Archwium > Numer 528 (08/2017) > Życie bez tornistra > NIE MA EDUKACJI BEZ RELACJI

NIE MA EDUKACJI BEZ RELACJI
Nie jest najważniejsze to, czy szkoła jest demokratyczna, sześcio-, ośmioletnia czy inna. Najważniejsze jest to, kto w niej uczy. Bo może się okazać, że we wspaniałej, nowoczesnej szkole demokratycznej uczy "nikt".

Proponuję niekiedy nauczycielom, aby przeprowadzili z uczniami następujące ćwiczenie: Wyciągnijcie przed siebie lewą rękę dłonią w kierunku podłogi – nauczyciel również wyciąga rękę. Wyciągnijcie prawą rękę dłonią do góry, tak, żeby była ona około trzydzieści centymetrów nad lewą ręką. Teraz policzę do trzech i na trzy wszyscy klaśniemy. Raz, dwa – chwilę potem nauczyciel klaszcze, po czym mówi: trzy.

Instrukcja jest dość prosta, ale zazwyczaj większość klaszcze nie na trzy, ale wtedy, kiedy robi to nauczyciel. Bo ludzie, chociaż nas słuchają, i tak będą robili to, co my. Chcemy tego, czy nie, wywieramy wpływ na innych. Dyskusja o tym, czy szkoła ma wychowywać, czy nie, może świadczyć jedynie o redukcjonizmie w myśleniu o edukacji. Że widzimy drzewa, a nie widzimy lasu. Ucząc – wychowujemy. Kropka. Rzecz w tym, aby unikać dogmatyzmu. Wyobraźmy sobie metaforycznie, że samochód to zdolności i potencjał naszego ucznia, a kierowca to jego motywacja, zdrowie, dobre samopoczucie itp. Problem pojawia się wówczas, kiedy nauczyciele zajmują się wyłącznie kierowcą lub wyłącznie samochodem. Sami często nieukształtowani i niedojrzali, w folwarcznej strukturze szkolnej, w której mamy formalną władzę i autorytet, czasem, nawet nieświadomie, łatwo się gubimy w roli nauczyciela wychowawcy. Zauważmy, jakim to bożkiem jest w gruncie rzeczy nauczyciel. Znajduje się w centrum uwagi, rozkazuje i słuchają go, wymierza sprawiedliwość, mówi niemal przez cały czas. Wciąż jednak szkoła to przede wszystkim spotkanie człowieka z człowiekiem, a wychowanie jest naturalnym elementem wpływu, jaki wywieramy na naszych uczniów. Czy to się komuś podoba, czy nie. Praca w szkole wymaga więc od nas nie tylko profesjonalizmu w dziedzinie, której uczymy, ale może przede wszystkim umiejętności komunikacji i budowania relacji. A nade wszystko bycia KIMŚ dla siebie, a przez to bycia KIMŚ dla uczniów.

 

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Jarosław Szulski - nauczyciel i wychowawca w Gimnazjum i Liceum im. Tadeusza Reytana w Warszawie, autor powieści o szkole: "Zdarza się" i "Sor", oraz "Siła spokoju, którego nie ma" (wspólnie z Jackiem Santorskim). (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

ZAKAZ NIEEKSPERYMENTOWANIA

Kościół w czasach barwnej szarości

MARYJA I MARYJE

Z RONDLEM NA GŁOWIE

Sanatorium dla duszy


komentarze



Facebook