ATAK KLONÓW
Dużym problemem roślin w dziedzinie matrymonialnej jest to, że są nieruchome. To dość znacząco utrudnia dotarcie do partnera.

FOT. PEXELS


Marcin Gutowski: Ile drzew pan posadził?

Marcin Zych: To trudne pytanie. Myślę, że ponad tysiąc.

Zawodowo?

Niekoniecznie. Jeszcze jako harcerz sadziłem las w Puszczy Kurpiowskiej. Teraz częściej sadzę w ogródku. Tam już pewnie około setki. W tym oczywiście drzewa owocowe.

To musi być duży ogródek.

Ponad pół hektara, więc jest gdzie sadzić.

A zdarzało się panu wycinać?

Tak. Ale wszystko zgodnie z prawem.

Z którym prawem?

Tym dawnym.

Jak pan, jako botanik i człowiek, któremu przyroda leży na sercu, się czuł, pozbywając się drzew?

Nie lubię tego. Długo się zastanawiam, czy to na pewno konieczne. Można to uczucie określić jako wyrzut sumienia. Jeśli się tylko da, staram się go nie wywoływać. Mamy duże drzewo, które zagrażało naszemu domowi. Wydawało się, że konieczna będzie wycinka, ale na szczęście zaprzyjaźniony chirurg drzewołaz zdołał usunąć fragmenty korony w taki sposób, że dach jest bezpieczny, a drzewo udało się zachować.

Kim jest chirurg drzewołaz?

To specjalista, który zajmuje się zawodowo pielęgnacją drzew. Warto korzystać z usług takich fachowców. To, że mamy piłę, wcale nie oznacza, że wiemy, jak jej dobrze użyć – także dla drzewa.

Czy to znaczy, że drzewo można skrzywdzić w pełnym znaczeniu tego słowa?

Nie traktuję drzewa jak osoby, choć muszę przyznać, że mam swoje ulubione egzemplarze, do których nawet czasem lubię pogadać.

O czym rozmawiacie?

To raczej ja mówię, że ładnie wyrósł im bluszcz na gałęziach albo że w tym roku mają dużo nasion.

Odpowiadają?

Tak, trochę poszumią. Czasem, jeśli się na mnie wkurzą, spadnie im gałązka. Ale to oczywiście żarty.

Są jednak tacy, którzy traktują te sprawy znacznie poważniej. Zna pan bestsellerową książkę Petera Wohllebena Sekretne życie drzew?

Tak.

Autor, niemiecki leśnik, udowadnia w niej między innymi, że drzewa się uczą, pamiętają, liczą, mają uczucia.

To zbyt daleko idące twierdzenia. Nie odpowiada mi narracja zaprezentowana w tej książce. Jest bardziej popularna niż naukowa. Nie ulega jednak wątpliwości, że drzewa potrafią bardzo wiele rzeczy, o których jeszcze niedawno nie mieliśmy pojęcia.

Wohlleben twierdzi, że są istotami społecznymi, a nawet tworzą rodziny, czy wręcz superorganizmy, jak mrówki albo pszczoły, współpracują ze sobą.

Porównania mają to do siebie, że nie są dokładne. Narzucają pewną interpretację, która nie zawsze jest w pełni udowodniona naukowo. Tak naprawdę dopiero zaczynamy badać ten zadziwiający świat, ale nic nie wskazuje na to, by można było porównywać populacje drzew chociażby z populacjami ludzi.

To znaczy, że mówienie o „drzewie matce” i „drzewie dziecku” jest nadużyciem?

Nie. Z biologicznego punktu widzenia mamy do czynienia z organizmem rodzicielskim i potomstwem.

Tak, ale ponoć drzewa w pewien sposób wychowują dzieci, karmią je, dbają o nie.

Możemy to tłumaczyć na podstawie teorii doboru grupowego. Chodzi o zjawisko, które każe faworyzować osobniki blisko spokrewnione. W biologii od bardzo dawna funkcjonuje teoria głosząca, że to geny, których zadaniem jest multiplikowanie się w jak największej liczbie, są motorem napędowym różnych strategii roślin i zwierząt.

W jaki sposób drzewo może się troszczyć o bliskich krewnych?

Na przykład wysyłając i odbierając sygnały alarmowe.

Jakie?

Chemiczne. Odpowiednio pachną, wytwarzają substancje lotne, które docierają do innych. Gdy roślina jest na przykład zjadana przez szkodniki, zaczyna wysyłać zestaw sygnałów odbieranych przez inne osobniki w okolicy, które dzięki temu są w stanie się przygotować na przybycie potencjalnego wroga. To przygotowanie może oznaczać choćby produkowanie niesmacznych, szkodliwych substancji.

Taka komunikacja odbywa się ponoć także pod ziemią. Peter Wohlleben pisze o niezwykle skomplikowanej sieci korzeni i grzybów, które przekazują sygnały pomiędzy drzewami nawet na znaczne odległości.

Tu ma rację. Nauka potwierdza występowanie w lasach sieci mikoryzowych – bardzo rozbudowanych struktur tworzonych przez strzępki grzybni, które łączą różne drzewa w okolicy. Pokrywają one czasami nawet kilka hektarów lasu. Sieci mają różny charakter: mogą być specjalistyczne i łączyć osobniki tego samego gatunku, albo ogólne, łączące różne gatunki.

Podobno w tym drugim przypadku się zdarza, że grzyby oszukują drzewa. Przenoszą sygnały tam, gdzie im się to opłaca i zwiększa ich ewolucyjne szanse na przeżycie, a nie tam, gdzie wysyłają je drzewa. Zatem jeśli klon chce wysłać coś do innego klonu, ale grzybnia uzna, że nie warto ich wspierać, bo i tak mogą nie przetrwać, więc lepiej zainwestować w sosny, to wysyła sygnał do sosen.

Mówiąc brutalnie, w przyrodzie nic się nie odbywa za darmo. Za magazynowanie przez grzyby wody i soli mineralnych rośliny płacą cukrami, które wytwarzają w procesie fotosyntezy. Przy okazji korzystają z sieci do przesyłania sygnałów. Tutaj też mogą być to sygnały chemiczne. Wiadomo, że przekazywane są w ten sposób związki węglowe, co oznacza, że zasoby, które produkuje jedno drzewo, mogą być przekazywane innemu osobnikowi. Wynika to zapewne z tego, że w przypadku nadwyżki substancji odżywczych opłaca się pomóc kuzynowi z nadzieją, że kiedyś się odwdzięczy. Nawet to, co uznajemy za przejawy altruizmu, da się wytłumaczyć na bazie doboru. Czasem po prostu warto obronić krewniaka – zwłaszcza bliskiego, bo ten dzieli z nami znaczną część genów.

W jaki sposób drzewa przesyłają sobie informacje?

Przede wszystkim chemicznie, ale badania wskazują na to, że mogą się komunikować także poprzez impulsy elektryczne, prawdopodobnie tworząc coś podobnego do sieci neuronowej.

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Marcin Zych - ur. 1973, botanik, ekolog roślin, pracownik Ogrodu Botanicznego Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego. Specjalizuje się w biologii ewolucyjnej roślin, jest jednym z inicjatorów ruchu "Nauka dla przyrody", zajmuje się edukacją i upowszechnianiem wiedzy z zakresu biologii, ekologii i ochrony przyrody. Od 2016 roku jest autorem nadawanych w radiowej Trójce pogadanek z cyklu "Życie intymne roślin". (wszystkie teksty tego autora)

Marcin Gutowski - ur. 1983, absolwent Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Od 2006 roku reporter związany z Programem III Polskiego Radia. Prowadzi autorski program "Przyciasny beret". W 2015 roku wydał zbiór kilkuset rozmów i reportaży "Święta ziemia. Opowieści z Izraela i Palestyny". Jest żonaty, ma dwie córki. Mieszka pod Warszawą. (wszystkich teksty tego autora)

     


zobacz także


komentarze



Facebook