży grzewczej i sanitarnej; założył w 1996 roku Fundację Marka Kamińskiego zajmującą się realizowaniem dużych projektów społecznych, skierowanych do wybranych grup potrzebujących, ze szczególnym uwzględnieniem osób niepełnosprawnych. Mieszka w Gdańsku. (wszystkie teksty tego autora)

Michał Chudoliński - krytyk komiksowy i filmowy, autor i redaktor naczelny portalu "Gotham w deszczu". Mieszka w Warszawie. (wszystkich teksty tego autora)

     


zobacz także


komentarze



Facebook