ANTY-MIŁOŚĆ
"Happy End" reżyseria: Michael Haneke; występują: Isabelle Huppert, Jean-Louis Trintignant, Mathieu Kassovitz, Fantine Harduin; Austria, Francja, Niemcy 2017; dystrybucja: Gutek Film

Happy End / FOR. GUTEK FILM


Magdalena Wojtaś

Kiedy Michael Haneke nakręcił Miłość, film niemal od razu okrzyknięto jednym z największych arcydzieł współczesnego kina. I nie ma w tej ocenie nic z przesady. Niepotrzebne były Złota Palma, Oscar ani inne nagrody, żeby stwierdzić, że Miłość jest niezwykłym studium bliskości i czułości przedstawionym w sposób subtelny, a jednocześnie tak porażająco intymny, że nie da się przejść obok niego obojętnie. Trudno wyobrazić sobie obraz, który mógłby go przebić. Na szczęście Haneke w swoim najnowszym filmie wcale nie próbuje tego robić. Gdyby nawiązywać do innych jego dzieł i spróbować umiejscowić w jego dorobku najnowszą produkcję, czyli Happy End,można by powiedzieć, że wraca stary, cyniczny Haneke, przedstawiający świat na chłodno i z dystansem. Może właśnie stąd się biorą – moim zdaniem niesłusznie – głosy rozczarowania części krytyków.

Portret rodzinny

Bohaterami filmu są członkowie zamożnej rodziny Laurentów z Calais. Senior rodu, Georges, obchodzi właśnie 85. urodziny. Mieszkają z nim córka Anne, kierująca rodzinną firmą, oraz syn Thomas wraz ze swoją partnerką Anais i niedawno narodzonym synem. Do domu wprowadza się Eve, dwunastoletnia córka Thomasa z wcześniejszego związku, której matka próbowała popełnić samobójstwo i przebywa w szpitalu. Całości obrazu dopełnia syn Anne – Pierre, kreowany na dziedzica spuścizny Laurentów. Gdyby przedstawić tych ludzi na rodzinnym portrecie, zapewne prezentowaliby się bardzo imponująco – mądrość dojrzałych zderzona z potencjałem młodych. W rzeczywistości, jak łatwo się domyślić, sprawa wygląda zupełnie inaczej.

Georges marzy o śmierci. Jest zmęczony światem i swoim coraz bardziej ograniczonym życiem. Thomas, wzięty lekarz i pozornie troskliwa głowa nowej rodziny, bez skrupułów zdradza swoją partnerkę, o czym dowiadujemy się z dyskusji, które prowadzi przez internet z kochanką. Anne żyje pracą do tego stopnia, że nawet w relacjach prywatnych zachowuje się tak, jakby załatwiała kolejny interes. Z kolei Pierre zupełnie nie radzi sobie z rzeczywistością, co skutkuje ucieczką w świat alkoholu i nieracjonalnych zachowań. Wisienką na torcie jest Eve, z pozoru delikatna i zamknięta w sobie dziewczynka, która okazuje się wyzbytą z uczuć socjopatką, przyjmującą najtragiczniejsze nawet zdarzenia bez jakichkolwiek emocji. Można powiedzieć, że Haneke kreuje rodzinę przerysowaną, złożoną z samych indywiduów. Że życie, które toczy się obok nas, takie nie jest. I ludzie też są zupełnie inni. Czyżby?

Dzieje upadku

Happy End otwiera kilka ujęć nagranych telefonem. Obserwujemy na zmianę kobietę wykonującą zwykłe codzienne czynności oraz chomika w klatce. Wszystko jest na bieżąco komentowane w postaci postów. W drugiej scenie widzimy plac budowy – wielka dziura w ziemi, dookoła koparki, narzędzia, kręcący się ludzie. Słychać głos wiadomości nadawanych w radiu. Nagle jedna ściana ziemi się osuwa, a bezradni robotnicy biegają dookoła niczym mrówki, które nie wiedzą, co ze sobą zrobić. Jak się później okaże, nie będzie to jedyna rzecz, która się zawali…

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Magdalena Wojtaś - absolwentka filologii polskiej i germańskiej na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza. Mieszka w Poznaniu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

ŹRÓDŁO MIŁOŚCI

FILM O ŻYCIU

ŻAŁOBA W TRZECH AKTACH

SZTUKA UWAŻNOŚCI

O SACRUM INACZEJ


komentarze



Facebook