SMOK I KOBIETA
Ap 11,19a; 12,1.3-6a.10ab | Jdt 13 | Kol 1,12-16 | J 19,25-27

Tuż po moim nawróceniu w trzeciej klasie liceum maryjność kojarzyła mi się z ckliwą, przesadną pobożnością; z bezrefleksyjnymi pieniami „starych dewotek”. Wstydziłem się przed moimi protestanckimi znajomymi, że tak dużo tej Maryi w katolicyzmie. Nie znajdowałem odpowiedzi na zarzuty, że zajmuje ona miejsce przeznaczone Jezusowi jako wszechpotężna, łasa na różnorakie przejawy kultu bogini.

Gdy podjąłem decyzję, aby założyć dominikański habit, jedynym jego elementem, który mnie drażnił, był widoczny u pasa różaniec. Mniej więcej w połowie studiów usłyszałem opowieść o pierwszych dominikanach, która rzuciła całkiem nowe światło na moje maryjne wyobrażenia.

Dwaj wędrowni kaznodzieje zapukali pewnego wieczoru do pustelni, której właścicielka się modliła, aby dane jej było poznać braci z nowo powstającego zakonu. Słyszała, że są zakonnikami, ale nie mieszkają w opactwach, lecz głoszą słowo Boże, przemierzając na piechotę wsie i miasta. Jej prośba została wysłuchana. Weszli w jej progi i wygłosili kazanie. Pustelnica słuchała go uważnie, ale równocześnie bracia wzbudzili w niej litość: była przekonana, że dwaj młodzi mężczyźni w pięknych białych habitach nie mają szans oprzeć się wielorakim pokusom bez ochrony, jaką dawała mnichom klasztorna klauzura. W nocy przyśniła się jej Matka Boża, która ją surowo upominała: „Czy myślisz, że nie potrafię ich ochronić przed diabelskimi pułapkami? Że nie są bezpieczni pod moją opieką?”. Rano pustelnica wyznała braciom grzech niewiary i poprosiła o modlitwę.

Maryja chroni w niezwykłej walce o to, by Słowo było głoszone i zostało przyjęte.

Podobny wizerunek Maryi przywołuje Apokalipsa: Niewiasta, która za chwilę ma urodzić, musi spojrzeć w ślepia smoka chcącego pożreć jej Dziecko. Nie jest to ckliwy obrazek. Również ta, która stoi pod krzyżem – nowym łonem narodzin zbawienia dla całego świata – uczestniczy w zmaganiu Syna, który „wyrywa nas spod władzy ciemności”. Ta waleczna kobieta, która czuje na sobie piekielny oddech czeluści Otchłani – nienawistną obecność wroga – nie daje się pokonać lękowi. Matka Słowa jest przy każdym z tych cudownych momentów, gdy Ono rodzi w nas nowe życie. Wybór, by Słowo zamieszkało w nas i wypełniło sobą – każdorazowe zmaganie – jest objęty żarliwą modlitwą Maryi, rodzącej dla nas to Słowo.


Wojciech Jędrzejewski OP - ur. 1968, dominikanin, kaznodzieja Dominikańskiego Ośrodka Kaznodziejskiego, koordynator warsztatów kaznodziejskich, mieszka w Łodzi. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

KRWIOOBIEG MIŁOŚCI

MĄDROŚĆ DZIAŁANIA

Łaska spowiedzi

DRZEWO ŻYCIODAJNEGO POZNANIA

Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości...


komentarze



Facebook