BILANS
W XVI wieku zlekceważono głosy domagające się reformy w Kościele katolickim. Ceną takiej postawy jest trwający podział zachodniego chrześcijaństwa. Reformacja uczy zatem, że stagnacja i trwanie w samozadowoleniu nieuchronnie prowadzą do tragedii.

FOT. ZE ZBIORÓW BIBLIOTEKI RACZYŃSKICH W POZNANIU


 Z katolickiego punktu widzenia reformacja zapoczątkowana w 1517 roku przez augustiańskiego mnicha doktora Marcina Lutra przyniosła same straty. Przez wieki uważano ją za tragedię, która przyczyniła się do podziału zachodniego chrześcijaństwa. A według katolików winowajcami byli przede wszystkim nieposłuszni papieżowi teologowie, tacy jak Marcin Luter, Filip Melanchton, Ulrich Zwingli czy Jan Kalwin.

Dlatego wszelkie doszukiwanie się przez katolika dobrych stron reformacji mogło być postrzegane jako zdrada wyznania i puszczanie oka do protestantów. Co najwyżej dopuszczano myśl, że owszem, reformacja przyczyniła się do ukrócenia niektórych nadużyć w Kościele katolickim, takich na przykład jak sprzedaż odpustów, ale to wcale nie oznacza, że katolicka nauka o odpustach nie jest ortodoksyjna!

Klimat debaty o reformacji w wielu kręgach katolickich można by wręcz oddać pytaniem Natanaela: „Czy może być co dobrego z Nazaretu?” (J 1,46). Natanael jako „prawdziwy Izraelita” (J 1,47) jest tutaj uosobieniem ortodoksji, traktując Galilejczyków jako „niepewnych lub podejrzanych” wyznawców religii żydowskiej. Jednak w odpowiedzi na wątpliwości Natanaela Filip zachęcił go słowami: „Chodź i zobacz!” (J 1,46). To zaproszenie może się odnosić także do katolików, aby nie demonizowali reformacji ani nie przeceniali jej niszczycielskiej mocy w historii zachodniego chrześcijaństwa. Jednocześnie w tej zachęcie nie chodzi bynajmniej o to, aby wychwalać pod niebiosa reformację, bo z pewnością nawet sami protestanci dostrzegają jej mankamenty.

Z drugiej strony, należy podkreślić, że pierwszym oficjalnym dokumentem Kościoła katolickiego, który wypowiada się pozytywnie o spuściźnie reformacji, jest dopiero Dekret o ekumenizmie Unitatis redintegratio Soboru Watykańskiego II z 1964 roku. Druga część trzeciego rozdziału tego dokumentu opatrzona została tytułem „Odłączone Kościoły i Wspólnoty kościelne na Zachodzie” (nr. 19–23). Na początku padają tam słowa: „Kościoły i Wspólnoty kościelne, które odłączyły się od Rzymskiej Stolicy Apostolskiej w czasie najcięższego bodaj kryzysu, który zaczął się na Zachodzie u schyłku średniowiecza, czy też w czasach późniejszych, łączy z Kościołem katolickim szczególne powinowactwo i ścisły związek, ponieważ lud chrześcijański w minionych wiekach (...)

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Marek Blaza SJ - ur. 1970, jezuita, sprawuje liturgię w trzech obrządkach: łacińskim, bizantyjsko-ukraińskim i bizantyjsko-rumuńskim. Wykłada teologię ekumeniczną i dogmatyczną na Papieskim Wydziale Teologicznym, sekcja św. Andrzeja Boboli Bobolanum w Warszawie i na Katolickim Uniwersytecie Ukraińskim we Lwowie. Duszpasterz akademicki studentów grekokatolików w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

BRAT PRZECIWKO BRATU

NA ZACHODZIE SÓL UTRACIŁA SMAK

ENTUZJAZM I ROZCZAROWANIE

ŹRÓDŁA TOŻSAMOŚCI

O ŚWIĘTOŚCI DLA KAŻDEGO


komentarze



Facebook