OCHOTA NA POMAGANIE
Nie mamy prawa wchodzić z butami w cudze życie, naprawiać go i pouczać innych. Kiedy jednak widzę cierpienie drugiego człowieka, to jako Europejczyk i lekarz chcę mu pomóc, bo wiem, jak to zrobić.

FOT. CHRISTIAN NEWMAN/UNSPLASH.COM


 Katarzyna Kolska, Roman Bielecki OP: Trudno się do pana umówić na wizytę. Długie terminy są.

Bartosz Niedziółka: Tak to jest. Człowiek ileś lat pracuje, stara się, żeby pacjenci byli zadowoleni, i terminarz się wypełnia, co mnie bardzo cieszy.

Cieszy pana to, że ludziom się psują zęby?

No nie… choć leczenie zepsutych zębów to moja praca. Na szczęście świadomość się zmienia i w związku z tym mamy coraz mniej podstawowej roboty, a coraz więcej specjalistycznych procedur, które dają więcej satysfakcji.

Pan jednak wyruszył w poszukiwaniu nowych pacjentów w świat.

To dlatego, że kręci mnie tysiąc rzeczy równocześnie – ogrodnictwo, jazda motocyklem, czytanie i podróżowanie. Próbując pogodzić te moje różne zainteresowania…

…pojechał pan do Indii.

Uznałem, że wyjazdy i pomoc w jakichś odległych miejscach na świecie pozwolą mi połączyć moje pasje z tym, czym się zajmuję zawodowo. Stoi oczywiście za tym potrzeba przeżycia przygody, poznania kultury i miejsca, do którego się jedzie, no i oczywiście niesienia pomocy komuś, kto tego potrzebuje. No bo jako chrześcijanie, czy w ogóle jako ludzie, powinniśmy sobie pomagać, prawda?

Poziom ubóstwa w Tybecie, Nepalu, Indiach, w krajach afrykańskich jest o wiele większy niż u nas. Tam nie ma rozwiązań systemowych. Jeśli się nie znajdą organizacje miejscowe albo międzynarodowe, to człowiek jest pozostawiony sam sobie.

Ale skąd pan się wziął w Indiach?

Jestem członkiem Nyatri – Fundacji Pomocy Dzieciom Tybetu i Himalajów. Od wielu lat opiekujemy się Bön Children’s Home – domem dziecka dla tybetańskich dzieci, które w większości pochodzą z Mustangu, czyli z bardzo ubogiego regionu na północy Nepalu. Dzieci te zazwyczaj mają rodziny, ale ze względu na panującą tam biedę, trudności z dostępem do służby zdrowia i szkolnictwa część rodziców oddała dzieci na wychowanie. Postanowili skorzystać z pomocy Nyimy Dakpa Rinpocze, opata klasztoru w Latri, który po zajęciu Tybetu Centralnego i Zachodniego przez Chiny w 1959 roku zorganizował w porozumieniu z hinduskim rządem osiedle dla uchodźców tybetańskich w Dolanji na północy Indii. Dostał tam kilka wzgórz, mógł zbudować świątynię, klasztor, szkoły: dla małych mnichów, dla mniszek i świecką znajdującą się pod opieką społeczności tybetańskiej, no i wspomniany już dom dziecka.

Spotykacie się tam z wielką biedą?

W Dolanji wszyscy żyją w bardzo skromnych warunkach, dla nas absolutnie nie do przyjęcia.

Co to znaczy skromne warunki?

To znaczy, na przykład, że dzieci czy młodzież 

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Bartosz Niedziółka - ur. 1973, stomatolog, absolwent Wydziału Lekarskiego Akademii Medycznej w Poznaniu, prowadzi własną praktykę lekarską, od 2008 roku współorganizuje wyjazdy Dentysta dla Dzieci Tybetu, w Dolanji był trzykrotnie, mąż, tata dwóch wspaniałych córeczek. (wszystkie teksty tego autora)

Katarzyna Kolska - dziennikarka, zastępca redaktora naczelnego miesięcznika "W drodze", absolwentka filologii polskiej i teologii, przez 13 lat pracowała w poznańskim oddziale "Gazety Wyborczej", autorka kilku książek, m.in. "Modlitwa poranna i wieczorna" (Olimp Media 2008) i "Moje dziecko gdzieś na mnie czeka. Opowieści o adopcjach" (Znak 2011, Wydawnictwo "W drodze 2016"). Jest mężatką, ma dwóch synów, mieszka w Poznaniu. (wszystkich teksty tego autora)

Roman Bielecki OP - ur. 1977, dominikanin, absolwent prawa KUL oraz teologii PAT, redaktor naczelny miesięcznika "W drodze", mieszka w Poznaniu. (wszystkich teksty tego autora)

     


zobacz także

JESTEŚMY TU, ŻEBY WAS ZABIĆ!

Czy chcesz tu być?

POPROSZĘ KILO MARCHEWKI

BYĆ BARDZIEJ

A gdy będziemy razem w niebie


komentarze



Facebook