INACZEJ
"Kurtyka. Sztuka wolności"; autor: Bernadette McDonald; Agora 2018, s. 400

Anna Król

Aby lepiej zrozumieć, kim jest Wojciech Kurtyka, trzeba się przyjrzeć fotografiom gór i skał, które zdobył – budzącej respekt norweskiej Ścianie Trolli, mającej opinię jednej z najtrudniejszych Świetlistej Ścianie Gaszerbruma IV, pionowej Trango Tower czy wreszcie Chińskiemu Maharadży położonemu na Filarze Pokutników w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, gdzie wspinał się bez liny i zabezpieczeń. Większość jego wspinaczek do dziś uznaje się za wybitnie spektakularne, skrajnie trudne i imponujące. Ale książka Kurtyka. Sztuka wolności to nie tylko biografia znakomitego himalaisty, alpinisty i wspinacza, lecz też niezwykła historia człowieka, który przez całe życie podążał własną drogą. To opowieść o niespokojnym duchu, ekscentrycznym pasjonacie piękna – skromnym i dumnym zarazem. Tytuł, w którym można szukać odpowiedzi na pytanie fundamentalne: Jak żyć?

Znakomita książka kanadyjskiej pisarki Bernadette McDonald to szczodry przegląd archiwum faktów i emocji. Po raz kolejny autorka zainteresowała się wspinaczkową biografią Polaka. Tym razem udało się jej uchwycić coś bardzo ulotnego. Opisując życie Wojtka Kurtyki – rok po roku – sporządziła raport o stawaniu się coraz bardziej wolnym i świadomym własnych emocji człowiekiem.

1974. Wewnętrzny cel

Młody Kurtyka w towarzystwie czterech innych wspinaczy organizuje wyprawę, której celem jest niezdobyta dotychczas w zimie, pnąca się płasko w górę, ponadtysiącmetrowa skalna Ściana Trolli, leżąca w norweskiej Dolinie Romsdalen. Dla obserwatorów, w tym lokalnych dziennikarzy, plan jest zbyt zuchwały, by mógł się powieść. Dla Kurtyki to pierwsze tak wyraźne marzenie o sięganiu po pozornie niemożliwe. Kurtyka zrelacjonował Bernadette McDonald tamten czas bardzo precyzyjnie. Zapamiętał nie tylko kolejne dni wspinaczki, żmudne prowadzenie drogi i powolne przesuwanie się do góry. Zapamiętał również swoje emocje i stan ducha. Wspomnienia Kurtyki spisane przez autorkę są barwne jak film dokumentalny. Widzimy w nich niespełna trzydziestoletniego mężczyznę o nieprzeciętnej urodzie i muskularnej, choć drobnej budowie ciała, skupionego na stanowisku zmontowanym z prowizorycznej drewnianej ławeczki i we własnoręcznie uszytej uprzęży. Zawieszony za pomocą asekurujących go lin na pionowej ścianie ma przed oczami wyłącznie zimną skałę, pokrytą częściowo śniegiem. Kiedy on analizuje kolejne ruchy i szuka najlepszych chwytów, kilkaset metrów niżej, u podnóża góry, trwa nieustająca konferencja prasowa. Setki dziennikarzy niemal przez całą dobę obserwują polskich alpinistów, tkwiących od kilku dni w ścianie. Norwegowie dowiadują się codziennie z wieczornych i porannych wiadomości, co się dzieje na górze, komentatorzy prześcigają się w opiniach, ludzie trzymają za Polaków kciuki. Słychać ciągłe śmiechy, gwar rozmów, a po ścianie błąkają się światła sprowadzonych specjalnie lamp, dzięki którym kamery mogą rejestrować poczynania śmiałków. (...)

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Anna Król - pisarka, wydawca, autorka książek "Rzeczy. Iwaszkiewicz intymnie" i "Wszystko jak chcesz. O miłości Jarosława Iwaszkiewicza i Jerzego Błeszyńskiego" oraz spektakli teatralnych i projektów; pomysłodawczyni i dyrektor Big Book Festivalu oraz współtwórczyni niezależnego centrum literackiego Big Book Cafe. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

PRZESZŁOŚĆ I TAK CIĘ DOPADNIE...

DOPÓKI NIE WIESZ, CZY DOJDZIESZ, IDŹ

PO SŁONECZNEJ STRONIE ULICY

WYJEŻDŻAMY. JESTEM ŻYDÓWKĄ

NATURA JAKO WIELKI MECHANIZM ZEGAROWY


komentarze



Facebook