Archwium > Numer 518 (10/2016) > Zaginione skarby > SZUKAM EMOCJI, A NIE PIENIĘDZY

SZUKAM EMOCJI, A NIE PIENIĘDZY
Pamiętam taką historię z pokamedulskiego klasztoru w Rytwianach. Księża mają tam w szafie... babę! Otwierają drzwiczki, a tam naturalnej wielkości popiersie kobiety w welonie. Nieprawdopodobny widok.

FOT. UNSPLASH.COM


Michał Osek OP: Jaki skarb ostatnio znalazłaś?

Joanna Lamparska: Moja fundacja Projekt Historia prowadziła badania w Bazylice Mniejszej w Strzegomiu. To bardzo ciekawy kościół – gigantyczna budowla pośród skromnej, niskiej zabudowy miasta. Od dawna się nim interesowałam, więc kiedy miejscowi regionaliści poprosili o pomoc w odkryciu tajemnic świątyni, nie wahaliśmy się ani chwili. Znana jest tam lokalna opowieść o ostatnim niemieckim proboszczu parafii, który w obawie przed Rosjanami ukrył gdzieś kościelne kosztowności i naczynia liturgiczne. Do dziś nie zostały odnalezione.

Co znaleźliście?

Niektórzy myślą, że poszukiwania wyglądają jak na filmie Indiana Jones – wchodzisz do ciemnego pomieszczenia, rozglądasz się, naciskasz kolumnę i twoim oczom ukazuje się błyszczący skarb… Tak naprawdę to ciężka zespołowa praca przy użyciu specjalistycznego sprzętu. Korzystamy z profesjonalnych kamer, magnetometrów, georadarów. Tym razem korzystaliśmy także z pomocy ekipy, która robiła odwierty w posadzce. Taka pomoc to błogosławieństwo, bo metr odwiertu kosztuje około 400 złotych i nie mielibyśmy z czego zapłacić. Po trzech tygodniach georadar pokazał dwie przestrzenie pod posadzką kościoła. Pierwsza to krypta, pusta, a jednak ciekawa. Z relacji miejscowych wiem, że prawdopodobnie ktoś się w niej ukrywał w czasie wojny, druga miała znajdować się w prezbiterium. Kilka dni później zrobiliśmy odwiert i okazało się, że pod ołtarzem nic nie ma.

Nic sensacyjnego.

Poszukiwania rzadko są sensacyjne, ale często wypełniają luki w historii. Brak krypty w prezbiterium, którego przeszłość związana jest z joannitami, każe szukać miejsc pochówków tutejszych komturów w innym miejscu.

Czy to jest legalne zajęcie?

Poszukiwania są legalne. Oczywiście trzeba uzyskać wszystkie potrzebne zgody – w tym wypadku od właściciela obiektu i konserwatora zabytków.

Do kogo należy odnaleziony skarb?

W myśl ustawy o rzeczach znalezionych wszystko zależy od tego, czy znalazca natrafi na portfel z gotówką, czy na przedmiot o walorach historycznych. Nas interesuje to drugie. Jeśli znajdę zabytek, moim obowiązkiem jest niezwłoczne oddanie go, gdyż z mocy prawa staje się on własnością Skarbu Państwa. Mnie natomiast przysługuje nagroda pieniężna, jeśli znalezisko ma znaczną wartość historyczną, artystyczną, naukową lub materialną, ale jak to wyliczyć, żeby wszyscy byli zadowoleni?!

Ilu jest w Polsce poszukiwaczy skarbów?

Szacuje się – także po liczbie sprzedanych wykrywaczy metalu – że w Polsce jest około 100 tysięcy poszukiwaczy. To bardzo różni ludzie. Są nawet księża!

Naprawdę?

Tak, pamiętam

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Joanna Lamparska - podróżniczka, dziennikarka i poszukiwaczka skarbów. Pisze książki o skarbach i tajemnicach. Współpracuje z "National Geographic", "Travellerem" i "Focusem", jest współautorką scenariusza i współprowadzącą cykliczny program "Kup pan zamek" w Canal + Discovery, od 2012 roku jest dyrektorem Dolnośląskiego Festiwalu Tajemnic w zamku Książ, którego jest inicjatorką. Prowadzi stronę internetową www.joannalamparska.pl. Mieszka we Wrocławiu. (wszystkie teksty tego autora)

Michał Osek OP - ur. 1987, dominikanin. Pochodzi z Katowic, mieszka w Gdańsku. (wszystkich teksty tego autora)

     


zobacz także

CZAS PRZESZŁY DOKONANY


komentarze



Facebook