NIEPOKÓJ

Zawsze mnie fascynowała ewangeliczna przypowieść o robotnikach ostatniej godziny. Pan Jezus opowiada o gospodarzu, który najął robotników do pracy w swojej winnicy o świcie, a potem o trzeciej, szóstej, dziewiątej i o jedenastej godzinie dnia. Gdy przyszło do zapłaty, każdemu wypłacił po denarze. Nie sprawiało mi nigdy problemów, by zaakceptować to, że ci, których gospodarz najął godzinę przed fajrantem, dostali tyle samo, co ci, którzy trudzili się od świtu do wieczora. Jeśli królowanie Boga zaczyna się już na ziemi, jeśli Królestwo Boże jest w nas, to cieszyć się powinni ci, którzy przez całe swoje życie mieli w nim swój udział. A jeśli się ucieszą wspólnotą z Jezusem, to z sympatią będą patrzeć na wszystkich dobrych łotrów, których umierający Jezus przygarnął w ostatnich chwilach ich życia.

Od pewnego czasu stawiam sobie jednak pytanie o tych, którzy zaczęli pracować rano, ale przed godziną zapłaty opuścili winnicę. Prowokują mnie do tego między innymi moi bracia, którzy opuścili zakon po ślubach wieczystych. Niejednokrotnie byli to dobrze postrzegani zakonnicy, wybitni duszpasterze, wzięci wykładowcy. W pewnym momencie życia stwierdzili, że odchodzą, rzucają zakon oraz kapłaństwo i wybierają inną drogę. Jak potraktowałby ich ewangeliczny gospodarz, który ich najął, z którymi się umówił na dwanaście godzin pracy za denara? Czy gdyby przyszli i powiedzieli: „Panie, przepracowaliśmy tylko połowę czasu, daj nam chociaż pół denara”, gospodarz przypominałby miłosiernego ojca, który się cieszy z powrotu syna? Czy r (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Paweł Kozacki OP - ur. 1965, prowincjał polskich dominikanów, duszpasterz, przez wiele lat redaktor naczelny miesięcznika "W drodze". (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Okiem uczestnika, a nie widza

Słabością i siłą

Cud na chwilę?

Wielka szansa dla Kościoła

ŚWIĘTA BEZ CHOINKI


komentarze



Facebook