AUTODESTRUKCJA

Wróciłem niedawno z Belgii bardzo zasmucony. Od lat wiedziałem, że sytuacja Kościoła w tym kraju jest trudna. Zewnętrznymi przejawami kryzysu są stale malejąca liczba wiernych, brak powołań kapłańskich i zakonnych, kościoły przerabiane na puby i dyskoteki… Podczas tego pobytu nabrałem też przekonania, że belgijski Kościół dokonuje dzieła samounicestwienia. Opowieści mieszkających w Brukseli Polaków wskazują, że przekonania belgijskich katolików oraz idące za nimi decyzje i działania nie tylko nie przeciwstawiają się zagrożeniom, ale wręcz prowadzą do likwidowania ostatnich przejawów życia Kościoła katolickiego.

Żeby nie być gołosłownym, przytoczę kilka faktów.

Do brukselskich kościołów chodzi na niedzielne msze święte niewielu wiernych. Strategia tamtejszych biskupów polega na próbie zgromadzenia praktykujących osób w wybranych kościołach. Diecezja zamyka zatem większość kościołów w dekanacie, a zaprasza wiernych do dwóch, trzech z nadzieją, że ta sama liczba ludzi w niewielu kościołach zapobiegnie zjawisku pustych ławek. Efekt jest taki, że ci, którzy chodzili do tej pory na msze święte w pobliżu swoich domów, przestali na nie uczęszczać. W wybranych kościołach frekwencja wzrasta bardzo nieznacznie, a liczba dominicantes w diecezji wyraźnie spada.

Potwierdzeniem odchodzenia Kościoła od praktykowania sakramentów jest opowieść jednego z moich braci, który poprosił belgijskiego kapłana o spowiedź. Wyznał grzechy, usłyszał słowa zachęty i nadziei, ale nie dostał rozgrzeszenia. Gdy się o nie upomniał, spowiadający go ksiądz p (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Paweł Kozacki OP - ur. 1965, prowincjał polskich dominikanów, duszpasterz, przez wiele lat redaktor naczelny miesięcznika "W drodze". (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Jeden procent dla Boga

NAUKA O PIĘKNIE

POCZEKAM I POLEŻĘ

WYTRYCH

Zagrożone wartości


komentarze



Facebook