Archwium > Numer 523 (03/2017) > Grzech, który mnie boli > ZAPOMNIAŁEM KSIĘDZU POWIEDZIEĆ

ZAPOMNIAŁEM KSIĘDZU POWIEDZIEĆ
Do spowiedzi przychodzimy nie tylko po to, żeby wyznać grzechy, ale też po to, żeby wyznać miłość. Żeby powiedzieć: Panie Boże, ja to wszystko zrobiłem, ale kłamałbym, gdybym powiedział, że Cię nie kocham.

FOT. SKRUPULANCI / PIXABAY


Katarzyna Kolska: Czy do spowiedzi można podejść matematycznie, z wagą i miarą?

Wojciech Ziółek SJ: Oczywiście, że można. I wielokrotnie tak robimy, zapominając o tym, że Pan Bóg nie jest żadnym buchalterem. On mierzy sercem. Zresztą nie tylko On. To również nasze doświadczenie. Gdy kochamy, też mierzymy sercem, bo przecież nasza miłość jest odblaskiem miłości Boga. Moment, w którym zaczynamy sobie wymierzać i wypominać, świadczy o tym, że w naszej miłości coś iskrzy i zgrzyta. Bo jeśli jest miłość i bliskość, to nie ma liczenia.

Skoro tak ważne jest „mierzenie sercem”, to po co rachunek sumienia?

Żeby było konkretnie. Przecież miłość nie jest bujaniem w obłokach, tylko relacją, która wyraża się w bardzo konkretnych egzystencjalnych sytuacjach, dotyka życia w jego formie i treści.

W rachunku sumienia zachęca się nas jednak, żebyśmy podczas spowiedzi wyznali, ile razy popełniliśmy jakiś grzech.

Bo to pomaga nam określić, w jakiej jesteśmy kondycji. Jeśli chcę zagłuszyć sumienie, umniejszając wagę grzechu, wtedy bąknę pod nosem, że robiłem coś czasami. Ale jeśli pragnę nawrócenia, mogę powiedzieć, że ten grzech nie przytrafił mi się tylko raz, ale wiele razy. I że mnie to naprawdę boli.

Zdarzają się oczywiście penitenci, którzy wymieniają wszystko dokładnie: jeśli chodzi o pierwsze przykazanie, to zgrzeszyłem tyle razy, a drugie przykazanie przekroczyłem tyle razy. Spowiadając taką osobę, powinienem jej cierpliwie wysłuchać. No bo skąd mogę wiedzieć, jak to ocenić? Może dla tego człowieka to jest maksimum tego, na co go w danej chwili stać. Przeżywa jakieś lęki, więc trzyma się wyliczania.

Niektórzy chwilę po odejściu od konfesjonału wracają, bo sobie jeszcze przypomnieli…

Piotr po zmartwychwstaniu Jezusa trzykrotnie wyznał Mu miłość i trzykrotnie otrzymał przebaczenie, a kiedy Pan powierzył mu nową misję, to Piotr, zamiast iść ją spełniać, coś sobie przypomniał i – jak mówi Ewangelia – „obróciwszy się”, zapytał: „Panie, a co z tym będzie?”. Dlatego moim „psim obowiązkiem” jako spowiednika jest wysłuchać tego człowieka, udzielić mu rozgrzeszenia i powiedzieć: Ja odpuszczam ci wszystkie twoje grzechy. Choć wiadomo, że on tego słowa „wszystkie” nie usłyszy.

Ale przecież pod koniec spowiedzi mówi: Więcej grzechów nie pamiętam…

Mówi, ale zawsze z lękiem i bez wiary w to, że powiedział prawdę. Co więcej, on już w tym momencie wierzy, albo lepiej powiedzieć: „wie” – bo tak właśnie czuje – że nie wyznał wszystkiego i na pewno o czymś zapomniał. Nie słyszy tego, co się do niego mówi, bo on wciąż rozmawia ze sobą.

Mówimy o tych ludziach, że są skrupulantami. Czy to jest na pewno droga do duchowej doskonałości?

Pan Bóg może posłużyć się również skrupułami, by nas najpierw doprowadzić do jako takiej pokory, a potem do duchowej dojrzałości, ale skrupuły same w sobie są objawem lęku.

Przed czym?

Używając języka

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Wojciech Ziółek SJ - ur. 1963, jezuita, uratowany grzesznik, teolog biblijny, duszpasterz. W latach 2008-2014 prowincjał krakowskich jezuitów. Wcześniej długoletni duszpasterz akademicki i proboszcz. W 2015 roku, wraz z Anną Sosnowską, wydał "Zioło-lecznictwo, czyli wywary na przywary". Obecnie pracuje jako wikariusz w jezuickiej parafii w Tomsku na Syberii. (wszystkie teksty tego autora)

Katarzyna Kolska - dziennikarka, zastępca redaktora naczelnego miesięcznika "W drodze", absolwentka filologii polskiej i teologii, przez 13 lat pracowała w poznańskim oddziale "Gazety Wyborczej", autorka kilku książek, m.in. "Modlitwa poranna i wieczorna" (Olimp Media 2008) i "Moje dziecko gdzieś na mnie czeka. Opowieści o adopcjach" (Znak 2011, Wydawnictwo "W drodze 2016"). Jest mężatką, ma dwóch synów, mieszka w Poznaniu. (wszystkich teksty tego autora)

     


zobacz także

U-RA-TO-WA-NI!

ŻEBY SYBERIA MNIE NAWRÓCIŁA

TWOJA KOLEJNA PORAŻKA

ŻYWOT WIECZNY. AMEN

WRACAJĄC Z ALEKSANDRII


komentarze



Facebook