Archwium > Numer 532 (12/2017) > Ksiądz też człowiek > PIĘTNAŚCIE PRZEPROWADZEK

PIĘTNAŚCIE PRZEPROWADZEK
Klasztor nie jest domem i nie ma nim być. Wszelkie próby uczynienia, choćby w sferze wewnętrznej, z klasztoru domu są niezdarne i czasem trącą obłudą. Cela swoją prostotą i ubóstwem ma przypominać o tym, że jestem wędrowcem.

 W utworze muzycznym Dickens’ Dublin Loreena McKennitt opowiada historię dziewczyny błąkającej się w noc Bożego Narodzenia w 1842 roku po ulicach Dublina i szukającej schronienia. Słowa refrenu są przejmujące: „Może znajdę miejsce, które będę mogła nazwać domem. Może znajdę dom, który będę mogła nazwać moim własnym”. W utwór wpleciona jest opowieść dziecka o narodzeniu Jezusa i przybyciu trzech króli. Jedność dramatu dziejącego się nieustannie w historii: dramatu bezdomności i poszukiwania domu przez człowieka i przez Jezusa. Dziewczyna zamierza spędzić noc w wieży kościoła. Ma nadzieję, że odnajdzie psa, którego spotkała ostatniej nocy, i schowa go pod swoją kurtkę, by się mogli wzajemnie ogrzać.

Obietnica

Dwie wielkie tajemnice Bożego Narodzenia: Bóg, który staje się człowiekiem, i Bóg, który odsłania się jako Trójjedyna Miłość. Jezus, Syn Boga, zamieszkał w naszym świecie, między nami i w nas. Odkrywa przed nami prawdę o człowieku i odkrywa prawdę o Bogu. „A przyszedłszy, zwiastował pokój wam, którzyście daleko, i pokój tym, którzy blisko, bo przez Niego jedni i drudzy w jednym Duchu mamy przystęp do Ojca. A więc nie jesteście już obcymi i przychodniami, ale jesteście współobywatelami świętych i domownikami Boga – zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, gdzie kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus” (Ef 2,17–20).

Często czujemy się bezdomni albo nie u siebie, a nawet jeśli u siebie, to nie zawsze jest nam tam dobrze. Kiedyś w czasie spotkania ktoś powiedział: „Czujcie się jak u siebie w domu”, ale w odpowiedzi usłyszał: „Ale my się nie czujemy dobrze w domu”. Tymczasem „każdy człowiek nosi w sobie głębokie pragnienie zapuszczenia korzeni i nie da się z niego tego pragnienia wydrzeć. Żyjemy w nieustannym niebezpieczeństwie bezdomności, bycia na obczyźnie, społecznego i osobistego wyobcowania. I wszyscy potrzebujemy dachu – nie tylko nad głową, ale i nad duszą. Nikt z nas nie może żyć całkowicie pozbawiony domu” – jak pisał Paul Zulehner w Schronieniu dla duszy.

Mimo różnych doświadczeń jesteśmy spadkobiercami wielkiej obietnicy: możemy być domownikami Boga.

„Klasztorem kaznodziei jest świat”

Pytanie o dom i bezdomność powróciło do mnie po wstąpieniu do zakonu. Chociaż wcześniej, nie tak wyraźnie, pojawiło się, kiedy na początku lat 80. jeździłem jako woluntariusz do pierwszego schroniska dla bezdomnych, założonego przez Jerzego Adama Marszałkowicza przy ulicy Lotniczej we Wrocławiu. Było to niezwykle ważne dla mnie doświadczenie spotkania się z historią życia wielu bezdomnych, także tych z wyboru.

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Krzysztof Popławski OP - ur. 1964, dominikanin, przez trzy lata misjonarz na Tajwanie i w Chinach, w latach 2006-2014 prowincjał polskich dominikanów, obecnie jest socjuszem generała zakonu ds. Europy Wschodniej i Środkowej, mieszka w Rzymie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Początek drogi

Zmartwychwstanie

Dłonie Boga

Słowo od Prowincjała Dominikanów

Bez dlaczego


komentarze



Facebook