Archwium > Numer 510 (02/2016) > Jan Góra 1948 - 2015 > HISTORIA JEDNEGO PRZEBOJU

HISTORIA JEDNEGO PRZEBOJU
A drogie są te kasety? - zapytał papież. Ja mówię: Najtańsze w całej Europie Środkowo-Wschodniej. - A zarabiasz ty coś chociaż na tym? Bo nie chciałbym, żebyś przeze mnie musiał dokładać do interesu.

Maj 1991, Danuta Häuser wręcza Ojcu Świętemu kasety magnetofonowe, na których m.in. nagrana jest pieśń Abba Ojcze. FOT. ARTURO MARI


Przemysław Hauser: Znałem go z każdej strony – tej bardzo pięknej i tej kontrowersyjnej. Bo on nie miał złej strony. Czasami wszyscy się śmiali: Jan Góra – pseudonim „Ja i papież”. Ale to było fajne. Ten ich związek to było coś więcej niż przyjaźń, ponieważ papież doskonale wiedział, kim dla młodzieży jest Jan Góra. On był kontynuatorem takiego duszpasterstwa, jakie prowadził Karol Wojtyła. To oczywiście były inne czasy i inne możliwości.

I do tego ta ich wrażliwość artystyczna. Obaj byli wrażliwi na piękno, zwłaszcza na piękno słowa.

To taki ból...

Katarzyna Kolska: Jaka była pierwsza myśl, gdy dowiedział się pan o śmierci ojca Jana Góry?

Pomyślałem, że już nigdy nie usłyszę takiego kazania. To nie były kazania ani homilie. Może to zabrzmi górnolotnie, ale dla mnie to były podróże. Jako młody chłopak chodziłem do poznańskich dominikanów na siedemnastki, msze dla młodzieży szkół średnich, i wtedy go poznałem. To było niesamowite – zawsze towarzyszył mi taki dreszcz emocji: Czym dzisiaj ojciec Jan nas zaskoczy?

I to pana porwało?

Różnica między kaznodziejstwem Jana Góry a kaznodziejstwem innych była jak różnica między ferrari a volkswagenem. Volkswagen jest dobrym samochodem, ale nie porwie pani nigdzie poza szarość dnia codziennego. Ferrari porywa na wyżyny. To samo było z ojcem Górą. Nikt nie mówił o sprawach trudnych z taką lekkością, a jednocześnie tak pięknie i tak prawdziwie.

Udało wam się razem wypromować wielki przebój.

Żadna w tym moja zasługa. Ale to rzeczywiście niesamowita historia. Nim powiem o przeboju, muszę zrobić małe wprowadzenie, czyli powiedzieć kilka słów o sobie:

Pod koniec lat osiemdziesiątych, po ukończeniu studiów, mieszkałem jakiś czas za granicą. Po powrocie do Polski otworzyłem swój pierwszy biznes – nagrywałem kursy języków obcych na kasetach magnetofonowych. Ci, którzy mieli maszyny do kopiowania kaset, robili przede wszystkim piracką muzykę. A kasety sprzedawali na łóżkach polowych na bazarach, bo w taki właśnie sposób odbywał się wówczas handel w Polsce. Ja chciałem być ambitny, więc zająłem się kursami języków obcych.

Ojciec Jan w tym czasie został zaproszony do komitetu organizacyjnego VI Światowych Dni Młodzieży i myślał o nagraniu pieśni specjalnie na to spotkanie. Kiedy dowiedział się, że nagrywam kasety, poprosił mnie o pomoc, a ja chętnie się w to zaangażowałem.

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Przemysław Hauser - ur. 1963, z wykształcenia prawnik, producent filmowy i telewizyjny, wydawca książek, m.in. "Do zobaczenia w raju", "Świadectwo". Zdobywca wielu nagród na festiwalach filmów dokumentalnych. W 2005 roku wyprodukował 14-odcinkowy serial "Tajemnice Watykanu" pokazywany na wszystkich kontynentach. Jest ambasadorem Zakonu Kawalerów Maltańskich na Antigui i Barbudzie. Mieszka w Poznaniu i na Malcie. (wszystkie teksty tego autora)

Katarzyna Kolska - dziennikarka, zastępca redaktora naczelnego miesięcznika "W drodze", absolwentka filologii polskiej i teologii, przez 13 lat pracowała w poznańskim oddziale "Gazety Wyborczej", autorka kilku książek, m.in. "Modlitwa poranna i wieczorna" (Olimp Media 2008) i "Moje dziecko gdzieś na mnie czeka. Opowieści o adopcjach" (Znak 2011, Wydawnictwo W drodze 2016). Jest mężatką, ma dwóch synów, mieszka w Poznaniu. (wszystkich teksty tego autora)

     


zobacz także

Jeszcze mniej niż nic

BYĆ BARDZIEJ

Co się stało z naszą klasą

GDZIE JEST RAJ?

Zmarli to moi przyjaciele


komentarze



Facebook