IDOLE ŻYJĄ KRÓTKO
Dorosły, dojrzały człowiek nie powinien zbyt łatwo ulegać autorytetom, czy też zbyt rozpaczliwie ich szukać. Musi umieć żyć i myśleć samodzielnie. Ale potrafię sobie wyobrazić, że wielu emocjonalnie dojrzałych ludzi potrzebuje autorytetów.

FOT. THIBAULT TRILLET / PEXELS.COM


Tomasz Maćkowiak: Raz po raz odżywa dyskusja, a raczej nie dyskusja, tylko takie narzekania na „upadek autorytetów” albo „szarganie autorytetów”, „niszczenie autorytetów”. O co tu chodzi?

Tomasz Sobierajski: Trudno mi się do tego odnieść, bo do pojęcia autorytetu podchodzę z dużą nieufnością. Dla mnie to coś z natury podejrzanego – tak mnie wychowano, taki mam system wartości. I innym również zalecam ostrożność.

A co jest takiego złego w pojęciu autorytetu, że się pan tak go obawia?

Nie tyle się obawiam, co wiem, jak łatwo tym pojęciem się posługiwać w niecny sposób, krzywdzić i zniewalać innych. Autorytet wiąże się nieodmiennie z pojęciem władzy i dominacji nad innymi. Max Weber pisał o tym, używając pojęcia Herrschaft – panowanie. Właśnie tu tkwi niebezpieczeństwo. Ten weberowski autorytet może mieć charakter prawny, charyzmatyczny lub tradycyjny.

Co to znaczy?

Prawny, biurokratyczny, czyli wynikający z nadania prawa. Charyzmatyczny to znaczy oparty na wierze w zespół wyjątkowych cech danego człowieka, i tradycyjny – odnoszący się do ustalonego porządku rzeczy. W moim odczuciu ten ostatni typ autorytetu wymaga szczególnego przedefiniowania w dzisiejszych czasach.

Poproszę konkretniej.

Kiedyś ogromnym autorytetem cieszyli się na przykład profesorowie uniwersyteccy, bo dysponowali ogromną wiedzą. Tę wiedzę gromadzili w ciągu życia, mieli też dostęp do takiej liczby książek, o których zwykły człowiek nie mógł nawet marzyć. I słuszne było to, że cieszyli się uznaniem. W pewien sposób mieli monopol na wiedzę. Ale dziś już tak wcale być nie musi.

Dlaczego?

Bo mamy internet i w zasadzie każdy może za jego pośrednictwem przeczytać dowolną książkę z Biblioteki Kongresu Stanów Zjednoczonych. Dostęp do wiedzy jest niesłychanie ułatwiony. A starsze pokolenie profesorów nierzadko nie nadąża za zmianami. Jeśli chcą mieć autorytet u studentów, muszą postarać się bardziej. Sam autorytet oparty na hierarchicznej strukturze uniwersytetu już nie wystarcza.

Czyli internet zlikwidował autorytet jako zjawisko?

Nie, bo chociażby z psychologicznego punktu widzenia „zlikwidowanie” autorytetu nie jest możliwe. Pisał o tym Freud, który wskazał na to, że w wieku dziecięcym potrzebujemy kogoś, kto nie tyle nas uczy, co raczej pokazuje nam świat. Nie tyle mówi, co wolno, a czego nie wolno, ile swoją postawą przekazuje wzorce zachowania. Tę rolę odgrywają najczęściej rodzice. Dziecko mniej więcej do czwartego roku życia traktuje mamę i tatę jak wyrocznię, autorytet. Ta relacja jest niezbędna do wykształcenia u dziecka superego, ustalenia zestawu norm i wartości, którymi będzie się kierować w dorosłym życiu. Poczucia niezależności, zakotwiczonego w tym wczesnodziecięcym okresie.

I dorosły człowiek już nie potrzebuje autorytetu?

To ważne pytanie, na które próbuje się znaleźć odpowiedź. A jej trzon zasadza się na dyskusji o potrzebie czy też braku potrzeby autorytetu w odniesieniu do współczesnego pojmowania wolności człowieka, traktowanej jako nadrzędna wartość w naszym życiu.

A pan jak na to pytanie odpowiada?

Według mnie dorosły, dojrzały człowiek nie powinien zbyt łatwo ulegać autorytetom, czy też zbyt rozpaczliwie ich szukać. Musi umieć żyć i myśleć samodzielnie. Ale potrafię sobie wyobrazić, że wielu emocjonalnie dojrzałych ludzi potrzebuje autorytetów.

Czy za autorytet można uznać np. blogerkę modową Maffashion? Prawie milion osób śledzi jej profil na Facebooku.

Istnieje taka grupa osób, które lokują się gdzieś między autorytetem a idolem. Pan sobie z tą Maffashion żartuje, ale nie można się obrażać na to, że ktoś traktuje ją jak autorytet. Ludzie dokonują takich wyborów i należy je uszanować. Choć doświadczenie pokazuje, że idole żyją w zbiorowej świadomości zazwyczaj bardzo krótko.

Maffashion wcale nie musi mieć krótkiego żywota, bo to już prawdziwa instytucja. Ona buduje swoją markę od paru ładnych lat i jej wpływy rosną. To wcale nie musi być sezonowa gwiazdka, jak w muzyce pop. Zresztą w muzyce pop też są Rolling Stonesi – na topie od pięćdziesięciu lat.

Bardzo jej tego życzę. Niestety, większość gwiazd, idoli pojawia się i znika w tempie błyskawicznym.

Na czym polega różnica między idolem a autorytetem?

Słowo „idol” można zastąpić określeniem „autorytet telewizyjny”. Jest to osoba, która często występuje w telewizji, ale nie musi mieć wielkiej wiedzy albo wybitnych cech moralnych. Niemniej autorytet telewizyjny musi spełniać trzy kryteria. Po pierwsze (...)

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Tomasz Sobierajski - socjolog, doktor nauk humanistycznych, adiunkt w Instytucie Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego. Zajmuje się socjologią edukacji, socjologią zdrowia, wakcynologią społeczną i metodologią badań społecznych. Prowadzi blog https://tomaszsobierajski.blogspot.com/. Autor książek naukowych i popularnych, m.in. "O sztuce bycia z innymi. Dobre maniery na nowy wiek" (wspólnie z Renatą Mazurowską), "Wybieram życie", "33 czytanki o komunikacji, czyli jak być dobrym lekarzem i nie zwariować", "Racjonalność i religia". (wszystkie teksty tego autora)

Tomasz Maćkowiak - ur. 1967, absolwent Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza (filologia polska), obecnie doktorant w Instytucie Filologii Słowiańskiej UAM. Były korespondent Gazety Wyborczej w Pradze, dziennikarz, związany m.in. z "Gazetą Wyborczą", tygodnikami "Newsweek Polska", "Forum" i "Polityka". (wszystkich teksty tego autora)

     


zobacz także

Pociągi kursowały punktualnie


komentarze



Facebook