Archwium > Numer 523 (03/2017) > Początki chrześcijaństwa > ANTYCHRYŚCI, BOBRY I KASTRACI

ANTYCHRYŚCI, BOBRY I KASTRACI
Herezja rodzi się wtedy, gdy teolog nie chce używać rozumu albo jest pyszny. Wtedy korzysta z rozumu nie do zrozumienia wiary, tylko do odpierania poglądów przeciwnika.

Upadek Szymona Maga, katedra św. Łazarza, Autun, Francja


Maciej Müller: Mówi się, że historię piszą zwycięzcy. Czy to znaczy, że gdyby w odpowiednim momencie dziejowym przewagę zyskali arianie albo manichejczycy, bylibyśmy dziś arianami albo monofizytami, a herezją nazywalibyśmy to, co dzisiaj uznajemy za doktrynę?

Damian Mrugalski OP: Trzymałbym się przekonania, że historię pisze Duch Święty. To cud, że nasza wiara wygląda właśnie tak, jak wygląda. Przez Kościół przetoczyło się tyle sporów, na doktrynę chcieli wpływać imperatorzy – ale nie przyniosło to trwałych szkód. To, co nie było z Ducha Świętego, nie ostało się.

Cofnijmy się do Kościoła pierwotnego, nieposiadającego jeszcze Magisterium. Ksiądz Marek Starowieyski opisuje go jako „Kościół wielkiej improwizacji w dziedzinie doktryny, moralności, instytucji, liturgii”. Taka wspólnota, jeszcze niehierarchiczna, wydaje się bezbronna wobec herezji, które pojawiły się bardzo szybko, bo przecież czytamy o nich już w Dziejach Apostolskich i w Listach.

Uporządkowanej ortodoksji faktycznie nie było, ale hierarchia istniała od samego początku. Z Dziejów Apostolskich wiemy, że Paweł ustanawiał biskupów, czytamy też o diakonach i prezbiterach. I to właśnie dzięki temu Kościół był w stanie uporać się z herezjami. Nie zgodziłbym się z opinią, że był bezbronny. Chrześcijanie mieli przecież Pismo Święte i mogli liczyć na asystencję Ducha Świętego. Natchnieni Duchem prezbiterzy i biskupi wyczuwali, że pewne poglądy stanowią zagrożenie dla wiary. Choć z pewnością do 325 roku, kiedy to w Nicei odbył się pierwszy sobór i zaczęto formułować dogmaty, w Kościele panował o wiele większy pluralizm niż dzisiaj.

Ale jak daleko ten pluralizm mógł sięgać, żeby nie przekroczyć granic herezji? I czego mógł dotyczyć?

Nie istniał na przykład wspólny ryt celebracji Eucharystii. Różne też były daty obchodzenia świąt, w tym Wielkiejnocy. Różnie wyglądała sprawa celibatu duchowieństwa. Funkcjonowały rozmaite poglądy dotyczące sakramentu pokuty: niektórzy biskupi uważali, że nie ma innego odpuszczenia grzechów jak przez chrzest, inni, że chrześcijan, którzy podczas prześladowań wyrzekli się Chrystusa, należy dopuszczać do Eucharystii po odbyciu pokuty.

Nie dostrzegam jednak większego pluralizmu, kiedy przyglądam się temu, w jaki sposób walczono z heretykami, widzę natomiast radykalizm. Weźmy przypadek doketystów – nawróconych na chrześcijaństwo platoników, według których Chrystus nie miał prawdziwego ciała. O ich istnieniu dowiadujemy się z Listów św. Jana, który stwierdza, że „wielu pojawiło się na świecie zwodzicieli, którzy nie uznają, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele ludzkim. Taki jest zwodzicielem i Antychrystem” (2 J 1,7). Te same mocne słowa powtarza kilkanaście lat później św. Polikarp, który w Liście do Filipian podkreśla: „Kto nie uznaje świadectwa krzyża, jest po stronie diabła. Kto przekręca słowa Pana po swojemu i mówi, że nie ma ani zmartwychwstania, ani sądu, jest pierworodnym synem Szatana”.

Ciężka artyleria. W słowach nie przebierano...

O tak! Święty Ireneusz walczący pod koniec II wieku z herezją gnostyków, opowiada historię, którą przekazał mu Polikarp: Święty Jan Apostoł, będąc kiedyś w termach, zobaczył wchodzącego tam gnostyka. Natychmiast wybiegł, krzycząc, by wszyscy uciekali, bo z powodu pojawienia się heretyka może

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Damian Mrugalski OP - ur. 1978, dominikanin, dr teologii i nauk patrystycznych, historyk idei, wykładowca Kolegium Filozoficzno-Teologicznego Dominikanów w Krakowie. Patrystykę studiował w rzymskim Augustinianum. Wydał książki "Logos. Filozoficzne i teologiczne źródła idei wczesnochrześcijańskiej" oraz "Koncept transcendencji Boga w aleksandryjskiej filozofii żydowskiej i chrześcijańskiej: Filon i Klemens". Mieszka w Krakowie. (wszystkie teksty tego autora)

Maciej Müller - ur. 1982, studiował historię na Uniwersytecie Jagiellońskim i dziennikarstwo w Wyższej Szkole Europejskiej im. ks. Józefa Tischnera, w latach 2007-2012 pracował w "Tygodniku Powszechnym" jako dziennikarz, a następnie szef działu religijnego. Współautor książki "Miłość z odzysku" poświęconej związkom niesakramentalnym w Kościele, autor wywiadu z prof. Chazanem "Prawo do życia. Bez kompromisu"; redaktor książki Tomasza Gałuszki OP "Inkwizytor też człowiek. Intrygujące karty Kościoła". Mieszka pod Krakowem z żoną, synkiem i dwiema córkami. (wszystkich teksty tego autora)

     


zobacz także

CZY BÓG KAŻE KRAŚĆ?

O powołaniu chrześcijan

Jezus na co dzień

ZŁOTO JEST PODOBNE TYLKO DO ZŁOTA

PODOBNI DO MAŁPY


komentarze



Facebook