Archwium > Numer 514 (06/2016) > Transseksualizm > CIAŁO, KTÓRE ZDRADZA

CIAŁO, KTÓRE ZDRADZA
Osoby transseksualne nie odrzucają cielesności - odrzucają płciowość, którą cielesność jest naznaczona, bo chcą być sobą! Bycie sobą uznajemy zdecydowanie za pozytyw.

FOT. PEXELS.COM


Ludzie istnieją, posiadając ciało – biologiczną naturę gatunku homo sapiens. To takie proste, że aż banalne. Wynika stąd zrozumiała troska o cielesność, ponieważ to od niej – w dużej mierze – zależy nasza egzystencja tu i teraz. Troszczymy się o wygląd, zdrowie i kondycję, zdając sobie sprawę, że to transakcja wiązana. Na nic nam się zda wygląd, jeśli poważnie szwankować będzie nasze zdrowie. Nie zaplanujemy zwiedzania ciekawych miejsc, do których dotrzeć można tylko pieszo, jeśli nie pozwoli nam na to kondycja. Cielesność z jednej strony nas ogranicza i odbiera marzenia o nadludzkiej sile bądź sprawności, z drugiej strony stanowi wyzwanie, by je przekraczać. Można snuć refleksje o tym, jak dalece rozwój techniki był i jest napędzany przez pragnienia ludzi chcących przekroczyć naturalne ograniczenia. Istnieją też biologiczne uwarunkowania, od których się nie uwolnimy. Jesteśmy śmiertelni. Człowiek robi wiele, żeby zredukować efekty starzenia, ale to walka z wiatrakami. Jesteśmy też płciowi – pomijając rzadkie anomalie, o których za chwilę, rodzimy się jako osobniki męskie bądź żeńskie, co pozostaje ściśle związane ze sposobem rozmnażania.

Tylko obdarzony wolnością człowiek będzie się zżymał na swoje naturalne ograniczenia. Będzie je odrzucał i próbował przekraczać, ponieważ z wolnością związane jest „chcę” i „nie chcę” i nie idą one zawsze w parze z naszą cielesnością. Nie chcemy umierać – chcemy umierać, nie chcemy się starzeć, chcemy być gdzie indziej, chcemy, żeby zatrzymał się czas, chcemy mieć dzieci – nie chcemy mieć dzieci, chcemy mieć inne talenty i inaczej wyglądać. A cielesność nas zdradza, nie podporządkowuje się naszej woli tak, jakbyśmy sobie tego życzyli. Najprostszym przykładem tej zdrady jest zwykła słabość – chcemy jeszcze coś przeczytać, jeszcze coś zobaczyć, ale morzy nas sen… Nie ma rady, człowiek musi spać. Spójrzmy na inny problem: iluż ludzi oskarżanych o małżeńskie zdrady wskazuje na brak możliwości oparcia się własnemu pożądaniu! Zdradliwa cielesność zdaje się czasem rządzić własnymi prawami. Fakt, że mamy ciało – pisze C.S. Lewis – to najstarszy z żartów1. Można dyskutować o różnych próbach ujarzmiania własnego ciała, co stało się w historii powodem proponowania zdecydowanie nierozumnych form ascezy: kaleczenia się, głodzenia, nawet potępiania seksualności. A rzecz w istocie zdaje się prosta: skoro jesteśmy cieleśni, nie ma sensu z tym walczyć, lepiej ten fakt zaakceptować, nie zapominając wszakże, że to „my” jesteśmy cieleśni. Owo „my” wiele znaczy, bo decyduje o tym, że nie jesteśmy swoją cielesnością – cielesność posiadamy. Jak długo jesteśmy do tego zdolni, decydujemy o tym, w jaki sposób korzystamy z własnej cielesności, co nie znaczy, że możemy z nią robić wszystko, co nam się podoba. Cielesność nas współtworzy, nie jest czymś obok nas, nie jesteśmy jej w pełni wolnymi dysponentami. 

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Barbara Chyrowicz SSpS - prof. nauk humanistycznych, dr hab. filozofii, etyk, kierownik Katedry Etyki Szczegółowej KUL, należy do Zgromadzenia Misyjnego Służebnic Ducha Świętego. Jest między innymi autorką książek "O sytuacjach bez wyjścia w etyce" (2008) i "Bioetyka. Anatomia sporu" (2015) oraz współautorką podręcznika "Etyka zawodu psychologa" (2017). Mieszka w Lublinie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

WIARA I DANINA

ZEMSTA CZY SPRAWIEDLIWOŚĆ

LITANIA DO BLIŹNIEGO NIEZNOŚNEGO

REQUIEM DLA KOZŁA

PRAWO DO ODMOWY


komentarze



Facebook