CHRZEŚCIJANIE DLA LWÓW
Chrześcijanie nie płyną z tym samym nurtem co większość, dlatego zaczynają przeszkadzać. Czasy męczenników nigdy się tak naprawdę nie skończyły. I nie ma innego wyjścia. Jeżeli pozostaniemy chrześcijanami, będziemy dla świata kłopotem.

Henryk Siemiradzki, Pochodnie Nerona, olej na płótnie, Muzeum Narodowe w Krakowie FOT. WIKICOMMONS


Maciej Müller: Dlaczego chrześcijaństwo budziło agresję? Przecież to religia miłości, miłosierdzia, pokory.

ks. Jerzy Czerwień: Inicjatorzy tumultów i linczów nie zadawali sobie trudu wnikania w doktrynę. To nie treść objawienia chrześcijańskiego była podstawą prześladowań. Tak w starożytności, jak i w późniejszych epokach katalizatorem prześladowań były czynniki społeczne.

Czyli?

Przede wszystkim inność. W zabobonnym społeczeństwie hellenistycznym człowiek odstający od przyjętych wzorców budził niepokój. Chrześcijanie nie uczestniczyli w publicznym kulcie, obowiązkowym w Imperium Rzymskim. To wystarczyło, żeby ich podejrzewać o złe intencje, obawiano się, że wywołają gniew bogów. A zagniewani bogowie będą się mścić na tych, którzy nie potrafili dopilnować szacunku dla nich.

Czy w ten sposób możemy też scharakteryzować pierwsze prześladowania chrześcijan, te ze strony Żydów? Chodzi o męczeństwo św. Szczepana i jemu podobnych.

W tym wypadku chodziło raczej o doktrynę. Dla Żydów rodząca się wspólnota chrześcijańska, nazywana uczniami Jezusa albo Nazarejczykami, była po prostu kolejną sektą. Trzeba pamiętać, że w tamtym czasie społeczność żydowska nie była jednolita, funkcjonowało w niej wiele poglądów na życie wieczne czy sposobów interpretacji Prawa i Proroków. Nawet w obrębie nurtu faryzejskiego istniały takie tarcia, że nieraz sięgano po kamienie. Do tego dochodziły nieporozumienia między Żydami palestyńskimi a tymi z diaspory. W tej wielobarwnej mozaice judaizmu chrześcijanie, których wyróżniało uznanie Jezusa za Mesjasza, teoretycznie mogli się zmieścić. Szczepan wywodził się spośród nawróconych Żydów z diaspory, używających języka greckiego, tzw. hellenistów. Do rozprawy z nimi przystąpili nie Żydzi palestyńscy, ale ci pochodzący z diaspory, nieprzyjmujący jednak Chrystusa – tacy jak Paweł z Tarsu. Z Dziejów Apostolskich wiemy, że św. Szczepan nie przebierał w słowach, krytykując tych, którzy nie chcieli się nawrócić. To budziło agresję i skończyło się dla niego tragicznie.

Natomiast konflikt pomiędzy chrześcijanami a synagogą narastał już raczej po roku 70, czyli po zniszczeniu Świątyni Jerozolimskiej przez Rzymian. Zadawano sobie pytanie, którą drogą ma iść judaizm, kiedy niemożliwe stało się sprawowanie tradycyjnego kultu. Dwa najmocniejsze z funkcjonujących wtedy ugrupowań stanowili uczniowie Jezusa i faryzeusze. Najznamienitsi przedstawiciele faryzeizmu, rezydujący w wiosce Jawne, zadecydowali, że porozumienie z chrześcijanami jest niemożliwe. Do codziennej modlitwy żydowskiej dodano modlitwę trzynastu błogosławieństw – w ostatnim punkcie wyliczano wykluczonych z narodu. Na liście figurowali Nazarejczycy. Po tej ekskomunice konflikt między chrześcijanami i żydami nabrzmiewał, prowadząc między innymi do tego, że nieraz Żydzi rozprawiali się z wyznawcami Chrystusa rękami Rzymian.

Wróćmy do prześladowań ze strony Rzymu. Przyjrzyjmy się aspektom tej inności, o której ksiądz wspomniał. Chrześcijanie nie uczestniczyli w kulcie państwowym – cesarza i bogów rzymskich. Co jeszcze im zarzucano?

Kiedy mówimy o kulcie cesarza, używamy pewnego skrótu myślowego, bo mało który cesarz go nakazywał. Wymagano natomiast czczenia Geniusza: bóstwa opiekuńczego władcy. Kult każdego bóstwa sprowadzał się do złożenia mu publicznej ofiary w doroczne święto. Świąt było sporo, a każde stanowiło okazję do wyrażenia lojalności wobec państwa. Do kultu bóstw zobowiązani byli wszyscy: taki był pomysł Rzymu na budowę wspólnej tożsamości mieszkańców olbrzymiego imperium. Kiedy wcielano kolejną prowincję, nie walczono z lokalnymi kultami pod warunkiem uznania rzymskich.

Kolejnym aspektem inności chrześcijan były ich liturgie. Chrześcijanie spotykali się bardzo regularnie, były to zgromadzenia zamknięte dla postronnych; nie miała na nie prawa wejść osoba, która nie przyjęła chrztu. A to rodziło podejrzenia i pytania: Co też tam się dzieje?

Plotki potrafią być niszczycielskie.

Zła atmosfera otaczająca chrześcijan sprawiała, że stawali się dyżurnymi kozłami ofiarnymi – ginęli w tumultach, linczach… Pisarz Tertulian pisał w II wieku, że jeśli Tyber wyleje albo Nil nie wyleje, jeśli legiony poniosą klęskę albo barbarzyńcy wtargną w granice Imperium, rozlega się krzyk: Chrześcijanie dla lwów. Do tego dochodził element merkantylny: na wydawaniu chrześcijan sądom można było dobrze zarobić. W państwie rzymskim już od II wieku samo bycie chrześcijaninem wystarczyło, by zostać ukaranym. Jeśli pozwany nie udowodnił przed sądem, że nie ma nic wspólnego z tą religią, był skazywany albo na konfiskatę majątku, albo na śmierć – przez ścięcie, krzyż, na arenie z wygłodniałymi zwierzętami lub na raty, czyli w kopalniach. Jeśli majątek konfiskowano, dzielono go po połowie: dla tego, kto złożył oskarżenie, i dla skarbu państwa.

Czy dla chrześcijan było poza wszelką dyskusją, że uczestnictwo w kulcie bogów rzymskich jest niedopuszczalne?

Oczywiście, zawsze. To był grzech śmiertelny, wykluczający z Kościoła i ze zbawienia. Wielu chrześcijan łamało się w obliczu brutalnych

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Jerzy Czerwień - kapłan archidiecezji krakowskiej, doktor historii Kościoła, wykładowca dziejów starożytnych Kościoła w Kolegium Filozoficzno-Teologicznym Dominikanów, proboszcz parafii św. Kingi w Krakowie. (wszystkie teksty tego autora)

Maciej Müller - ur. 1982, studiował historię na Uniwersytecie Jagiellońskim i dziennikarstwo w Wyższej Szkole Europejskiej im. ks. Józefa Tischnera, w latach 2007-2012 pracował w "Tygodniku Powszechnym" jako dziennikarz, a następnie szef działu religijnego. Współautor książki "Miłość z odzysku" poświęconej związkom niesakramentalnym w Kościele, autor wywiadu z prof. Chazanem "Prawo do życia. Bez kompromisu"; redaktor książki Tomasza Gałuszki OP "Inkwizytor też człowiek. Intrygujące karty Kościoła". Mieszka pod Krakowem z żoną, synkiem i dwiema córkami. (wszystkich teksty tego autora)

     


zobacz także

CZY BOZIA SIĘ POGNIEWA?

PODOBNI DO MAŁPY

NAPRAWIANIE KOŚCIOŁA


komentarze



Facebook