ILUZJA INDYWIDUALNOŚCI
Kiedy brakuje ukierunkowania, zachowujemy się jak korek na wodzie - płyniemy tam, gdzie rzuci nas fala, gdzie większość. Biorę kredyt, bo inni wzięli. Jadę do Egiptu, bo jadą sąsiedzi. Ale czy sam tego chcę?

FOT. FLORIAN KLAUER/UNSPLASH.COM


Paulina Wilk: Co pojawia się w życiu pierwsze: samodzielność czy odpowiedzialność?

Olaf Żylicz: Odpowiedzialność jest kategorią społeczną, a samodzielność to rodzaj wyzwania, które stoi przed nami od chwili narodzin, gdy musimy samodzielnie zaczerpnąć powietrza. Słyszałem niedawno piękne kazanie o tym, jak orły usamodzielniają swoje dzieci. Pisklę najpierw zaczyna wyglądać z gniazda na świat, potem podskakuje, podejmuje pierwsze próby lotu. Jeśli nie ma odwagi, by w końcu odlecieć, rodzice zaczynają mu utrudniać życie: dają mniej jedzenia, demontują gniazdo. A jeśli i to nie działa, przenoszą pisklę na inną gałąź i zostawiają je.

Usamodzielnianie się człowieka jest zdeterminowane genetycznie i wpisane w proces dojrzewania. Cudownie jest patrzeć na pierwsze kroki dziecka. Albo na to, jak maluch, który nie umie dobrze mówić, wyrzuca z siebie: „Ja sam!”. Bo sam chce pójść, sam coś zrobić, sam po coś sięgnąć. Potrzeba przekroczenia siebie i płynąca z tego radość są człowiekowi zadane. Ale my, dorośli, ten proces często psujemy.

Dlaczego?

Bo chcemy zatrzymać dzieci przy sobie, niejednokrotnie z egoistycznych względów. Stąd polska tradycja budowania dużych domów. Rodzice zakładają, że dzieci i wnuki będą z nimi mieszkać, po czym prawie zawsze zostają sami z wielkim strychem i pustym piętrem. To trudne, ale rolą dorosłych jest wspieranie dzieci i młodych w znajdowaniu własnej drogi – światopoglądowo, emocjonalnie, intelektualnie. Tymczasem jako rodzice mamy ogromną potrzebę – a wiem, co mówię, bo jestem ojcem czworga dzieci – by one potwierdzały, że to obrana przez nas droga jest właściwa, że nasze jest dobre – dotyczy to wszystkich sfer: wyborów politycznych, postaw religijnych czy kwestii moralnych. I jeszcze dorabiamy ideologię, mówiąc, że wiemy, co jest dla niego najlepsze. Dziecko to podróżny, musimy je oddać światu.

Czy nie zawsze tak było? Może to nieuchronna dynamika między pokoleniami?

Jest taka przypowieść o trzech żydowskich matkach, które rozmawiają o swoich synach w niebie. Dwie z nich to matki patriarchów. Jedna mówi: „Och, myśmy chcieli, żeby nasz syn miał wielkie stada owiec, żeby mu się dobrze i bogato żyło, ale Najwyższy ciągle wzywał go do różnych zadań, więc musiał uciekać, był prześladowany i tracił wszystko”. Druga przytakuje: „Z moim było dokładnie tak samo”. Trzecią jest matka Jezusa, która wzdychając, mówi: „A myśmy chcieli, żeby nasz Syn został lekarzem”. To, że mamy jakąś wizję przyszłości swoich dzieci, nie jest złe. Co więcej, w świecie, w którym wszystkiego jest tak dużo i niemal wszystko można, rodzice mogą pomóc w dokonywaniu usamodzielniających wyborów. Ale to wymaga mądrego towarzyszenia, a nie narzucania kluczowych rozwiązań albo nieustannego, a bywa że totalnego, organizowania zadań dla dziecka.

Skąd się bierze ta chęć zdeterminowania dziecięcego życia?

Często z połączenia myślenia pragmatycznego i projekcji własnych niezaspokojonych potrzeb. Mnie się nie udało czegoś osiągnąć, nie studiowałem na Harvardzie, nie dostałam się na medycynę, więc moje dziecko to nadrobi. Niedawno trafił do mnie na rozmowę o życiu pewien chłopak. Pytam:

– Co chcesz robić?

– Pójdę na ekonomię albo prawo.

– Tego chcesz?

– Nie, ale tata uważa, że tak będzie najlepiej, bo to zapewni mi dobrą pracę.

Dopytuję: Ale czy ty będziesz to kochał?

Znajomy profesor żalił mi się, że jego córka, znakomicie wykształcona, otworzyła sklep z używaną odzieżą. Nie mógł pojąć, że może być szczęśliwa…

Być może przeoczył to, że zapewniając jej świetną edukację, dał też prawo wyboru, wręcz rezygnacji z tego, co powszechnie uchodzi za upragnione.

Tak, dał jej możliwość decydowania o sobie. 

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Olaf Żylicz - ur. 1964, psycholog, międzynarodowy wykładowca akademicki, coach. Jest dyrektorem Szkoły Biznesu Politechniki Warszawskiej. Zajmuje się psychologią organizacji i etyką zawodową. Ukończył Akademię Teologii Katolickiej w Warszawie. Z Samuelem Olinerem napisał książkę "Altruism, Intergroup Apology, Forgiveness, and Reconciliation". Żonaty, ma czworo dzieci. (wszystkie teksty tego autora)

Paulina Wilk - ur. 1980, reportażystka, dziennikarka, eseistka. Autorka książki "Lalki w ogniu. Opowieści z Indii", nominowanej do Nagrody Literackiej Nike 2012 i wyróżnionej nagrodą Bursztynowego Motyla im. Arkadego Fiedlera dla najlepszej książki podróżniczej 2011 r. Specjalizuje się w problemach Azji i kulturze współczesnej. Od 2003 do 2011 roku dziennikarka "Rzeczpospolitej". Współpracuje m.in. z tygodnikiem "Uważam Rze", magazynem "Kontynenty" i TVP Kultura. (wszystkich teksty tego autora)

     


zobacz także

MADONNA Z JARZENIÓWKĄ

GRUBA PRZESADA

ZACZĘŁO SIĘ

ANI RAZEM, ANI OSOBNO

NIEKOŃCZĄCA SIĘ OPOWIEŚĆ


komentarze



Facebook