Archwium > Numer 534 (02/2018) > Życie po rozwodzie > NIE STRZELAĆ DOKTRYNĄ DO GRZESZNIKÓW

NIE STRZELAĆ DOKTRYNĄ DO GRZESZNIKÓW
Papież nie zmienia nauki Kościoła ani o nierozerwalności sakramentu małżeństwa, ani o tym, że cudzołóstwo jest śmiertelnym grzechem, że rozwody są złem. Nie daje też do zrozumienia, że pozasakramentalne związki są "dobrą" alternatywą dla małżeństwa.

FOT. JOSH CALABRESE / UNSPLASH.COM


Jolanta Brózda-Wiśniewska

Żeby dziennikarz i czytelnik miał łatwiejsze życie, debatę wokół adhortacji Amoris laetitia w Kościele Wielkiej Brytanii można uprościć. Robi się to, pisząc, że liberalni katolicy spod znaku pisma „The Tablet” cieszyliby się z dopuszczenia do komunii świętej rozwodników żyjących w drugim związku, natomiast konserwatyści i dość głośni na Wyspach tradycjonaliści sympatyzujący z linią tygodnika „Catholic Herald” są temu przeciwni. Debata o Amoris laetitia w mediach katolickich toczy się żywo i często w ostrych słowach. Publikacji na ten temat jest o wiele więcej niż w Polsce.

Ale życie nie jest takie proste, etykietki publicystyczne nie trzymają się ludzi. Taki wniosek można wysnuć ze spotkania ze Stephenem Walfordem, mężem i ojcem piątki dzieci, nauczycielem fortepianu spod Southampton (diecezja Portsmouth), którego głos na temat Amoris laetitia stał się mocno słyszalny. Walford, choć nie jest zawodowym dziennikarzem ani teologiem, opublikował w 2017 roku serię tekstów w prestiżowym „Vatican Insider”, dodatku do włoskiego dziennika „La Stampa”, który jest ważnym źródłem informacji o Stolicy Apostolskiej. Walford bronił w nich papieża Franciszka, apelował o opamiętanie do kardynałów zgłaszających dubia, czyli wątpliwości dotyczące papieskiej adhortacji. Zapewniał, że w Amoris laetitia papież nie zmienia nauki Kościoła ani o nierozerwalności małżeństwa ani o grzechu ciężkim czy o tym, że rozwody są złem. Prosił ich, żeby nie wątpili w to, że Duch Święty działa poprzez Ojca Świętego, bo w ten sposób mogą siać zgorszenie. Pytał też retorycznie: Jakie korzyści duchowe zyskamy, walcząc z osobami rozwiedzionymi żyjącymi w ponownych związkach, w których działa łaska Boża i którzy pragną Jezusa w Najświętszym Sakramencie? Czyż nie odnoszą się do nich słowa Jezusa: „Tego, który do Mnie przychodzi, precz nie odrzucę” (J 6,37)?

Po publikacji tych tekstów papież Franciszek przyjął Walforda na prywatnej audiencji w Domu św. Marty, co komentatorzy w Anglii uznali za wyjątkowe wyróżnienie.

Biskupi z miłosierdziem

Jak zareagował hierarchiczny Kościół Anglii i Walii na adhortację Amoris laetitia? Biskupi napisali kilka listów i opublikowali wypowiedzi audiowizualne. Arcybiskup Westminsteru kardynał Vincent Nichols, faktyczny prymas Anglii, wystosował pełen ciepła list pasterski. Przytoczył w nim świadectwo pewnej kobiety, którą tekst adhortacji wzruszył do łez – bo tak piękny jest w niej opis miłości małżeńskiej. Kardynał pisze:

Papież Franciszek mówi tak, jakby nas otaczał ramionami. Mówi o pięknie miłości, snując refleksję nad słowami św. Pawła (…). Pisze, jak ta miłość znajduje miejsce w życiu rodzinnym. I jak wzrasta wśród wielu kryzysów i trudności. Dla papieża miłość jest wręcz sztuką, w której tworzenie trzeba włożyć wiele pracy, troski, zrozumienia i wytrwałości. Miłość zawsze jest drogą.

Kardynał wyraźnie zaznacza, by Amoris laetitia nie zawężać do sprawy „komunii dla rozwodników”. W liście hierarchy nad tę kwestię wyrastają inne sprawy: lepszego przygotowania do małżeństwa; realizmu, który każe się liczyć z trudnościami, ale który jednocześnie ma przed oczami Boży plan dla małżeństwa w całej jego wspaniałości i wymagającej doskonałości; oraz roli Kościoła jako „szpitala polowego”, w którym grzesznikom oferuje się miłosierdzie. Bardzo podobny wydźwięk ma list katolickiego biskupa Philipa Egana z diecezji Portsmouth, w którym hierarcha podkreśla, że papież nie proponuje zmiany doktryny w kwestii czystości, nierozerwalności małżeństwa czy Eucharystii.

[Papież] mówi w nowy, pełen współczucia sposób o tych, którzy odeszli od praktykowania wiary, ponieważ znaleźli się w trudnych sytuacjach małżeńskich i postępują w sposób odbiegający od Ewangelii. Papież zachęca nas do przyjęcia nowej postawy, która nie polega na surowym osądzaniu, ale na wychodzeniu ku tym osobom z Bożym miłosierdziem i współczuciem. Chodzi o to, by zapraszać, a nie wykluczać, i żeby wspierać wzrost i rozeznanie.

Ale biskup Portsmouth, podobnie jak kardynał Nichols, nie skupia się na głównej kontrowersji adhortacji. Podkreśla, że małżeństwo jest powołaniem, tak jak jest nim kapłaństwo – że jest to misja w Kościele dla świata i że trzeba o niej umiejętnie i zachęcająco mówić ludziom żyjącym w świecie, w którym tak trudno stworzyć stały związek. Dlatego trzeba się do niego przygotować, a zawarte małżeństwa wspierać. Biskup proponuje kilka konkretnych rozwiązań: między innymi powiadamianie proboszcza o zamiarze zawarcia małżeństwa z dwunastomiesięcznym wyprzedzeniem, żeby można było lepiej przygotować parę do sakramentu, położenie akcentu na sakrament bierzmowania, który narzeczeni powinni przyjąć przed ślubem jako znak ich dojrzałości i gotowości do zawarcia sakramentu małżeństwa. Przygotowanie do małżeństwa narzeczonych to nie wszystko. Według biskupa Egana już w szkole warto młodzieży mówić o pięknie życia małżeńskiego i rodzinnego. Stąd program zajęć w szkołach średnich, które prowadzą katoliccy małżonkowie, dając świadectwo życia.

Wielkie zdjęcie z papieżem

Wróćmy do Stephena Walforda. Spotykamy się w jego dość dużym jak na Anglię, ale skromnie urządzonym domu w Hedge End na przedmieściach Southampton. W jadalni znajduje się spory portret św. Faustyny. W salonie na honorowym miejscu wisi wielkie zdjęcie rodziny z (...)

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Jolanta Brózda-Wiśniewska - ur. 1974, dziennikarka, publicystka, krytyk muzyczny. Absolwentka Akademii Muzycznej w Poznaniu. W latach 2000-2008 dziennikarka działu kultury "Gazety Wyborczej" w Poznaniu. Publikowała także w "Uważam Rze", "Tygodniku Powszechnym", "Ruchu Muzycznym" i "Canorze". Jest mężatką, ma dwóch synów, mieszka w Anglii. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Bóg lubi prowincję

WYSPY NIEWIEDZY

MOTYLE W BRZUCHU KONTRA ODKURZACZ

LAUDACJA DLA GRZYBA

DIAMENTOWA KRÓLOWA


komentarze



Facebook