Archwium > Numer 531 (11/2017) > Orientacje > LEGENDY DRUGIEGO MIASTA

LEGENDY DRUGIEGO MIASTA
Paulina Wilk: "Pojutrze. O miastach przyszłości"; Wydawnictwo literackie; Kraków 2017; s. 352.

 Serce musi być pojemne, skoro może zmieścić w sobie nokturny Chopina, śmiech dziecka, zapatrzenie się w twarz ukochanej osoby, którym chciałbym wypełnić starość. A jeśli kochasz miasto, to potrzebujesz naprawdę dużo przestrzeni. Ile miast można pokochać tak naprawdę i do końca? Teddy Kollek mawiał, że „Wszyscy mają dwa miasta, swoje i Jerozolimę”. Przeczytałem książkę Pauliny Wilk i nie wiem, gdzie jest jej miasto pierwsze i gdzie rozciąga się ostatnie. Wiem za to, że jej serce jest bardzo pojemne, i tego jej zazdroszczę.

Pojutrze. O miastach przyszłości jest zapisem podróży do dziewięciu metropolii: Dubaju, Bombaju, Kampali, Songdo, Singapuru, Limy, Masdaru, Seulu i Kopenhagi – ale nie zabierałbym tej książki ze sobą w drogę. Prawdziwa podróż odbywa się bowiem podczas lektury. Dlaczego? Bo miasto jest zachłanne, a jego granice płynne. Zdaje się – wszyscy żyjemy w mieście. W jakiś sposób miasto określa moją tożsamość. Nawet jeśli mnie zdradziło (bo nie było w nim pracy), nawet jeśli wyniosło mnie na szczyt (obdarzając zaszczytnymi tytułami), a zwłaszcza jeśli je porzuciłem (z mocnym postanowieniem nowego życia), zdania typu: „mieszkam w Olsztynie, ale zawsze chciałem mieszkać w Amsterdamie” mają moc wyznania. Od miasta nie da się uciec. Prześladuje nas w snach, powraca w ciepłych wspomnieniach. Unieważnia dotychczasowe podziały na wieś i metropolię. Jeśli dotrze na prowincję, wchłonie ją. To, co jeszcze parę lat temu było granicą miasta, teraz jest jego dzielnicą. W miasto paradoksalnie pomimo jego punktów stałych, jak katedra, ratusz, zamek, wpisana jest zmienność. I chociaż jest zakotwiczone w przeszłości (eksponując swój kamień węgielny, prężąc się herbem), to w rzeczywistości wybiega w przyszłość.

Paulina Wilk podążyła tropem urbanistycznych fantastów, myślicieli, przemysłowców, architektów, którzy mieli alternatywną wizję miasta, i zderzyła to ze stanem faktycznym. Dziewięć portretów metropolii to zarys możliwości, w którą stronę możemy się skierować jako ludzkość – w stronę upodlenia, pychy, dumy, alienacji, pogodnego i zrównoważonego życia… Wybór należy do nas. Skąd to wiem? To proste: jestem miastowy.

Dubaj jest lekki jak piasek, a jednocześnie zachłanny i chimeryczny, jak rozkapryszony monarcha. Seul zaś żyje chwilą; to sztuczne miasto odnajduje swoje dopełnienie w płynnej wirtualności. Kopenhaga jest (...)

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Marcin Cielecki - ur. 1979, poeta, eseista. Autor Miasta wewnętrznego oraz Ostatniego Królestwa. Publikował na łamach "Twórczości", "Znaku", "Więzi", "Toposu". Stypendysta Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego (2011). Mieszka w Olsztynie z żoną i dwoma synami. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

RĘKOPIS NA DNIE SZUFLADY

Zobaczyć Niewidzialnego

"Przeznaczenie" Adolphe'a Gesché

PRAWO HALÍKA

Patrzeć będę w księżyc, widzieć będę słońce


komentarze



Facebook