GŁOWA W GÓRĘ
To nie Perseidy pojawiają się raz do roku w pobliżu Ziemi. To Ziemia co lato wpada w ich rój. Żeby je zobaczyć, trzeba bezwzględnie wyjechać z miasta.

FOT. JEREMY THOMAS / UNSPLASH.COM


Radosław Nawrot: Podobno Perseidy nazywa się też „łzami św. Wawrzyńca”?

Wojciech Borczyk: To prawda, prawdopodobnie dlatego, że 10 sierpnia to dzień męczeńskiej śmierci św. Wawrzyńca, a właśnie na ten czas przypada największa aktywność tego roju meteorów. To co roku okres między 10 a 13 sierpnia.

Z precyzją co do jednego dnia?

Z dokładnością co do kilku dni. Perseidy są rozproszone, to meteory związane z orbitą komety, w tym wypadku jest to kometa Swift-Tuttle, nazwana tak od nazwisk dwóch astronomów, którzy odkryli ją i opisali w 1862 roku. Ten rój to po prostu okruchy materii, niekiedy bardzo drobne, z grubsza rozrzucone wzdłuż orbity tej komety. To zatem nie jeden punkt, ale spory obszar w przestrzeni, w który Ziemia co roku wpada. Nie wyliczymy z dokładnością szwajcarskiego zegarka, kiedy dokładnie, ale powinno być to właśnie w tym czasie.

Jak duży jest to obszar?

Półoś wielka orbity komety Swift-Tuttle to około 26 jednostek astronomicznych, a zatem 26 razy więcej niż odległość Ziemi od Słońca. W przybliżeniu jednostka astronomiczna to 150 milionów kilometrów. Okres orbitalny tej komety, czyli czas jej obiegu wokół Słońca, to 133 lata. Okruchy materii (meteoroidy) są rozrzucone wzdłuż orbity dość równomiernie. Za każdym więc razem, gdy Ziemia przecina obszar, w którym się znajdują, wpadają one w jej atmosferę.

A zatem to Ziemia wpada na Perseidy, a nie odwrotnie?

Wpadają na siebie nawzajem, bo zarówno Ziemia, jak i meteoroidy są w ruchu orbitalnym wokół Słońca. Dzieje się to corocznie właśnie latem. Przy czym wbrew pozorom Perseidy, które stały się niemal synonimem roju meteorowego, nie są wcale najaktywniejszym rojem, jaki możemy obserwować. Stały się popularne zapewne dlatego, że maksimum tego roju wypada w sierpniu, gdy jest ciepło i większej liczbie osób chce się je obserwować pod gołym niebem. Mamy jednak także obfite zimowe roje, takie jak Kwadrantydy czy Geminidy, które zenitalną liczbę godzinną mają nawet większą niż Perseidy. Zenitalna liczba godzinna to liczba meteorów, jaką może zobaczyć na bezchmurnym niebie pojedynczy obserwator podczas jednej godziny przy określonych, optymalnych warunkach i radiancie roju znajdującym się w zenicie. Taką liczbę oznacza się skrótem ZHR, z angielskiego Zenital Hourly Rate. Kwadrantydy mają ten współczynnik na poziomie 120, w wypadku Perseidów dwa lata temu wynosił on 95.

95 meteorów na godzinę?

Teoretycznie tak, przy czym z rzeczywistą liczbą meteorów, które w ciągu godziny da się zaobserwować, ma to często niewiele wspólnego, gdyż niemal nigdy nie występują idealne warunki do obserwacji. Szczególnie w dużym mieście, gdzie oglądanie meteorów praktycznie mija się z celem. Zbyt dużo jest tam świateł, zanieczyszczone powietrze, mnóstwo zakłócających czynników.

Gdzie zatem najlepiej je obserwować?

Poza miastem. Tam, gdzie jest mało świateł i jak największa ciemność. Przy czym należy sobie dać nieco czasu na to, by nasz wzrok przywykł do tych warunków. Trzeba o tym pamiętać. Nawet mała latarka może zakłócić obserwację.

Każdy z rojów, takich jak Perseidy, Geminidy czy Kwadrantydy, pojawia się regularnie co roku o określonej porze?

Owszem. Są jednak także meteory pojawiające się pojedynczo i zupełnie przypadkowo, których nie możemy zaliczyć do żadnego z rojów. To tzw. meteory sporadyczne. Proszę pamiętać, że w przestrzeni kosmicznej krąży mnóstwo odłamków materii. Dzisiaj to dla nas oczywiste, ale jeszcze w XVIII wieku francuski naukowiec Antoine Lavoisier, uważany za ojca współczesnej chemii, podpisał się pod tezą Francuskiej Akademii Nauk, że kamienie nie mogą spadać z nieba, gdyż

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Wojciech Borczyk - astronom, pracownik naukowy w Obserwatorium Astronomicznym Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Od wielu lat zajmuje się badaniami spektroskopowymi gwiazd i mechaniką nieba. (wszystkie teksty tego autora)

Radosław Nawrot - ur. 1973, studiował prawo na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, dziennikarz, autor wielu książek o tematyce sportowej. Mieszka w Poznaniu. (wszystkich teksty tego autora)

     


zobacz także

DO SERCA PRZYTUL PSA

CZY PAN MNIE SŁYSZY?

GULASZ, LECZO I BŰVÖS KOCKA

ŁOWCA MOTYLI

Barwy honoru


komentarze



Facebook