Archwium > Numer 520 (12/2016) > Boże Narodzenie > PILI-PALA SPOTYKA MISIA

PILI-PALA SPOTYKA MISIA
Wielka Brytania jest światową kolebką i centrum wysyłania kartek z życzeniami. Statystyczny Brytyjczyk kupuje ponad 40 kartek rocznie - to najwięcej na głowę mieszkańca na świecie. Dla porównania: niecałą jedną kartkę kupuje przeciętny Polak.

Pierwsza komercyjna kartka świąteczna na świecie. Henry Cole, 1843. REPRODUKCJA: JAKKI BROWN, PROGRESSIVE GREETINGS MAGAZINE


Wielka Brytania – dom – kominek. Nierozłączni. Dom bez kominka wiałby chłodem od chronicznej wilgoci i zdradzałby tradycję. Bo w Anglii na Boże Narodzenie na kominku zawsze stawia się kartki świąteczne, ale także urodzinowe i na inne okazje. Kartki z życzeniami na kominku to element wyspiarskiej tradycji, tak jak w Polsce puste miejsce przy wigilijnym stole. Jeśli na kominku kartki się nie zmieszczą, są prezentowane na parapetach, wiszą fikuśnie na sznurku jak pranie, pysznią się w najwymyślniejszych stojakach. W ten sposób kilka razy w roku angielskie, walijskie i szkockie domy zamieniają się w galerie, oferując cykl kartkowych wystaw czasowych i przegląd najnowszych trendów. Bo Wielka Brytania jest światową kolebką i centrum wysyłania kartek z życzeniami. Statystyczny Brytyjczyk kupuje ponad 40 kartek rocznie – to najwięcej na głowę mieszkańca na świecie. Dla porównania: niecałą jedną kartkę kupuje przeciętny Polak.

Zakonnica na lodowisku

Zwyczaj wysyłania do bliskich obrazków z życzeniami znany był już w średniowieczu w Niemczech. Jednak za pierwszą kartkę komercyjną uważa się tę, którą sir Henry Cole, dyrektor Victoria and Albert Museum w Londynie, zamówił u grafika Johna Calcotta Horsleya w 1843 roku. Rysunek ten powielono w tysiącu egzemplarzy. Pierwsza kartka zachęcała do… pijaństwa, a przynajmniej za to była krytykowana przez dewotów epoki wiktoriańskiej. Centralna scena przedstawiała bowiem rodzinę sir Henry’ego wznoszącą świąteczny toast. Wyspiarze do dziś lubią pozować do zdjęć z uniesionymi kieliszkami, a Boże Narodzenie nie jest u nich bynajmniej czasem abstynencji. Na szczęście po bokach kartki przedstawiono sceny bliższe duchowej treści Bożego Narodzenia, na przykład kobietę okrywającą płaszczem zziębnięte dziecko. I tak się zaczęło. W kolejnych latach kartek przybywało. Dziś na brytyjskim rynku działa około ośmiuset firm, które je projektują i drukują.

Ten obiecujący dźwięk – miękkie „pac” na podłodze przy drzwiach i trzask zamykanej klapki

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Jolanta Brózda-Wiśniewska - ur. 1974, dziennikarka, publicystka, krytyk muzyczny. Absolwentka Akademii Muzycznej w Poznaniu. W latach 2000-2008 dziennikarka działu kultury "Gazety Wyborczej" w Poznaniu. Publikowała także w "W drodze", "Uważam Rze", "Tygodniku Powszechnym", "Ruchu Muzycznym" i "Canorze". Ma męża i dwóch synów, mieszka w Anglii. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

RE-WELACJA

WYSPA SŁUCHA SZEPTÓW BOGA

DOSTAWA OD MICKA JAGGERA

NIE JEDZ BEKONU, KUP KROWĘ

Randka z Vaticaną


komentarze



Facebook