Archwium > Numer 534 (02/2018) > Życie po rozwodzie > STADO WIE, DOKĄD MA IŚĆ

STADO WIE, DOKĄD MA IŚĆ
Nauczanie Franciszka można zdefiniować przymiotnikiem: płynne. To według mnie wyjaśnia również jego popularność poza Kościołem, większą nawet niż wewnątrz samej wspólnoty wierzących

 Adam Błyszcz CR: Twierdzi pan, że papież Franciszek nie chce wyjaśnić wątpliwości i dwuznaczności, które się pojawiły po lekturze adhortacji Amoris laetitiamimo tego, że kilkakrotnie był o to publicznie proszony. Dlaczego?

Sandro Magister: To charakterystyczna cecha obecnego pontyfikatu polegająca nie tyle na publikacji nowych treści teologicznych, ile na specyficznej metodzie ich przedstawiania. Papież stawia postulaty w sposób niejednoznaczny, pozwalając odbiorcy na swobodną ich interpretację. Tak właśnie się stało po opublikowaniu adhortacji Amoris laetitia.

Jakie to postulaty?

Kryją się one w niektórych fragmentach ósmego rozdziału dokumentu, a także w niektórych przypisach do tekstu. Dotyczą kwestii komunii świętej dla osób rozwiedzionych, które żyją w ponownych związkach, a także praktyki sakramentów Eucharystii, małżeństwa i spowiedzi.

Ale dokument nie powstał w próżni. Jest owocem szerokich konsultacji i poprzedzających go obrad dwóch sesji synodu biskupów poświęconych rodzinie w 2014 i 2015 roku.

Zebrania biskupów nie przyniosły żadnego rozwiązania. Przynajmniej jedna trzecia uczestników była przeciwna zmianom proponowanym przez papieża. Popierała je mniejszość wspierana przez bezkształtną grupę pozostałych uczestników synodów.

Adhortacja posynodalna jest tego wyrazem. Nie sposób zaleźć w niej choćby jedno zdanie, które dla frakcji reformatorów mogłoby stać się sztandarem nowości. Jest natomiast mnóstwo zamieszania na poziomie argumentacji. To raczej obraz Kościoła, który jest podzielony w sprawach zasadniczych.

Czy w związku z tym podpisał pan correctio filialis1?

Nie, i nie zamierzam tego robić. Widzę zasadniczą różnicę pomiędzy tym, co napisali czterej kardynałowie (patrz: wywiad z Jarosławem Kupczakiem OP – przyp. red.), którzy przedstawili swoje teologiczne wątpliwości odnośnie do adhortacji, a zarzucaniem papieżowi propagowania treści heretyckich, jak chcą autorzy correctio. Problem w tym, że żadnej z siedmiu heretyckich tez przypisywanych papieżowi nie sposób znaleźć w jego pismach. To znacznie osłabia wymowę tego dokumentu. Jest on raczej wyrazem pewnego zniesmaczenia postawą papieża.

Co najbardziej denerwuje przeciwników papieża?

Jeśli ktoś czyta adhortacje, doskonale wie, że jest to rezultat pracy różnych autorów. Powszechnie wiadomo, że osobą, która od wielu lat współpracuje z Bergogliem podczas pisania jego tekstów, jest arcybiskup Victor Manuel Fernández. Widać to w Evangelii gaudium i Amoris laetitia. W tym drugim dokumencie możemy znaleźć całe akapity, które są przepisane z artykułów Fernándeza sprzed dziesięciu czy dwunastu lat. Oczywiście to zrozumiałe, że papież nie może sam wszystkiego pisać i korzysta z pomocy osoby, do której ma zaufanie. Ale Fernández to teolog, co do którego swoje zastrzeżenia wyraziła Kongregacja Wychowania Katolickiego, kiedy był kandydatem na stanowisko rektora Katolickiego Uniwersytetu w Buenos Aires. Moje wątpliwości budzi też jego publikacja, dzięki której zaistniał w szerszej świadomości odbiorców – „Uzdrów mnie Twoimi ustami. O sztuce całowania”. Kiedy teolog o dyskusyjnej reputacji ma tak duży wpływ na teksty Magisterium, trudno się dziwić, że budzi to niepokój.

Może dlatego mnożą się interpretacje papieskiego tekstu. Czy można powiedzieć, która jest najwłaściwsza?

To bardzo dobre pytanie. Ono pokazuje, na czym polega problem. Skoro adhortacja jest podpisana przez papieża, wydawałoby się, że on jest najwłaściwszą osobą, która może interpretować to, co tam jest napisane. Jednocześnie Franciszek zaznaczył, że chce, aby istniały różne interpretacje, w zależności od kontekstu, w jakim funkcjonuje dany Kościół.

Po czym napisał list do biskupów Argentyny regionu Buenos Aires (patrz: wywiad z J. Kupczakiem OP – przyp. red.), w którym zadeklarował, że zaproponowana przez nich innowacyjna interpretacja dokumentu jest słuszna i że nie ma innej. Ale to nie koniec. Bo w tym samym czasie wikariusz diecezji rzymskiej, której zwierzchnikiem jest papież, kardynał Agostino Vallini2 wydał instrukcję na temat tego, jak stosować zapisy adhortacji. Są one diametralnie różne od propozycji argentyńskich, wcześniej chwalonych przez papieża. Mamy w końcu także interpretację kardynała Ennia Antonellego3, byłego przewodniczącego Papieskiej Rady ds. Rodziny, podobną w swojej wymowie do uwag dla diecezji Rzymu.

To wszystko składa się na Franciszkowy sposób rządzenia Kościołem, w którym (...)

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Sandro Magister - ur. 1943, włoski dziennikarz i watykanista. Studiował teologię, filozofię i historię ma Katolickim Uniwersytecie Najświętszego Serca w Mediolanie i Uniwersytecie Mediolańskim. Od 1974 roku związany z tygodnikiem "L'Espresso". Autor bloga "Settimo Cielo", publikowanego w języku włoskim, angielskim i hiszpańskim. Mieszka w Rzymie. Ma żonę i dwie córki. (wszystkie teksty tego autora)

Adam P. Błyszcz CR - ur. 1968, zmartwychwstaniec, studiował teologię na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie i polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim. Jest proboszczem parafii Zmartwychwstania Pańskiego w Poznaniu. (wszystkich teksty tego autora)

     


zobacz także

WSTYD I SKANDAL

ONI TEŻ SĄ KOŚCIOŁEM

DOBRY WUJEK OD LAPTOPA

KIEDY UMARŁ CHRYSTUS?

DOBRY NIEMIEC


komentarze



Facebook