TROCHĘ CISZY

W Wagadugu, stolicy Burkina Faso, miałem niedawno okazję przyglądać się cotygodniowej ceremonii religijno-plemiennej, odbywającej się na jednym z dziedzińców rezydencji króla ludu Mossi, dominującego liczebnie w tym kraju. Scenariusz ceremonii opiera się na legendzie, która opowiada o tym, jak to z rezydencji króla skradziono cenny amulet. Biorą w niej udział wodzowie niższego i wyższego szczebla, królewska asysta oraz – przybierany specjalnie na tę okazję – królewski wierzchowiec. Laik ma nikłe szanse, by się połapać w przebiegu uroczystości, ale na każdym uczestniku robi wrażenie dialog, jaki nawiązują z władcą za pomocą bębnów jego słudzy. Wyjaśniono mi, że król to tak ważna osobistość, że nie do pomyślenia jest, by ktokolowiek w czasie ceremonii objawiających jego władzę mógł zwracać się do niego po prostu słowami. Z pokolenia na pokolenie przekazuje się więc sztukę oddawania władcy czci i komunikowania mu zdarzeń za pomocą większych i mniejszych bębenków. Idea zachwycająca mądrością: bęben nie kłamie, bęben nie umie się puszyć i wciskać retorycznych sztuczek. Pomyślałem: o ileż prostsze byłoby na przykład nasze życie polityczne, gdybyśmy się zdecydowali na alternatywny do mowy sposób przekazywania treści. Wszyscy ci, którzy dziś picują, czarują i kłamią na potęgę, musieliby wrócić do ewangelicznego (i bębnowego) tak lub nie.

Uderzyło mnie jednak w tych copiątkowych obchodach coś jeszcze. Wodzowie różnych szczebli zjeżdżali się tam dobre pół godziny – ci niżsi rangą na tanich motorkach, ministrowie królewskiej rady wielkimi jeepa (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Szymon Hołownia - ur. 1976, dziennikarz, publicysta, laureat nagrody "Ślad" im. bp. Jana Chrapka (2007), był dyrektorem programowym stacji Religia TV; autor wielu książek, m.in. "Tabletki z krzyżykiem", "Ludzie na walizkach", "Monopol na zbawienie", "Holyfood"; jest założycielem Fundacji Kasisi (www.fundacjakasisi.pl), wspierajacej Dom Dziecka w Kasisi w Zambii i Fundacji Dobra Fabryka (www.dobrafabryka.pl) wspierającej hospicjum w Rwandzie i szpital w Demokratycznej Republice Konga, mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

JA TYLKO NOSZĘ PACZKI

NIEBO ZWIERZĄT

ŻEBY BYŁ TAK PIĘKNY JAK MISS POLONIA!

ZMĘCZENIE MATERIAŁU

Te schody nie mają końca


komentarze



Facebook