Archwium > Numer 518 (10/2016) > Ciemna noc mojej wiary > PAN BÓG SIĘ TROCHĘ UKRYŁ

PAN BÓG SIĘ TROCHĘ UKRYŁ
Duch, który wypędza Jezusa na pustynię, pokazuje, że do życia duchowego należy też kryzys, należy zmaganie, trudna, bolesna konfrontacja z samym sobą, taka odzierająca nas z pewnych masek, również tych pobożnych, przed Panem Bogiem.

FOT. UNSPLASH.COM


Katarzyna Kolska: Apostołowie mówią do Jezusa: „Panie, przymnóż nam wiary”. Obleciał ich strach, że im tej wiary zabraknie, czy był to raczej przejaw pychy?

Maciej Biskup OP: Chyba jednak strach. Widzą wiarę Jezusa i to, co się dzieje przez Jego ręce, więc kiedy On obiecuje im, że będą to czynić w Jego imię, ogarnia ich lęk, że nie podołają.

Że dopadnie ich kryzys?

Jezus pokazał, że wiara jest zawsze w kryzysie, dlatego że towarzyszy naszemu życiu, naszym przeżyciom, naszemu lękowi, dramatycznym wydarzeniom – śmierci, cierpieniu, zmaganiu się ze swoją nieporadnością.

Piotr najpierw odważnie wyznaje wiarę: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga Żywego”. Ale kiedy Jezus zapowiada, że będzie musiał umrzeć, Piotr mówi: „Panie, niech Ciebie Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie”. Czyli w jego sercu rodzi się kryzys wiary, którego on jeszcze nie umie nazwać. Buntuje się wewnętrznie przeciw temu doświadczeniu, ale próbuje je złagodzić pobożnością, mówiąc: Panie Jezu, ja Ciebie obronię.

To znaczy, że nigdy nie możemy pewnie stanąć na nogi i poczuć, że wiara jest nasza, że nikt nam jej nie odbierze?

Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jak zareagujemy na konkretne doświadczenia w naszym życiu, czy przypadkiem się nie zbuntujemy wobec Pana Boga. Wiara jest zawsze w drodze, a ta droga jest kręta, wyboista i nieznana. Hans Urs von Balthasar pisał w Duchu chrześcijańskim, że „człowiek wierzący wie, ku czemu pielgrzymuje, nie wie jednak, w jaki sposób przyjdzie mu iść”. Dlatego konieczne jest zaufanie, zawierzenie, że nic nas nie może odłączyć od miłości Chrystusa. To jest nasza busola – nie tyle pewność co do naszej wiary, ile zaufanie, że On nas nie zostawi. Matka Teresa z Kalkuty w swoich pamiętnikach pisała: „Panie, mój Boże, kim jestem, że mnie opuszczasz (…) Wołam, lgnę, pragnę – nie ma Nikogo”. Ale kończy to wyznanie trwania w ciemnościach słowami: „Ufam, że wszystko skończy się w Niebie z Jezusem”.

Jezus wołał z krzyża: „Boże mój, czemuś mnie opuścił?”. Czy to znaczy, że stracił wiarę?

Nie. Jezus jako Bóg był zjednoczony z Ojcem. Ale stając się człowiekiem, przeżywał tę wiarę w swoim człowieczeństwie. Jego wołanie to nie utrata wiary, tylko raczej doświadczenie ciemności.

Pastor Bonhoeffer mówił, że Bóg nie każe nam iść żadną drogą, której by sam nie przeszedł. Stąd jest wcielenie – radykalne słowo ze strony Boga, który mówi: Nie jestem tylko komentatorem twojego życia, nie jestem tylko kimś, kto wyjaśnia i daje ci rady, ale stałem się człowiekiem, żeby przejść przez twoją drogę. Czyli przejść także przez zmaganie w wierze. Widać to choćby na początku misji Jezusa, kiedy duch wypędza go na pustynię.

Ojcowie pustyni mówili, że poznać siebie, to znaczy więcej, niż wskrzeszać umarłych. Poznanie siebie w wierze może zrodzić wiele wątpliwości – człowiek widzi nagle swoje ciemności, lęki, pokusy, pragnienia, które nie zawsze wydają się tak pobożne jak wcześniej. Jezus wchodzi dokładnie w to doświadczenie konfrontacji z tym, z czym my często nie chcemy się konfrontować. Dlatego myślę, że kryzys w wierze może dotyczyć tylko tych osób, które naprawdę głęboko wierzą. Pojęcie „głęboko” jest oczywiście bardzo subiektywne, może więc należałoby powiedzieć, że kryzys dotyka tych, którzy świadomie traktują swoją wiarę.

Życie duchowe kojarzy się nam z pozytywnym przeżywaniem Boga. Tymczasem Duch, który wypędza Jezusa na pustynię, pokazuje, że do życia duchowego należy też kryzys, należy zmaganie, trudna bolesna konfrontacja z samym sobą, taka odzierająca nas z pewnych masek, również tych pobożnych przed Panem Bogiem.

To trochę deprymujące. Bo to tak, jakby iść wysoko w góry i nie mieć pewności, że dojdziemy do celu.

Ten kryzys u każdego może wyglądać trochę inaczej.

Czym w takim razie jest kryzys wiary?

Jeżeli wiara jest relacją z Panem Bogiem, to kryzys dotyczy tej relacji. Przeżywałem różne kryzysy mojej wiary, ale nigdy nie zwątpiłem w obecność Boga w moim życiu. Raczej było to bolesne konfrontowanie się ze sobą, z moimi dziecięcymi czy młodzieńczymi wyobrażeniami o sobie i o mojej wierze. Gdy byłem już księdzem, zakonnikiem, uświadomiłem sobie, że powinienem mówić do Jezusa: Odejdź ode mnie, bo jestem grzesznikiem. Ale wtedy też odkryłem, że moja pobożność nie jest kartą przetargową wobec Pana Boga, że nie przyjdę z naręczem moich cnót i modlitw i wtedy zostanę przyjęty, tylko że jestem przyjęty w całkowitej darmowości. Teresa z Lisieux mówiła, że trzeba się nauczyć stawać przed Bogiem z pustymi rękoma. My jesteśmy raczej wychowani w mentalności „coś za coś”. To znaczy, że musimy coś ze sobą przynieść. Więc deprymuje nas to, że czasami nic nie mamy.

Czy można zastosować jakąś dietę duchową, która nas uchroni przed tym kryzysem?

Przed kryzysem nic nas nie uchroni. Możemy jedynie szukać sposobów, żeby go dobrze przeżyć. To jest tak jak w małżeństwie – nie da się uniknąć kryzysów. Już samo spotkanie mężczyzny z kobietą jest sytuacją kryzysową, bo to są dwa światy, dwa sposoby odczuwania, przeżywania, widzenia. Tak też jest z Bogiem. Bóg przez wcielenie pokazał niesamowitą bliskość, ale On jest zawsze Inny, jest tajemnicą.

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Maciej Biskup OP - ur. 1972, dominikanin, przeor klasztoru w Szczecinie, duszpasterz i rekolekcjonista. Były redaktor naczelny Oficyny Wydawnictwa W drodze. Autor książki "Zaskoczony wiarą. Między Jerychem a Jerozolimą". (wszystkie teksty tego autora)

Katarzyna Kolska - dziennikarka, zastępca redaktora naczelnego miesięcznika "W drodze", absolwentka filologii polskiej i teologii, przez 13 lat pracowała w poznańskim oddziale "Gazety Wyborczej", autorka kilku książek, m.in. "Modlitwa poranna i wieczorna" (Olimp Media 2008) i "Moje dziecko gdzieś na mnie czeka. Opowieści o adopcjach" (Znak 2011, Wydawnictwo "W drodze 2016"). Jest mężatką, ma dwóch synów, mieszka w Poznaniu. (wszystkich teksty tego autora)

     


zobacz także

Światłość w ciemności

Nie wyć z wilkami

Bóg, który nic nie mówi

Druga przestrzeń

Płyń do źródła


komentarze



Facebook