Archwium > Numer 519 (11/2016) > Rozmowa w drodze > ŚWIAT NOWYCH DOGMATÓW

ŚWIAT NOWYCH DOGMATÓW
W zsekularyzowanym świecie łatwiej jest żyć niezobowiązującymi tradycjami, symbolami, metaforami czy świętami w ich hucznej i pełnej symboliki otoczce, jednak pozbawionymi swej wewnętrznej religijnej treści - istoty wiary.

FOT. PIXABAY.COM


Marcin Gutowski: Siedzimy w kawiarni, ksiądz nie ma sutanny ani nawet koloratki. Czy to przejaw zsekularyzowania kleru?

ks. prof. Jacek Grzybowski: W pewnym sensie można tak powiedzieć, jednak nasze spotkanie ma charakter raczej towarzyski, a nie ściśle formalny. Ale ma pan rację: to wyraz zmiany społecznej, która dotknęła także Kościół: w pewnych przestrzeniach nie ma religijnych emblematów, nie tylko krzyży czy kapliczek, duchowni rzadziej chodzą w sutannie czy w habicie.

Czy można te zmiany nazwać sekularyzacyjnymi?

I tak, i nie. Tak, dlatego że duchowni są dziećmi swoich czasów. Nie, ponieważ nie od tego zależy istota treści religijnej. Nie wyraża się ona tylko w znaku zewnętrznym, choć jest on bardzo ważny. Natomiast Kościół – na przykład w Afryce – jest żywy nie ze względu na to, czy ksiądz chodzi w koloratce, czy w zwykłej koszuli. Jeśli ktoś przyjrzy się pracy misjonarzy, to dostrzeże, że często są to prawdziwi przewodnicy duchowi zanurzeni w tamtych środowiskach, mimo że w codzienności nie potrzebują emblematów religijnych, by z mocą głosić wiarę.

Żywego Kościoła trzeba szukać już w Afryce?

Są takie opinie, że żywy, naprawdę głęboko zaangażowany Kościół chrześcijański, nie tylko katolicki, można znaleźć w trzech miejscach: w tzw. „Bible Belt”, biblijnym pasie południowych stanów Ameryki Północnej, w krajach latynoamerykańskich i w Afryce. Katolicyzm wydaje się najmocniejszy właśnie w Afryce. Uważa się, że witalne struktury parafii są właśnie w tych pozaeuropejskich, peryferyjnych wspólnotach.

Dlaczego zatem „dzieci swoich czasów” są w odwrocie w Europie? Czy to efekt wstydu lub lęku?

Nie wydaje mi się.

Czego zatem?

Odpowiedź jest bardzo złożona. Europejskie dzieci swojego czasu to także dzieci zsekularyzowanego wieku. Wiek XXI jest na razie na Starym Kontynencie bez dwóch zdań wiekiem zsekularyzowanym, zarówno w indywidualnej obojętności na religię, jak i w oficjalnym wymiarze pewnego polityczno-społecznego projektu.

Jaka jest tego przyczyna?

To wynik bardzo złożonego procesu, który w moim przekonaniu zaczął się pięćset lat temu wraz z reformacją. To moment, w którym – jak mówił Jacques Maritain – „pękło ciało świata chrześcijańskiego w Europie”. Konsekwencją tego była ogromna konfrontacja tożsamościowa, jak i wojny religijne. Okrutne podziały i konflikty spowodowały pojawienie się tęsknoty za tym, by uwolnić się od religii po to, by przynieść spokój – wyciszyć, wyprowadzić społeczności z kleszczy sporu katolików z protestantami.

Kolejnym krokiem tego procesu była rewolucja francuska – świadomie przygotowany laicki projekt zerwania z chrześcijaństwem i budowania świata zupełnie od nowa – niejako na gołej ziemi – bez odniesień religijnych, świąt, a nawet bez chrześcijańskiego układu tygodnia. Trzeci krok to

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


ks. Jacek Grzybowski - ur. 1973, święcenia kapłańskie przyjął w 1998, jest doktorem habilitowanym filozofii, profesorem UKSW gdzie wykłada filozofię kultury, filozofię polityki i historię filozofii. Autor m.in. "Myśl filozoficznie - myśl politycznie! Analiza i ocena historyczno-kulturowych racji filozofii polityki" (2013), "Byt, Tożsamość, Naród. Próba wyjaśnienia formuły tożsamość narodowa w perspektywie metafizyki" (2012). Jest rezydentem w parafii św. Łukasza Ewangelisty w Warszawie-Tarchominie. (wszystkie teksty tego autora)

Marcin Gutowski - ur. 1983, absolwent Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Od 2006 roku reporter związany z Programem III Polskiego Radia. Prowadzi autorski program "Przyciasny beret". W 2015 roku wydał zbiór kilkuset rozmów i reportaży "Święta ziemia. Opowieści z Izraela i Palestyny". Jest żonaty, ma dwie córki. Mieszka pod Warszawą. (wszystkich teksty tego autora)

     


zobacz także


komentarze



Facebook