WIEM, KIM JESTEM
Poznanie samego siebie jest progiem, którego przekroczenie otwiera nam drogę do szczęścia rozumianego nie jako zadowolenie, ale jako spełnienie. Wykorzystanie tego, co zostało we mnie złożone, sprawia, że osiągam przewidziany przez Boga "rozmiar".

Rafał Zieliński

Kiedy, oceniając samych siebie, jesteśmy próżni? Wydaje się, że odpowiedź na to pytanie jest prosta. Wystarczy przecież podać kilka definicji i sformułować odpowiednie rozstrzygnięcia, a w konsekwencji zakreślić granicę pomiędzy wadą a cnotą. Owszem, takie podejście byłoby na miejscu, gdybyśmy chcieli sprowadzić rozwój osobisty do przestrzegania praw, dzięki którym będziemy wiedzieli, kiedy określone działanie jest moralnie dobre, a kiedy nie. Okazuje się jednak, że znajomość zasad moralnych nie wystarczy, by wydawać owoce życia wewnętrznego. Trzeba jeszcze rozpoznać zamysł Ducha Świętego, który prowadzi naszą duszę, i współpracować z Nim w rozwoju osobistym. Zacznijmy więc od nakreślenia duchowego wzorca, swoistego genotypu, który kształtuje nasz wewnętrzny świat. To właśnie dzięki niemu zrozumiemy, dlaczego próżność jest zła.

Złożony w nas potencjał

Każdy z nas został stworzony przez Boga. Jesteśmy Jego dziełem zarówno w tym, co fizyczne, jak i w tym, co duchowe. Trzeba pamiętać, że Bóg to nie rzemieślnik powielający tę samą formę w kolejnych kawałkach tworzywa, to nie robotnik pracujący przy taśmie produkcyjnej, ale artysta, który każdemu ze swoich dzieł nadał unikatowy charakter.

Spotkanie naszych dziadków i rodziców to dzieło Opatrzności, a spirala genów, którą nosimy w sobie, została skrupulatnie zaplanowana przez Stwórcę.

To Bóg dał nam zdolność rozwijania naszych umiejętności. Zostaliśmy wyposażeni w określone możliwości, dobrane indywidualnie i według potrzeb każdego z nas. Mamy je rozpoznać, rozwinąć i wykorzystać tak, by stać się ludźmi spełnionymi.

W praktyce znaczy to tyle, że różnimy się od siebie nie tylko wyglądem, ale także zdolnościami manualnymi, sportowymi, wokalnymi, tanecznymi, wrażliwością na smak, dotyk, słuch, a także podejściem do wartości estetycznych, moralnych, intelektualnych czy metafizycznych. Mamy różną podatność na przeżycia emocjonalne i odmiennie doświadczamy wewnętrznych stanów. Inne osoby jawią się nam jako atrakcyjne, wzruszają nas innego typu ograniczenia bliskich. Dlatego ten mężczyzna zakocha się w cichej i skromnej wielbicielce poezji Herberta, a tamta kobieta świata nie widzi poza miłośnikiem ciężkiego rocka. Wykorzystując złożony w nas potencjał, mamy w sobie odkryć również zdolności duchowe, które tylko wtedy zostaną właściwie spożytkowane, gdy zbudujemy więź z Bogiem.

Co ten potencjał zaburza

Przedstawiony wyżej obraz jest zaburzony przez istniejące w świecie zło. Od poczęcia nosimy w sobie skazę wynikającą z dziedziczenia grzechu pierworodnego, doświadczamy w życiu różnych krzywd. Niekiedy jawnie zadano nam ból i spowodowano, że trwamy w niemocy wynikającej z cierpienia, innym razem pozbawiono nas możliwości pełnego rozwoju czy to przez ograniczenie dostępu do dobra, czy też umożliwiając nam sięgnięcie po zło (na przykład przez zgorszenie).

Bycie stworzonym zakłada przyjęcie odpowiedzialności za to, w jaki sposób wykorzystamy dar, którym jesteśmy. Z jednej strony decydujemy o naszych wyborach i ponosimy ciężar ich konsekwencji. Z drugiej strony jesteśmy pierwszymi odbiorcami dobra, jakie kreujemy. Ciężar Bóg umniejsza, bo jest miłosierny, a dobro pomnaża, bo jest łaskawy. Bóg nikogo nie zmusza do wiary i dając nam wolny wybór, pozwala odrzucić lub zniekształcić Jego dar, kierując się pomysłem, jaki mamy sami na siebie.

Jak się to ma do próżności

Skoro jesteśmy wyposażeni w skrojone na naszą miarę możliwości, to pierwszym krokiem na drodze osobistego rozwoju jest odkrycie potencjału tego, co należy do ciała, życia wewnętrznego i ducha. Poznanie samego siebie jest progiem, którego przekroczenie otwiera nam drogę do szczęścia rozumianego nie jako zadowolenie, ale jako spełnienie. Wykorzystanie tego, co zostało we mnie złożone, sprawia, że osiągam przewidziany przez Boga „rozmiar”. To jest owo sto procent, które pozwala przyjąć całym sobą Boga i ludzi. Tak zresztą definiuje zbawienie Katechizm Kościoła katolickiego – jako odnalezienie swojej prawdziwej tożsamości w Bogu.

Przeciwieństwem takiej postawy jest próżność, pochodna pychy, która podsuwa nam fałszywe wyobrażenia o sobie, karmiąc nas na zmianę bądź to butą, bądź niedowartościowaniem. W zależności od dnia i indywidualnych predyspozycji mówi, by wybrać jedną lub drugą postawę. W efekcie raz zachowujemy się wobec innych wyniośle, a w innym wypadku umniejszamy swoją wartość. W obu sytuacjach kierujemy się fałszywą oceną siebie. (...)

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Rafał Zieliński - ur. 1976, absolwent pedagogiki i teologii, katecheta, od wielu lat jest związany z ruchem Odnowy w Duchu Świętym, obecnie mieszka we Wrocławiu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

***

Twoja pomoc

Święta własność?

Joachim Kazimierz Badeni (1912?2010)

CZŁOWIEK ŻYJE TYLKO RAZ - I NIGDY SAMOTNIE!


komentarze



Facebook