TYLKO KOCHAJ
Pamiętam jednego z braci duszpasterzy, który się zastanawiał, czy warto robić spotkanie dla pięciu osób, i moje zdziwienie, że przecież chodzi o każdego człowieka z osobna, a nie o grupę, choćby nie wiem jak wielką.

 Mimo że nigdy nie byłem duszpasterzem akademickim (zajmowałem się między innymi młodzieżą szkół średnich), to z racji pełnionej nie tak dawno funkcji prowincjała, czyli tego, który widział braci w działaniu w szerszej skali, mogę spróbować coś powiedzieć na temat duszpasterstw akademickich. Właściwie mógłbym powtórzyć mniej więcej to samo, co napisał mój młodszy współbrat ojciec Janusz Pyda, co w sumie dobrze świadczy o dominikańskim współmyśleniu między pokoleniami na ten temat. Moją wypowiedź można potraktować jako przedłużenie (czasem uzupełnienie) tego, o czym pisał ojciec Janusz.

Życiodajny kryzys

Pytanie o każde duszpasterstwo, a więc także o to akademickie, musi być rozpatrywane w kontekście całego Kościoła i jego misji. Myślę, że jakąś tajemnicą Kościoła jest to, że każdy czas jest dla niego dobry i w każdym czasie jest w kryzysie. Bywają to życiodajne kryzysy, dające wzrost, pozwalające pokonać trudności i pogłębiające Kościół, a czasem prowadzące do śmierci tego, co przestało dawać życie w jego praktyce czy nauczaniu. Kościół jest znakiem obecności Boga w świecie i ma o tej obecności po prostu świadczyć „w porę i nie w porę” (por. 2 Tm 4,2). Jest on w każdym historycznym czasie uprzywilejowanym miejscem obecności Boga, a zarazem jest naznaczony zarówno świętością, jak i grzesznością tych, którzy go tworzą. Co ciekawe, to ostatnie najbardziej widać wtedy, kiedy zewnętrznie Kościołowi się powodzi. Oczywiście konkretny moment, w którym żyjemy, ma swoją specyfikę, koloryt i znaczenie, ale nie wydaje się, żeby kategorie „kiedyś było łatwiej, teraz jest trudniej” (lub odwrotnie) miały jakąkolwiek rację bytu. Powtarzam: każdy czas jest dobry, by głosić, i każdy czas niesie różne trudności, które trzeba pokonywać. Niemniej wydaje się, że prędzej czy później wracamy do pewnych podstawowych doświadczeń, pytań i prób odpowiedzi. Chciałbym powiedzieć o trzech rzeczach w odniesieniu do Kościoła i duszpasterstwa akademickiego, które wydają mi się istotne. Tak naprawdę najważniejsze będą dwa cytaty, a reszta to próba krótkiego dopowiedzenia.

3 M

„Myśląc o Kościele, ciągle zaniedbujemy dwie kategorie: kategorię bycia uczniem i kategorię drogi… Kościół jest wspólnotą uczniów; wszyscy jesteśmy uczniami Ewangelii, która jest dla nas czymś najważniejszym, wciąż niedoczytanym, ciągle zadanym. Kościół to wspólnota, w której każdy uczeń i uczennica mają poczucie, że nie dorastają do Ewangelii, do jej głębi i nowości. Dzieje Apostolskie często w odniesieniu do chrześcijan posługują się słowem »droga«. Nowy sposób życia, który został nazwany drogą. I jest to droga, którą się kroczy, idąc razem. Kościół to (...)

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Krzysztof Popławski OP - ur. 1964, dominikanin, przez trzy lata misjonarz na Tajwanie i w Chinach, w latach 2006?2014 prowincjał polskich dominikanów, obecnie jest socjuszem generała zakonu ds. Europy Wschodniej i Środkowej, autor m.in. "Roku taty" i "Oczka. Miniatur (anty)klerykalnych". Mieszka w Rzymie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

CIEMNOŚCI KRYJĄ SERCE

Czy muszę być Augustynem?

Bez dlaczego

Uczniowie światłości

NIC Z NIEGO NIE BĘDZIE


komentarze



Facebook