Archwium > Numer 528 (08/2017) > Początki chrześcijaństwa > CZY JEDNOŚĆ MUSIAŁA PĘKNĄĆ?

CZY JEDNOŚĆ MUSIAŁA PĘKNĄĆ?
Kiedy władza cesarza zaczęła słabnąć, a wraz z nią trwałość Imperium Rzymskiego, także u biskupów wyczerpała się chęć do utrzymania jedności Kościoła. Zamiast podejmować wysiłek prowadzenia dialogu, zaczęli sięgać po prostsze rozwiązanie.

FOT. GORDON WILLIAMS / UNSPLASH.COM


Maciej Muller: Kościół nigdy nie był jednolity, prawda?

ks. Przemysław Szewczyk: Jaskrawe różnice między wspólnotami ochrzczonych wystąpiły u zarania jego dziejów, kiedy Kościół otworzył się na pogan, którzy nie zamierzali przestrzegać Prawa Mojżeszowego. Wywołało to poważne napięcie ze wspólnotą judeochrześcijańską, która nie odchodziła od obyczajowości żydowskiej. Połączenie tych grup w jednym Kościele stworzyło mieszankę wybuchową; jedyne, co je łączyło, to wiara w Chrystusa, ale w różny sposób wyrażana i przeżywana.

To nie były błahe sprawy, jak to jesteśmy skłonni sobie wyobrażać z dystansu czasowego. Paweł, wspominając spór z Piotrem, pisze wprawdzie „Podaliśmy sobie dłonie” – ale apostołowie rozeszli się przecież potem w różne strony (por. Ga 2,9).

Napięcia objawiały się też np. w wielkim sporze o datę obchodzenia Wielkanocy. Judeochrześcijanie świętowali według tradycji przodków, czternastego dnia miesiąca nisan – a Grecy nawet nie znali takiego kalendarza. Chcieli ustalić datę obchodów według kalendarza rzymskiego, czyli w niedzielę po pełni księżyca następującej po wiosennym przesileniu. Mimo wszystko przez długi czas udawało się zachowywać te różnice, utrzymując jednocześnie jedność.

Ale w końcu chrześcijaństwo weszło na równię pochyłą, która skończyła się w 1054 roku wielką schizmą wschodnią...

Największym wyzwaniem dla wspólnoty utrzymującej jedność w różnorodności jest ustalenie, co jest uprawnioną różnicą, a co zrywa jedność, i równocześnie ustalenie konstytucyjnej podstawy dla jedności. Takie ustalenia zajmują wieki. Dlatego trudno spekulować, czy do rozłamu musiało dojść. Ja wierzę, że Opatrzność prowadzi Kościół taką, a nie inną drogą.

Rysy na fasadzie Kościoła powstawały przez całą starożytność, i to nie tylko na osi Wschód – Zachód. Co i rusz pewne wspólnoty zrywały jedność z pozostałymi: choćby Aleksandria z Konstantynopolem. Rozłamy zdarzały się też w obrębie jednej wspólnoty: był czas, kiedy w Antiochii urzędowało aż trzech biskupów. Niemniej w antycznym chrześcijaństwie silne było poczucie, że jedność trzeba wciąż odbudowywać.

Powiedział ksiądz o sporach o Prawo i datę Wielkanocy. O co jeszcze się kłócili chrześcijanie?

Na przykład o ważność sakramentów. Cyprian, biskup Kartaginy (III wiek), uważał, że chrzest przyjęty we wspólnotach nieortodoksyjnych jest nieważny, natomiast biskupi Rzymu – że sakramentu w takich przypadkach nie trzeba udzielać ponownie. Spierano się też o sposób potraktowania tzw. upadłych, czyli tych, którzy podczas prześladowań wyparli się wiary. Jedni uważali, że należy okazać miłosierdzie i zezwolić im na powrót na łono Kościoła, a inni, że ich droga do zbawienia jest zamknięta. Wyobraźmy sobie, że dziś jakiś grzech w jednej diecezji może zostać odpuszczony, a w innej należy za niego pokutować do końca życia. To destrukcyjne dla wspólnoty.

Tym, co najbardziej jednak rozpalało umysły, były spory teologiczne, przede wszystkim o sposób opowiadania o Chrystusie i rozumienia, kim On jest. Nie możemy jednak udawać, że na rozłam w Kościele nie miały decydującego wpływu czynniki zewnętrzne.

Polityka?

Polityka. Kościół jest społecznością nakładającą się na społeczności ziemskie, w których istnienie podziałów jest czymś oczywistym i służy np. bezpieczeństwu. Naruszanie granic naszego kraju traktujemy jako zagrożenie, a współpracę z agentami obcego państwa jako zdradę. Wyzwanie dla Kościoła polega na tym, że łączy ludzi, którzy są jednocześnie wpisani w te podziały. Jeżeli są one zbyt radykalne, to jedność wiary pęka.

W pierwszych trzech wiekach chrześcijaństwo łączyło prześladowane mniejszości rozsypane po prowincjach imperium. Relacje z lokalnymi społecznościami wszędzie były podobne – wyznawcy Chrystusa byli z nich wyłączeni, nie akceptowano ich. Wszystko się zmieniło po edykcie Konstantyna kończącym okres prześladowań (313 rok). Chrześcijanie zaczęli w społecznościach lokalnych odgrywać coraz istotniejszą rolę i utożsamiać się z nimi. W rezultacie konflikty między prowincjami przenosiły się na lokalne Kościoły. Konflikt między wschodnim cesarstwem a Egiptem skutkował więc napięciem między patriarchami Konstantynopola i Aleksandrii.

Kościół stawał się dla władzy skutecznym narzędziem kształtowania życia społecznego i polityki. Władcy tak wpływali na wybór biskupów, by ci realizowali politykę konfrontacji bądź zgody. Dopóki cesarz zasiadający w Konstantynopolu liczył na zachowanie jedności między wschodem a zachodem cesarstwa, starał się, by wybór patriarchy jego stolicy został zaakceptowany przez Rzym. A kiedy stało się jasne, że każda część Imperium pójdzie w swoją stronę, nikt już nie dbał o takie rzeczy. Władcy było wręcz na rękę, by „jego” biskup nie utrzymywał jedności z innymi.

Czyli można powiedzieć, że rozłam w Kościele jest kosztem sojuszu ołtarza z tronem.

Tylko czy taki sojusz był do uniknięcia? 

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Przemysław Marek Szewczyk - ur. 1977, kapłan archidiecezji łódzkiej. Ukończył studia doktoranckie na KUL z zakresu historii Kościoła, patrologii oraz studia magisterskie na Uniwersytecie Łódzkim z zakresu filologii klasycznej. Tłumacz dzieł ojców Kościoła z języka greckiego i łaciny. Współzałożyciel Stowarzyszenia "Dom Wschodni" Domus Orientalis. Twórca portalu patres.pl, poświęconego ojcom Kościoła, lektor języka łacińskiego i greckiego. (wszystkie teksty tego autora)

Maciej Müller - ur. 1982, studiował historię na Uniwersytecie Jagiellońskim i dziennikarstwo w Wyższej Szkole Europejskiej im. ks. Józefa Tischnera, w latach 2007-2012 pracował w "Tygodniku Powszechnym" jako dziennikarz, a następnie szef działu religijnego. Współautor książki "Miłość z odzysku" poświęconej związkom niesakramentalnym w Kościele, autor wywiadu z prof. Chazanem "Prawo do życia. Bez kompromisu"; redaktor książki Tomasza Gałuszki OP "Inkwizytor też człowiek. Intrygujące karty Kościoła". Mieszka pod Krakowem z żoną, synkiem i dwiema córkami. (wszystkich teksty tego autora)

     


zobacz także

WSZECHŚWIAT PRZED WIELKIM WYBUCHEM

NAPRAWIANIE KOŚCIOŁA

PODOBNI DO MAŁPY

CZY BOZIA SIĘ POGNIEWA?


komentarze



Facebook