Archwium > Numer 530 (10/2017) > Początki chrześcijaństwa > WSZECHŚWIAT PRZED WIELKIM WYBUCHEM

WSZECHŚWIAT PRZED WIELKIM WYBUCHEM
Ojcowie byli drapieżni... Często nie przebierali w inwektywach, przeciwników mieszali z błotem. Dziś trudno sobie wyobrazić sytuację, w której jeden biskup, polemizując z drugim na temat teologiczny czy moralny, nazywa go bezbożnikiem i wrogiem Chrystusa...

FOT. STARA PINAKOTEKA, MONACHIUM


Maciej Muller: Ojciec to ktoś, kto kogoś zrodził. W przenośni – twórca czy wynalazca czegoś. A przecież wielcy pisarze i teologowie zwani ojcami Kościoła żyją w czasie, gdy Kościół istnieje i ma się dobrze…

Ks. Przemysław M. Szewczyk: Święty Paweł pisał: „Choćbyście mieli dziesiątki tysięcy wychowawców w Chrystusie, nie macie wielu ojców; ja to właśnie przez Ewangelię zrodziłem was w Chrystusie Jezusie” (1 Kor 4,15). Wiara każdego człowieka rodzi się dzięki komuś. Kościół też ma poczucie, że został zrodzony. Jego fundamentem jest oczywiście Jezus Chrystus. Jednak to, co On pozostawił, nie wystarczało do tego, żeby Kościół mógł funkcjonować. Nie było liturgii, teologii, nie mówiąc już o rozwiązaniach praktycznych związanych z działaniem w świecie. Dlatego uznajemy, że oprócz Chrystusa i apostołów Bóg dał nam ojców, którzy są „ojcami naprawdę”, jak to ujmuje dokument Patres Ecclesiae Jana Pawła II. To nie są ojcowie w sensie przenośnym, ale rzeczywistym! Oni naprawdę zrodzili Kościół.

Ale przecież ci ojcowie, z których pierwsi działają w drugim wieku, stoją już na czyichś ramionach.

To prawda, Kościół budowały kolejne pokolenia. Ta budowla spoczywa na fundamencie Chrystusa, a wchodzi się do niej przez bramę dwunastu apostołów. To oznacza, że jeżeli ktoś rozumie Chrystusa inaczej niż apostołowie – nie ma prawdziwej wiary, nie należy do Kościoła. Po apostołach przyszli ojcowie, którzy, pracując nad doktryną, wznieśli znany nam gmach.

Podręczniki wyróżniają jeszcze takie grupy pisarzy, jak ojcowie apostolscy i apologeci. Czyli oni nie są ojcami Kościoła?

Ojcami apostolskimi nazywamy uczniów apostołów, pochodzących z drugiego pokolenia chrześcijan. Znamy zalewie kilku z nich (np. św. Ignacego, Hermasa czy autora dzieła Didache). Ich oddziaływanie na Kościół było z pewnością bezcenne, bo zakładali jego wspólnoty. Ale o większości nie zachowała się nawet pamięć, a co dopiero ich dzieła.

Natomiast apologeci to pierwsi pisarze, którzy weszli w otwarty dialog ze światem i próbowali zakorzeniać chrześcijaństwo w społecznościach grecko-rzymskich. Ich wkład w rozwój Kościoła jest cenny, jednak nie odegrali roli tak doniosłej, by przysługiwał im tytuł ojców.

Tytuł ten przysługuje wyłącznie wielkim świętym, którzy wywarli decydujący wpływ na życie Kościoła – i żyli w pierwszych wiekach (nie można było po niego sięgnąć w średniowieczu). Ojców musiała charakteryzować ortodoksyjna wiara wyrastająca z nauczania apostołów i doświadczenia Chrystusa. Błędy teologiczne oczywiście zdarzały się również ojcom (Tomasz z Akwinu twierdził, że żadnego nie popełnił tylko Grzegorz z Nazjanzu) – ale to nic nadzwyczajnego w czasach wielkich pytań i poszukiwań. Niemniej żaden z nich nie popadł w herezję.

Uściślijmy: czy ojcami Kościoła są zarówno św. Augustyn, jak i wcześniejszy Tertulian?

Nie. Musimy rozróżniać pisarzy kościelnych od ojców. Tertulian jest tego dobrym przykładem. Jest on co prawda obejmowany akademicko przez patrologię (bo to po prostu nauka o starożytnej literaturze chrześcijańskiej) – ale nie czcimy Świętego Tertuliana, ponieważ on skończył we wspólnocie heretyckiej. Co nie oznacza, że nie szanujemy jego wcześniejszego dorobku.

Ojciec Kościoła to ktoś więcej niż pisarz, którego twórczość jest przedmiotem badań akademickich. To ktoś, z kim nawiązujemy do dziś żywy kontakt, ponieważ cieszy się kultem w Kościele.

Kto decyduje o zaliczeniu danego pisarza w poczet ojców Kościoła?

Początki tej refleksji znajdujemy u św. Pawła, który sam nazywa siebie ojcem. Pierwsze pokolenia chrześcijan pilnowały, żeby zachować „wiarę ojców”. W trwającym od trzeciego do czwartego wieku sporze o bóstwo słowa Bożego – Logosu – św. Atanazy, argumentując swoje poglądy, pisał, że „tak się nauczyliśmy od ojców”. Tak więc pojęcie ojca – czyli kogoś, kto żył wcześniej i od kogo otrzymaliśmy wiarę – funkcjonuje w Kościele od samego początku. Nie istnieje jakaś zamknięta lista ojców Kościoła. Kryteria przynależności do tej grupy są czasem trudne do uchwycenia, podobnie zresztą jak te dotyczące świętości: liczyła się wiara ludu, powszechny autorytet.

Ciekawym przykładem jest Orygenes, który wywarł olbrzymi wpływ na teologię Kościoła, na egzegezę biblijną i na duchowość chrześcijańską, a był przy tym osobą o dużej świętości – jednak ze względu na skomplikowane koleje swego losu, spory z hierarchami i spekulacje teologiczne, które bardzo wyprzedzały jego epokę – stracił dobrą reputację. Następne pokolenia na soborach potępiły jego twierdzenia, a Orygenes zaczął uchodzić za pisarza niebezpiecznego. Szczęśliwie dzisiaj dokonuje się jego rehabilitacja, a nowe badania każą spojrzeć inaczej na ciągnącą się za nim złą opinię. Dość powiedzieć, że cytaty z Orygenesa pojawiają się w Katechizmie, a Benedykt XVI, głosząc katechezy o ojcach Kościoła, zaliczył do nich Orygenesa i poświęcił mu aż dwa wykłady.

Poglądy Orygenesa potępiono, ale przed chwilą ksiądz powiedział, że właściwie wszyscy ojcowie popełniali błędy teologiczne.

No cóż, doktryna Kościoła wykuwała się w dyskusjach, sporach i polemikach, nie istniało jeszcze żadne Magisterium, „orzecznictwo” obligujące wszystkich do przyjęcia danego poglądu. Autorytet ojców bywał w tym kontekście niebezpieczny. Na przykład Cyryl Jerozolimski przez długi czas wspierał doktrynę monofizycką, według której Chrystus miał tylko jedną, boską naturę – ponieważ był głęboko przekonany, że tak wierzył św. Atanazy, którego uważał za ojca swojej wiary. Dopiero znacznie później się okazało, że monofizyckie teksty podpisane imieniem Atanazego były fałszerstwami.

Dlatego wcale nie jest tak, że mamy pełne, bezkrytyczne zaufanie do wszystkiego, co powiedzieli ojcowie. Oni nie byli „wyrocznią Pana”.

Czy możemy wskazać filary teologiczne wzniesione przez ojców? Na pewno chodzi o refleksję o naturach Chrystusa i o Trójcy Świętej, ale o co jeszcze?

O całą doktrynę! Nowy Testament opowiada o Chrystusie w duchu żydowskim. Tymczasem, żeby Kościół mógł się stać uniwersalny, musiał się wyrazić po grecku. Chodziło przede wszystkim o opisanie wcielenia Jezusa Chrystusa, relacji między człowieczeństwem a bóstwem w Chrystusie, relacji między bóstwem Syna a bóstwem Ojca, a w końcu – opisanie dzieła zbawienia człowieka.

Dzisiaj tę doktrynę różnicujemy na trynitologię, chrystologię, charytologię, antropologię teologiczną, soteriologię, moralność chrześcijańską czy sakramentologię, tymczasem ojcowie postrzegali ją całościowo. W ich refleksji najwspanialsza jest (...)

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Przemysław Marek Szewczyk - ur. 1977, kapłan archidiecezji łódzkiej. Ukończył studia doktoranckie na KUL z zakresu historii Kościoła, patrologii oraz studia magisterskie na Uniwersytecie Łódzkim z zakresu filologii klasycznej. Tłumacz dzieł ojców Kościoła z języka greckiego i łaciny. Współzałożyciel Stowarzyszenia "Dom Wschodni" Domus Orientalis. Twórca portalu patres.pl, poświęconego ojcom Kościoła, lektor języka łacińskiego i greckiego. (wszystkie teksty tego autora)

Maciej Müller - ur. 1982, studiował historię na Uniwersytecie Jagiellońskim i dziennikarstwo w Wyższej Szkole Europejskiej im. ks. Józefa Tischnera, w latach 2007-2012 pracował w "Tygodniku Powszechnym" jako dziennikarz, a następnie szef działu religijnego. Współautor książki "Miłość z odzysku" poświęconej związkom niesakramentalnym w Kościele, autor wywiadu z prof. Chazanem "Prawo do życia. Bez kompromisu"; redaktor książki Tomasza Gałuszki OP "Inkwizytor też człowiek. Intrygujące karty Kościoła". Mieszka pod Krakowem z żoną, synkiem i dwiema córkami. (wszystkich teksty tego autora)

     


zobacz także

CZY JEDNOŚĆ MUSIAŁA PĘKNĄĆ?

CZY BOZIA SIĘ POGNIEWA?

PODOBNI DO MAŁPY

NAPRAWIANIE KOŚCIOŁA


komentarze



Facebook