Archwium > Numer 528 (08/2017) > Pytania w drodze > JAKI POWINIEN BYĆ BÓG

JAKI POWINIEN BYĆ BÓG

Dość często zdarza mi się prowadzić teologiczne dyskusje. Niestety, kończą się one ostrymi sporami, szczególnie wtedy, gdy dotyczą natury Kościoła, życia człowieka po śmierci albo zagadnień moralnych. Niekiedy zadaję sobie pytanie, czy te dyskusje w ogóle mają sens, skoro przynoszą tak mizerne skutki?

Czasem rzeczywiście takie dyskusje nie mają sensu. Ja też brałem udział w sporach teologicznych, które były z gruntu bezsensowne. Przerzucaliśmy się argumentami pochodzącymi z tak różnych porządków myślenia, że nawet precyzyjne sformułowanie wyjściowych stanowisk okazywało się niemożliwe. A to dlatego, że nasze „dyskusje teologiczne” rzadko kiedy są naprawdę teologiczne, to znaczy oparte na Bożym Słowie. Wyjaśnię teraz, co mam na myśli.

Dwa rodzaje odpowiedzi na pytania teologiczne

Czy żył lub żyje na ziemi człowiek, który choćby przez krótką chwilę nie myślał o Bogu? Osobiście trudno mi wyobrazić sobie kogoś takiego. To tylko przypuszczenie, ale nie sądzę, by kiedykolwiek chodził po ziemi ktoś szczelnie zamknięty na pytanie o Boga. Mniejszą, ale też pokaźną grupę stanowią ci, którzy prowadzą rozmowy, a może nawet zaciekłe spory na temat Boga, Jego istnienia i charakteru. Jeśli przyjrzymy się tym rozmowom lub sporom, dostrzeżemy, że ludzie uzasadniają swoje przekonania religijne na różne sposoby, które możemy podzielić na dwie kategorie. Oto przykład. Pada trudne pytanie: „Czy dobry i miłosierny Bóg może pozwolić na to, by jakiś człowiek poszedł do piekła, a więc na niekończące się męki?”. Wyobraźmy sobie, że w dyskusji na ten temat biorą udział dwie osoby. Pierwszy dyskutant uważa, że jest nie do pomyślenia, by Bóg mógł tak postąpić, i na pytanie o istnienie wiecznego piekła odpowiada przecząco. Uzasadnia swoje przekonanie dobrocią Boga i skończonością ludzkich uczynków. Gdyby ktoś poszedł do piekła, oznaczałoby to, że dobroć Boga poniosła klęskę, a trudno Go sobie wyobrazić jako „Wielkiego Przegranego”, argumentuje. Poza tym ludzki grzech zawsze jest czymś skończonym i wiecznie trwające piekło byłoby karą nieproporcjonalną do przewinienia, a więc niesprawiedliwą. Przyjmując istnienie piekła, musielibyśmy automatycznie uznać Boga za niesprawiedliwego, to zaś jest głęboko niesłuszne. Drugi dyskutant mówi: „Tak, piekło istnieje i po śmierci można do niego trafić”. On też ma uzasadnienie swojego przekonania. Najpierw pyta retorycznie: „Czyż Pismo Święte nie mówi nam jasno o jego istnieniu? Czy nauczanie Kościoła nie jest w tej sprawie wyraźne i od wieków niezmienne?”. Potem zaś przywołuje kilka cytatów z Pisma Świętego i nauczania Kościoła, które jasno świadczą na korzyść jego opinii.

Zauważmy, że te dwa sposoby uzasadniania różnią się od siebie. Pierwszy dyskutant nie odwołuje się do żadnych świętych ksiąg, nie opiera się na kodeksie prawd jakiejś wspólnoty religijnej. Uważa, że rozumowanie, które przedstawił, powinno być zrozumiałe dla każdego, kto tylko się zgodzi na pewne założenia, na przykład, że Bóg jest dobry i sprawiedliwy. Skąd jednak wie, że Bóg jest dobry i sprawiedliwy? Mógł się oczywiście dowiedzieć tego z jakiejś świętej księgi, ale niekoniecznie tak musiało być. Mógł na przykład posiłkować się jakimś dowodem na istnienie Boga, którego konieczna konkluzja brzmiała: Bóg jest dobry.

Drugi dyskutant też się opiera na jakichś założeniach. Jeżeli można się powołać na przykład na Pismo Święte i naukę Kościoła jako na ważne, a nawet decydujące, jeśli chodzi na przykład o argumenty uzasadniające istnienie piekła, to tym samym zakłada się, że Pismo Święte i nauka Kościoła są wyjątkowym i uprzywilejowanym źródłem wiedzy na temat Boga. Drugi dyskutant powołuje się więc na inne źródła wiedzy o Bogu niż pierwszy, a zasadniczą różnicę w ich argumentacji stanowi to, że

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Mateusz Przanowski OP - ur. 1974, dominikanin, doktor teologii UKSW, wykładowca Kolegium Filozoficzno-Teologicznego Dominikanów w Krakowie, założyciel Dominikańskiego Studium Filozofii i Teologii, dyrektor Instytutu Tomistycznego. Mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

NASZA MOC TAM NIE SIĘGA

Kłótnie w królestwie Bożym

AKTY HOMOSEKSUALNE

CZYM JEST PYCHA?

WYTRWAŁOŚĆ


komentarze



Facebook