Archwium > Numer 523 (03/2017) > Posty i kalorie > JEŚĆ CZY NIE JEŚĆ

JEŚĆ CZY NIE JEŚĆ
Dieta jest idealnym narzędziem monitorowania własnego ciała. Ma zapewnić nam zdrowie. Problem w tym, że otrzymujemy sprzeczne sygnały. Poszczególne diety proponują różne sposoby odżywiania oparte na innych produktach. Nie wiemy więc, co tak naprawdę jest zdrowe.

FOT. JENNIFER PALLIAN / UNSPLASH.COM


22-letnia Paige Way ważyła 146 kg i była nieustającym obiektem kpin swojego chłopaka – donosi serwis Bezuzyteczna.pl. Kobieta postanowiła zemścić się na partnerze. Przeszła na dietę, pozbyła się 82 kilogramów i rzuciła swojego chłopaka w chwili, gdy wreszcie zaczęła mu się podobać. „Aż chciałoby się powiedzieć, że to była słodka zemsta, jednak Paige unika cukru” – komentuje Bezuzyteczna.pl, zamieszczając zdjęcia dziewczyny sprzed diety i po jej zastosowaniu. Dieta jest bowiem, jeśli wierzyć lifestyle’owym mediom, cudownym sposobem na odzyskanie poczucia własnej wartości, a nawet może przydać się jako narzędzie odwetu na krzywdzącym kobietę partnerze. Współczesna kobieta musi być bowiem szczupła. W zasadzie oczekuje się nawet, by była chuda, co doskonale widać po poruszających się po wybiegach modelkach, które wyznaczają współczesny kanon urody. Ich wskaźnik BMI na ogół nie przekracza 18,5, czyli wartości, poniżej której mamy do czynienia z niedowagą. I nie ma większego znaczenia to, że co jakiś czas w kampaniach modowych pojawia się pulchna dziewczyna. Twórcy kalendarza Pirelli na 2015 rok zaprosili na przykład do współpracy modelkę w rozmiarze XL Candice Huffine. Portal TVP.info zapytał wówczas Joannę Bojańczyk, dziennikarkę i publicystkę modową, czy to oznacza, że świat mody otwiera drzwi przed modelkami plus size. „Modelki w rozmiarze XL, które pojawiają się na pokazach mody czy w kalendarzu Pirelli, to taki chwyt marketingowy. To taka »baba dziwo« (…).Rodzaj niewinnej ściemy, że niby zamącimy, żeby wydawało się, że jesteśmy poprawni politycznie. Chodzi o to, żeby publiczność uwierzyła w to, że my, ludzie mody, jesteśmy humanitarni, że pochylamy się nad kobietami o większych rozmiarach” – skwitowała Bojańczyk.

Jak w paleolicie

Większości kobiet, które chcą się czuć atrakcyjne, pozostaje więc dieta. Jaka powinna być, żeby nie zaszkodziła zdrowiu, a jednocześnie nie traciła nic ze swojej skuteczności? Taka, by można było dzięki niej schudnąć, ale też będąca zdrowym sposobem odżywiania już na zawsze? Tego trudno się dowiedzieć, bo diet pojawia się mnóstwo i wiele z nich się wzajemnie wyklucza. Pod koniec ubiegłego wieku i w następnej dekadzie bardzo popularna była dieta Atkinsa polegająca na zwiększeniu ilości tłuszczów w pożywieniu i ograniczeniu w nim węglowodanów, krótko po niej na topie znalazła się dieta Dukana (podobna do diety Atkinsa, w której podstawą powinno być białko, a nie węglowodany). Ci, którzy pod koniec XX wieku byli już dorośli, zapewne pamiętają wielki triumf diety Montignaca opartej na niskim indeksie glikemicznym spożywanych produktów i w przeciwieństwie do wielu innych dobrze ocenianej przez lekarzy i dietetyków. Wariant tej diety, tzw. dieta South Beach (Południowych Plaż), dzięki której były prezydent Stanów Zjednoczonych Bill Clinton pozbył się nadwagi, też przeżywała chwile chwały, również w Polsce. Jeszcze kilkanaście lat temu wątek poświęcony tej diecie na forum gazeta.pl grzał się do czerwoności, dziś nikt już go nie odwiedza.

Pojawiły się inne hity, między innymi dieta paleo (nawiązująca do sposobu odżywiania się ludzi z paleolitu, wykluczająca cukier, oleje rafinowane, a według niektórych jej zwolenników także nabiał i rośliny strączkowe) i bardzo modna w ostatnim czasie dieta bezglutenowa. Według tej ostatniej wyłączenie glutenu z jadłospisu jest korzystne dla każdego, a nie tylko dla osób chorych na celiakię. Jej entuzjastów zupełnie nie zraża brak dowodów na to, że gluten jest szkodliwy dla większości populacji.

Narzędzie opresji

Zdaniem prof. Zbyszka Melosika, pedagoga i badacza kultury popularnej z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu,

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Małgorzata Wyszyńska - przez 13 lat była dziennikarką "Gazety Wyborczej" w Poznaniu, specjalizowała się w tematyce społecznej i reportażu. Przez kolejnych 10 lat pracowała w miesięczniku "Press", gdzie zajmowała się problemami etycznymi mediów, prasą, a także lokalnymi i regionalnymi rozgłośniami radiowymi. Obecnie jest freelancerem. Mieszka w Poznaniu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

NIEDZIELA ZMARTWYCHWSTANIA/ SAMOLOT STARTUJE POD WIATR

JAK POKAZAĆ ŚWIĘTOŚĆ

Ostateczne dopełnienie

KIM JA JESTEM?

Nie widać po was, żeście odkupieni


komentarze



Facebook