Archwium > Numer 509 (01/2016) > Ciągle kłamiemy > JOGURT PEŁEN WIGORU I ŻYCIA

JOGURT PEŁEN WIGORU I ŻYCIA
Wielkim kłamstwem naszych czasów jest to, że szukamy autorytetów totalnych. Tymczasem z tego, że jakaś aktorka dobrze gra, nie wynika jeszcze, że powinna nam także mówić, jak wychowywać dzieci czy przygotowywać święta.

Anna Sosnowska: Doktor House mówił: Wszyscy kłamią. Miał rację?

Dariusz Duma: Oczywiście. Zresztą nie tylko on tak twierdził. Większość mężczyzn uważa, że kobiety kłamią, a większość kobiet – że kłamcami są mężczyźni. Radiowa Trójka nadawała kiedyś program „Dzieci wiedzą lepiej”. W odcinku o kłamstwie jedno z dzieci tak je opisało: On jej obiecuje, że zostanie prezydentem, że będą mieli służbę, piękny dom. A potem biorą ślub. On nie został prezydentem, zaczął pić, a ona stała się kocmołuchem.

Wszyscy wiemy, ile kłopotu mogą narobić dzieci, gdy z druzgocącą szczerością obwieszczają znajomym, o czym mama z tatą rozmawiali. Ta dziecięca szczerość, która każe nam bardzo uważać, co przy dzieciach mówimy, jest chyba najlepszym dowodem na to, że wszyscy kłamiemy, a przynajmniej nie zawsze chcemy powiedzieć całą prawdę.

Ale kłamstwo kłamstwu nierówne.

Na szczęście. Istnieją kłamstwa, które mają niegodziwą intencję (chcę cię nabrać) i takie, które nie mają tej niegodziwej intencji (kłamstwo ze strachu albo z chęci podkoloryzowania świata), a nawet mają intencję szlachetną (nie chcę komuś zrobić krzywdy albo sprawić przykrości).

Dlaczego w ogóle kłamiemy?

Ponieważ chcielibyśmy przekonać – przede wszystkim samych siebie – że sprawy mają się inaczej niż w rzeczywistości. Myślę, że to jest praprzyczyna wszystkich kłamstw. Pewnym rodzajem kłamstwa może być na przykład makijaż.

Ja bym go raczej nazwała podciąganiem urody.

Albo podkreślaniem. Mamy na tę – i inne podobne techniki, stosowane także przez mężczyzn – wiele zwodzących nazw: kreowanie wizerunku, budowanie wrażenia, wpływu społecznego. Przypomina mi się tutaj uroczy dowcip: Co jest największą tragedią mężczyzny na plaży? Kiedy kobieta mu mówi, żeby wciągnął brzuch, a on już to zrobił. Stałe napięcie, by pokazywać światu maskę zamiast prawdziwej twarzy, dotyczy wszystkich nas. Jednak myślę, że to dość niewinne kłamstwa.

Niewinne kłamstwa? Brzmi podejrzanie.

No to użyjmy określenia: dozwolone, choć oczywiście pod pewnymi warunkami. Pierwszym z nich jest pozytywna intencja, a drugim – sam czyn oraz jego konsekwencje; one też muszą być pozytywne. I tu się zaczyna ciekawa zabawa. Słuchałem kiedyś w niedzielę kazań kilku księży z pewnej parafii i każdy z nich przytaczał tę samą historię w pierwszej osobie, jakby mu się ona naprawdę przydarzyła. Owszem, to było kłamstwo, ale w dobrej intencji i raczej nie miało złych skutków, a mogło nawet wiernym pomóc.

Przypomina mi się też inna historia. Byłem wtedy ministrantem. Ksiądz wygłosił świetne kazanie, a po mszy z chytrym uśmieszkiem powiedział: „Ale ropuchy rozgrzałem!”. Kazanie było wspaniałe, jednak intencja cyniczna.

Z tego typu dylematami mierzymy się wszyscy. Niejeden handlowiec zastanawia się, czy to uczciwe, że wciska ludziom nowy ekspres do kawy, chociaż oni niekoniecznie go potrzebują. Na szczęście ci, którzy zadają sobie pytania o funkcjonowanie w tym zakłamanym świecie, starają się pilnować tego, żeby oferować ludziom jakąś autentyczną wartość.

Trochę to naciągane.

Niekoniecznie. Ostatnio dyskutowałem na temat coachingu. Ktoś przychodzi na sesję za 600 zł, my go zapewniamy, że będzie dzięki temu szczęśliwszy, zrozumie cel i sens swojego życia, wzrośnie jego energia i skuteczność. Wszyscy czujemy, że jest to pewien rodzaj nabierania ludzi, bo coach nie ma aż takich kompetencji i mocy, a spotkania z nim są drogie. Co więcej, zdeterminowany klient często widzi w coachu ostatnią deskę ratunku. Ale przecież wielu ludzi chodzi na masaż za 200, 300 zł. Jedno jest masażem dla duszy, drugie dla ciała. Efekty jednego i drugiego znikają po kilku godzinach. Dlatego powiedziałbym znów, że to intencja ma znaczenie dla etycznej oceny kogoś, kto chce przekonać do swojej oferty.

Nie mniejsze znaczenie ma też uczciwość. Chciałabym jasno usłyszeć od coacha: W tym pani nie pomogę, lub od masażysty: Jeden zabieg nic pani nie da.

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Dariusz Duma - ur. 1968, filozof, trener, coach, doradca, prezes Chiltern Consultancy International Polska, pionier i autorytet konsultingu biznesowego w Polsce; popularyzuje wiedzę, kompetencje i wartości związane z przedsiębiorczością, przywództwem, otwartością na zmiany, skutecznością biznesową i zarządzaniem. (wszystkie teksty tego autora)

Anna Sosnowska - ur. 1979, absolwentka studiów dziennikarsko-teologicznych na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, współautorka książki "Zioło-lecznictwo, czyli wywary na przywary", wcześniej związana z kanałem religia.tv, gdzie prowadziła programy "Kulturoskop" oraz "Motywacja jest kobietą". Redaktor naczelna portalu Aleteia. (wszystkich teksty tego autora)

     


zobacz także

KONIEC PREMII ZA ŚCIEMĘ

SZUKAM BRATA

Kino akcji wewnętrznej

Western z Włodowa

KOBIETY, NIE ANIOŁY


komentarze



Facebook