Archwium > Numer 535 (03/2018) > Życie duchowe > CO ZROBIĆ, ŻEBY SIĘ ZBAWIĆ?

CO ZROBIĆ, ŻEBY SIĘ ZBAWIĆ?
W życiu duchowym istotne jest to, kim się stajemy, a czyny i nasze praktyki są jedynie narzędziami na drodze rodzenia się do prawdziwego życia.

FOT. FRANK MCKENNA / UNSPLASH.COM


Włodzimierz Zatorski OSB

Duchowość kojarzymy zazwyczaj z pytaniem o to, co należy robić, żeby się zbawić. Takie pytanie postawił Panu Jezusowi bogaty młodzieniec: „Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?” (Mk 10,17). Pan Jezus wskazał mu przykazania, przy czym wymienił jedynie te, które były zapisane na drugiej tablicy: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, nie oszukuj, czcij swego ojca i matkę (Mk 10,19). Kiedy ten z kolei powiedział: „Nauczycielu, wszystkiego tego przestrzegałem od mojej młodości” (Mk 10,20), usłyszał w odpowiedzi: „Jednego ci brakuje. Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną!” (Mk 10,21). „Nie było go jednak na to stać, miał bowiem wiele posiadłości” (Mk 10,22).

Tylko bądź

Ta scena dobrze ilustruje zasadniczy problem życia duchowego: oczekujemy od Pana Jezusa konkretnych wskazań, co mamy robić, jakie podejmować praktyki, aby osiągnąć określone cnoty, zasługi, zdolności, dobra duchowe, które nas doprowadzą do Boga. Tymczasem Pan Jezus domaga się od nas nie czegoś, ale nas samych. „Sprzedaj wszystko” oznacza: wyzbądź się wszelkich zabezpieczeń i zawierz Mi w dalszej drodze. Nie daje nam konkretnego planu, nie wyznacza kolejnych stopni czy etapów doskonałości, ale każe się skoncentrować na zawierzeniu, całkowitym oddaniu Mu siebie. Rozumiane w ten sposób życie duchowe to żywa więź osobowa z Chrystusem, bycie Jego uczniem.

Nieco inną odpowiedź daje Pan Jezus uczonemu w Piśmie, który zadał Mu prawie identyczne pytanie: „Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?” (Łk 10,25). „Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz?” – mówi Jezus (Łk 10,26). Kiedy ten wskazał na przykazanie miłości Boga i bliźniego, Jezus pochwalił tę odpowiedź i zalecił: „Dobrześ odpowiedział. To czyń, a będziesz żył. Lecz on, chcąc się usprawiedliwić, zapytał Jezusa: »A kto jest moim bliźnim?«” (Łk 10,28 i nast.).

Zauważmy, że w pytaniu o bliźniego w istocie chodziło o to, wobec kogo obowiązuje go przykazanie miłości. W odpowiedzi usłyszał przypowieść o miłosiernym Samarytaninie, w której Pan Jezus na końcu odwraca jego pytanie: „Któryż z tych trzech okazał się, według twego zdania, bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców?” (Łk 10,36). W ten sposób wskazał, że najważniejsze jest to, kim się stajemy, a nasze czyny i praktyki są jedynie narzędziami na drodze rodzenia się do życia prawdziwego. Bardzo wyraźnie mówi o tym znana sentencja soborowa, którą lubił powtarzać Jan Paweł II: „Człowiek, będąc jedynym na ziemi stworzeniem, którego Bóg chciał dla niego samego, nie może odnaleźć się w pełni inaczej, jak tylko poprzez bezinteresowny dar z siebie samego” (KDK 24).

Aby prawdziwie stać się sobą i osiągnąć pełnię człowieczeństwa, trzeba ze swojego życia uczynić bezinteresowny dar. Stajemy się wówczas bliźnimi dla drugiego, co w kontekście innej wypowiedzi Pana Jezusa wprowadza nas w żywą relację z Nim samym: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40).

Żeby nie było żadnych wątpliwości co do Jego solidarności z „bratem najmniejszym”, podaje tę samą zasadę od strony negatywnej: „Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili” (Mt 25,45).

Kiedy zatem pytamy o duchowość, pytamy w istocie o to, kim jesteśmy w naszej relacji do innych, co w perspektywie Ewangelii jednocześnie wskazuje na to, kim jesteśmy w relacji do Jezusa. Nasza duchowość mówi nam, kim naprawdę jesteśmy, czyli właściwie kim jesteśmy w naszym sercu. W tym miejscu trzeba wyjaśnić samo pojęcie serca. Niestety, w ostatnich wiekach zmieniło ono swoje znaczenie i zostało sprowadzone do centrum uczuć. Natomiast w Biblii i u ojców Kościoła ma ono głębsze znaczenie. (...)

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Włodzimierz Zatorski OSB - ur. 1953, benedyktyn, absolwent fizyki na UJ i teologii na PAT w Krakowie. W 1991 założył wydawnictwo TYNIEC. Mieszka w opactwie w Tyńcu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

NAMIĘTNE MYŚLI

Nieustanne słuchanie Boga

LEKARSTWO NA SAMOWYSTARCZALNOŚĆ

Zmartwychwstanie w życiu chrześcijanina

Maryja - przewodniczka (1)


komentarze



Facebook