WIARA RAZ DO ROKU
Jeśli procesja Bożego Ciała nie będzie obrazem Kościoła, portretem Jego Mistycznego Ciała, to przerodzi się w manifestację siły pod pretekstem Bożego Ciała; okaże się wówczas, że z prawdy o Eucharystii niewiele zrozumieliśmy.

FOT. DOMINIK FĄFEREK


To oczywiste, że ze świętem i z procesją Bożego Ciała mamy różnorakie skojarzenia. Dla niektórych to błogie wspomnienie dzieciństwa, wzruszająca reminiscencja z przeszłości, kiedy wszystko wydawało się sielankowe: pierwszokomunijne stroje, religijność prosta i pozbawiona wątpliwości, sypanie kwiatów przed Najświętszym Sakramentem itd. Bywają tacy, którzy w momentach zwątpienia lub kryzysu wiary, miotani falami sceptycyzmu, szukają takiej właśnie bezpiecznej przystani. Z niemałym trudem starają się wcisnąć w pierwszokomunijny garnitur czy sukienkę. Notabene najczęściej z mizernym skutkiem i nie z powodu korpulentnych kształtów, lecz z braku troski o rozwój wiary; nie tak łatwo zatrzymać czas, by nadrobić formację, lub odwrócić przeszłość, by odzyskać dziecięcą niewinność, splamioną najczęściej różnymi, wcale nie najmądrzejszymi decyzjami.

Dla innych procesja Bożego Ciała to przede wszystkim manifestacja katolickiej siły, rodem z serii „niech nas zobaczą”, której nierzadko towarzyszy tęsknota za wielkością Kościoła; najlepiej, gdyby ci, co są nam mało przychylni, dostrzegli katolicką potęgę i nareszcie uznali, że to my nadajemy ton. Łatwo w taką perspektywę wpisać – i niestety też wypaczyć – magisterium biskupów, którzy tego dnia mówią „jednym głosem”, najczęściej komentując palące sprawy społeczne. Nie, żadną miarą nie chcę powiedzieć, że nasi biskupi mają milczeć; wręcz przeciwnie, uważam, że na tematy społeczne powinni się wypowiadać częściej i to właśnie „jednym głosem”, niekoniecznie jednak pod pretekstem Bożego Ciała i nie za wszelką cenę w kontekście liturgicznym, ryzykując spłycenie teologicznej wymowy święta. Nie twierdzę też, że w demokratycznym społeczeństwie katolicy mają odgrywać rolę chłopców do bicia, biernie przyglądających się temu, jak inni organizują im świat w niekoniecznie chrześcijański sposób. Nie da się jednak codziennej formacji, żmudnej pracy nad rozwojem wiary, zastąpić wyjściem raz do roku na ulice. Byłoby to zbyt infantylne i krótkowzroczne. W rzeczy samej, jeśli święto i procesję Bożego Ciała odetniemy od teologicznego źródła – dając pierwszeństwo ważnym, ale jednak drugorzędnym argumentom – pozostanie nam piękna i mało zrozumiała katolicka tradycja, która mniej wprawnych „kościółkowo” będzie kusiła długim weekendem, najlepiej spędzonym na plaży w jakimś egzotycznym kraju.

 

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Dominik Jurczak OP - ur. 1980, dominikanin, dyrektor Dominikańskiego Ośrodka Liturgicznego w Krakowie, członek Międzynarodowej Komisji Liturgicznej Zakonu Kaznodziejskiego i promotor liturgii w Polskiej Prowincji Dominikanów oraz Komisji ds. Liturgii i Duszpasterstwa Liturgicznego Archidiecezji Krakowskiej, wykładowca w Papieskim Instytucie Liturgicznym "Anselmianum" oraz na Papieskim Uniwersytecie "Angelicum" w Rzymie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

PO CO NAM ODPUSTY?

Porzucić sieci

ODZYSKANA TWARZ

WSZYSTKIM I WSZĘDZIE

Nie wypaść z gry


komentarze



Facebook