CHODZI O DZIECKO
Polski kompromis aborcyjny jest w niejednolitym światopoglądowo społeczeństwie rozwiązaniem być może najlepszym z możliwych, jeśli spojrzeć na niego przez pryzmat kryterium zapewnienia prawnej ochrony życia nienarodzonych.

Redakcja, do której wysłałem kiedyś tekst o prawnej ochronie życia dzieci nienarodzonych, odpowiedziała, że opublikuje go za kilka miesięcy, w trakcie nadchodzącej kampanii wyborczej. Nie zgodziłem się. Taki kontekst wyklucza poważną debatę i nadaje działaniom na rzecz ochrony życia cechę koniunkturalizmu, zatracając ponadczasowy i fundamentalny charakter problemu. Łatwo też przewidzieć, że w nowym rozdaniu politycznym (kiedykolwiek się to stanie) koniunkturalne wprowadzenie swobody dokonywania aborcji będzie kwestią pierwszoplanową. Wtedy za krótkowzroczność dzisiejszych działań najwyższą cenę, bo cenę życia, zapłacą nienarodzeni. Ale po kolei…

Odpowiedzi nie będzie

W połowie lat siedemdziesiątych XX wieku oglądałem niemiecki film o pierwszych dziewięciu miesiącach życia człowieka. Dla wielu osób, które dorastały w Polsce w tym samym czasie co ja, film ten był pierwszą produkcją pokazującą to, o czym mówili znający temat biolodzy i lekarze. Brałem udział w nieoficjalnej projekcji, co wzmagało siłę oddziaływania filmu. Władze go nie lubiły, gdyż ukazując początek życia człowieka, niósł przesłanie sprzeczne z oficjalnym przekazem o aborcji jako zabiegu niemal kosmetycznym.

Myślałem, że jeśli kiedyś zniesiona zostanie cenzura, to znikną ograniczenia nie tylko w debatowaniu o polityce, ale i w oglądaniu takich filmów. Unicestwi to spory dotyczące dopuszczalności aborcji, bo dyskusja na ten temat stanie się bezprzedmiotowa. Wszak po obejrzeniu filmu ci, którzy odmawiają dziecku poczętemu człowieczeństwa, zawstydzeni zamilkną. W młodzieńczej naiwności nie doceniłem siły egoizmu i zakłam (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Marek Andrzejewski - ur. 1959, prawnik, doktor habilitowany, profesor Uniwersytetu Szczecińskiego i Instytutu Nauk Prawnych PAN. Przez 9 lat pracował w domach dziecka. Autor artykułów i książek z zakresu prawa i pedagogiki, m.in.: "Domy na piasku. Domy dziecka. Od opieki nad dzieckiem do wspierania rodziny" (wyd. 2, Poznań 2007), "Ochrona praw dziecka w rodzinie dysfunkcyjnej" (Kraków 2003). Mieszka w Poznaniu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Co jest, a co nie jest walką ze smokami

Prawo do jasnego prawa

Rodzice do recyklingu

BOSKI SMAK

"Więź", "Znak", "Dno. Dziennik pisany niemocą", "Psalmy na trzecie tysiąclecie"


komentarze



Facebook