NICNIEROBIENIE

To nie była kwestia decyzji. To było zmęczenie. Ostatnie miesiące były na tyle intensywne, że doprowadziły mnie do stanu, w którym na samą myśl o zmobilizowaniu się do kolejnego działania, podjęciu kolejnej decyzji, wykonaniu kolejnego telefonu czy odbyciu kolejnej rozmowy mój organizm się buntował i odmawiał współpracy. Mięśnie były sztywne, a emocje szare. W takim stanie wyjechałem na wakacje.

Moją bazą stał się letni dom rodziców jednego z moich braci. Położony na Kaszubach, wśród drzew, na stoku zbiegającym do jeziora, drewniany, z kominkiem, obszernym tarasem, bez internetu i ze słabym zasięgiem sieci komórkowych idealnie się nadawał na oderwanie od codzienności. Zabrałem ze sobą kilka książek do przeczytania, filmów do obejrzenia, listów do napisania, spraw do przemyślenia… Tylko nic nie chciało mi się robić. Żadnej energii. Nawet do wakacyjnych zajęć.

Od początku przyciągnęła moją uwagę drewniana huśtawka w ogrodzie. Była to szeroka, powieszona na łańcuchach, drewniana ława z oparciem. Gdy się na niej położyłem, nogi co prawda wystawały poza boczne krawędzie, ale nie powodowało to dyskomfortu. Ległem na niej i nic nie chciało mi się robić. Przeleżałem zatem pierwsze przedpołudnie… Potem popołudnie. I następny dzień. I jeszcze kolejny…

Myślenie o niebieskich migdałach? Raczej myśli pozbawione treści. Wpatrywałem się w obłoki płynące po niebie, w ciemnozielony świerk majestatycznie poruszający konarami, w zielonożółte liście młodej akacji nasycone słońcem do tego stopnia, że aż błyszczały. Spojrzenia, z których nic nie wynikało. Słuchałem ptakó (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Paweł Kozacki OP - ur. 1965, prowincjał polskich dominikanów, duszpasterz, przez wiele lat redaktor naczelny miesięcznika "W drodze". (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Zabita nadzieja

STYL WITOLDA

Wielka szansa dla Kościoła

Duszpasterz

ROK FRASSATIEGO


komentarze



Facebook