Archwium > Numer 531 (11/2017) > Wstępniak > Drodzy Czytelnicy,

Drodzy Czytelnicy,

gdy ponad dwadzieścia lat temu podczas Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Cannes o tytuł najlepszego filmu rywalizowały Biały Krzysztofa Kieślowskiego i Pulp Fiction Quentina Tarantino, mówiono o końcu pewnej epoki, bo oto obok filozofa kamery stanął człowiek, który filmowego rzemiosła uczył się, pracując w wypożyczalni kaset wideo. Werdykt jury był mocno dyskutowany, ponieważ ostatecznie to Amerykanin został wyróżniony Złotą Palmą.

Dziś takie zestawienia nikogo nie dziwią. W internetowych kanałach z równym powodzeniem występują obok siebie profesor i kilkunastoletni bloger. A to, co na temat ekonomii czy polityki ma do powiedzenia modowa gwiazda, budzi takie samo zainteresowanie, jak zdanie niejednego eksperta w danej dziedzinie.

Można na taki stan rzeczy narzekać i mówić, że nie ma już żadnych świętości i żadnych autorytetów, albo tłumaczyć, że liczba wyświetleń i polubień jeszcze o niczym nie świadczy.

A może to tylko dowód na to, że dziś sami sobie tworzymy autorytety na naszą miarę, uciekając od rzeczy wymagających i niewygodnych? Bo ci, których oglądamy, utwierdzają nas w poczuciu świętego spokoju.

Czy w takim razie w świecie celebrytów i idoli jest jeszcze miejsce dla autorytetów? A jeśli tak, to kto miałby odgrywać taką rolę? Jak odróżniać kaznodziejów od kuglarzy? O to pytamy w najnowszym wydaniu miesięcznika „W drodze”.


Roman Bielecki OP - ur. 1977, dominikanin, absolwent prawa KUL oraz teologii PAT, redaktor naczelny miesięcznika "W drodze", mieszka w Poznaniu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Drodzy Czytelnicy,

WSZYSTKIM RYŚKOM Z "KLANU"

Drodzy Czytelnicy,

Nikt nie woła

A jeśli Boga nie ma...


komentarze



Facebook