Archwium > Numer 529 (09/2017) > Wstępniak > Drodzy Czytelnicy,

Drodzy Czytelnicy,

spędzamy w pracy co najmniej osiem godzin dziennie. Jedną trzecią życia, w wersji optymistycznej, bo rzeczywistość jest zwykle bardziej wymagająca. Praca męczy i pochłania wiele życiowej energii. Niejednokrotnie narzekamy, że ta, którą wykonujemy, nie jest zajęciem naszych marzeń, że przełożeni nie tacy, że atmosfera zła, że chętnie byśmy tę pracę zmienili na inną, choć nie jest to takie łatwe.

Praca bywa też sposobem definiowania swojej wartości. Nieraz próbujemy udowodnić sobie, że to, kim jesteśmy, zależy od tego, co potrafimy zrobić. To pułapka, bo wystarczy chwilowy brak zajęcia, choroba czy odejście na emeryturę, byśmy nagle zaczęli myśleć o sobie jako o kimś bezwartościowym.

Jednocześnie praca porządkuje naszą codzienność. W wielu wypadkach rozwija umiejętności, spełnia ambicje i angażuje nas w sposób dobry. Nie bez powodu mówimy o niektórych osobach, że to ludzie z powołaniem. Jeden z naszych rozmówców posuwa się nawet do stwierdzenia, że praca, w której się zatracamy, wbrew obiegowej opinii, jest tą, w której odnajdujemy samych siebie.

W tym numerze miesięcznika zastanawiamy się też nad związkiem pracy i życia chrześcijańskiego. Przecież powtarzamy, że chrześcijanami jesteśmy zawsze, nie tylko prywatnie. Jaka jest więc nasza obowiązkowość, gotowość do przekraczania zakresu wyznaczonych nam zadań czy uczciwość w płaceniu podatków, na które notorycznie narzekamy? W końcu życie chrześcijańskie nie opiera się na samych deklaracjach, ale na codziennej wierności podjętym zobowiązaniom i decyzjom. Często je niuansujemy, tłumacząc, że skoro wszyscy tak robią, to pewnie inaczej się nie da. Ale czy na pewno o takie świadectwo Ewangelii nam chodzi?


Roman Bielecki OP - ur. 1977, dominikanin, absolwent prawa KUL oraz teologii PAT, redaktor naczelny miesięcznika "W drodze", mieszka w Poznaniu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Epitafium dla Wiktora Rubena

Drodzy czytelnicy,

Sumienie trzeba szanować

Giełdy przejawiają ducha spowiedzi

Kartka z Ferrary


komentarze



Facebook