SZATAN POKONANY?
Na człowieka wpływają różne wewnętrzne i zewnętrzne czynniki. Nie należy wszystkiego, co złe, przypisywać bezpośredniemu działaniu Szatana, ale nie należy też zapominać, że zły duch próbuje nas kusić i zwodzić.

Dariusz Kowalczyk SJ

Jeszcze przed swoją męką i zmartwychwstaniem Chrystus powiedział uczniom: „Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16,33). „Świat” w języku ewangelisty Jana oznacza to, co sprzeciwia się Bogu, co jest domeną diabła. Dlatego w jednym ze swoich listów apostoł przestrzega: „Nie miłujcie świata ani tego, co jest na świecie! Jeśli kto miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca” (1 J 2,15). Szatan wie, że przegrał, co Mel Gibson pokazał w filmie Pasja w krótkiej, ale przejmującej scenie szatańskiej złości z powodu śmierci Jezusa na krzyżu. Nie znaczy to jednak, że historia się skończyła. Wręcz przeciwnie! Stąd słowa: „Doznacie ucisku”. Paweł Apostoł zwięźle ukazuje jej przebieg: „Trzeba, ażeby [Chrystus] królował, aż położy wszystkich nieprzyjaciół pod swoje stopy. Jako ostatni wróg zostanie pokonana śmierć” (1 Kor 15,25–26). W teologii mówi się o zasadzie „już i jeszcze nie”. Jezus Chrystus już zwyciężył. Zło już przegrało. Ale historia jeszcze się toczy, a każdy człowiek może się powierzyć Bożemu miłosierdziu lub je odrzucić. W tej perspektywie nie należy popadać w pseudoewangeliczny optymizm, że „wszystko będzie dobrze”, a piekło pozostanie puste, ale tym bardziej nie należy popadać w pesymizm, że Szatan coraz bardziej bierze świat we władanie. Szatan nie jest równorzędnym partnerem w walce z Bogiem. Jest stworzeniem, a nie bogiem zła. Tym niemniej nienawidzi ludzi i wciąż działa na ich zgubę.

Dwie skrajności

W sprawie Szatana mamy dwie skrajności. Z jednej strony opowieści o nim traktuje się jako zabobon dobry do straszenia maluczkich, a w najlepszym wypadku jako swego rodzaju symbol różnych form zła, którego doświadczamy, z drugiej zaś strony można w niektórych środowiskach zauważyć jakąś niezdrową fascynację działaniem złych duchów, która prowadzi do tego, że więcej mówi się o Szatanie niż o Jezusie. Innymi słowy, Szatan w ogóle nie istnieje, albo Szatan jest wszędzie i na wszystko ma przemożny wpływ. Kościół w swoim nauczaniu przeciwstawia się obydwu tym skrajnościom. Ostatni papieże nie bali się wprost mówić o Szatanie i jego działaniu w świecie. Choć nigdy to nauczanie nie zajmowało pierwszego miejsca. Bo pierwsze miejsce przynależy Temu, który zbawia człowieka.

15 listopada 1972 roku podczas audiencji generalnej Paweł VI poświęcił całą katechezę kwestii diabła. Powiedział wówczas między innymi:

Jedną z największych potrzeb współczesnego Kościoła jest obrona przeciw złu, które nazywamy diabłem. [...] Zło to nie tylko brak czegoś, ale aktywna siła, żywy duchowy byt, który jest zdeprawowany i deprawuje innych. [...] On jest złym, sprytnym uwodzicielem, który wie, w jaki sposób może dotrzeć do nas przez nasze zmysły, wyobraźnię, przez utopijną logikę, czy też przez nieuporządkowane kontakty społeczne, czy przez naszą działalność.

Jan Paweł II w liście do młodych z 1985 roku napisał:

Trzeba sięgać stale do korzeni zła i grzechu w dziejach ludzkości i wszechświata – tak jak Chrystus sięgnął do tego korzenia w swej wielkanocnej tajemnicy krzyża i zmartwychwstania. Nie trzeba się lękać nazywać po imieniu pierwszego Sprawcę zła: Złego. Taktyka, jaką stosował i stosuje, polega na tym, aby się nie ujawniać – aby zło, szczepione przez niego od początku, [...] coraz bardziej stawało się grzechem „strukturalnym”, a coraz mniej pozwalało się zidentyfikować jako grzech „personalny”.

Papież Polak był świadkiem zła sowieckiego komunizmu i niemieckiego nazizmu. Wiedział, że za tymi konkretnymi ideami stali konkretni ludzie, którzy ulegali lub dawali się zwodzić Złemu.

Także papież Franciszek, przynajmniej na początku swego pontyfikatu, mówił o diable. Już w pierwszej homilii w Kaplicy Sykstyńskiej zacytował słowa Leona Bloya: „Kto się nie modli do Pana Boga, modli się do diabła”. Po czym kontynuował: „Kiedy nie wyznajemy Jezusa Chrystusa, wyznajemy światowość diabła, światowość demona”. Natura nie znosi próżni, czyli jeśli wyrzucamy jedną rzecz, to na jej miejsce wchodzi druga. Jeśli wyrzucamy z naszego serca Boga, to wchodzi w nie diabeł ze swoimi ideami. Ktoś, kto przestaje klękać przed Bogiem, z czasem zaczyna kłaniać się różnym bożkom: mamonie, seksowi, przemocy, modnym ideologiom. 15 marca 2013 roku w Sali Klementyńskiej papież mówił do kardynałów: „Nigdy nie ulegajmy pesymizmowi i temu zgorzknieniu, jakie każdego dnia proponuje nam diabeł”. Na człowieka wpływają różne wewnętrzne i zewnętrzne czynniki. Nie należy wszystkiego, co złe, przypisywać bezpośredniemu działaniu Szatana, ale nie należy też zapominać, że zły duch próbuje nas kusić i zwodzić. W Niedzielę Palmową 2013 roku Franciszek napominał, byśmy nie słuchali udającego dobrego anioła diabła, który wmawia nam, że niewiele da się zrobić w obliczu przemocy, niesprawiedliwości i grzechu. Bo przecież nie jesteśmy sami. Jest wśród nas Chrystus.

A gdzie wszechmoc Boga?

Powiedzieliśmy, że Chrystus już zwyciężył świat (Szatana), ale walka jeszcze trwa. Nasuwa się pytanie: Po co to „jeszcze”? Czy Bóg w swej wszechmocy nie mógłby działać bardziej zdecydowanie, tak aby dobro szybciej zatriumfowało? Wszak już w pierwszym zdaniu Credo wyznajemy „Wierzę w Boga Ojca wszechmogącego”. W Księdze Mądrości natomiast znajdujemy zdanie: „Nad wszystkim masz litość, bo wszystko w Twej mocy” (11,23). W jednym z psalmów czytamy: „Nasz Bóg czyni wszystko, co zechce” (115,3). Ale ci sami psalmiści nierzadko skarżyli się na to, że Bóg zwleka, a ludzie nikczemni triumfują: „Powróć, Panie, jak długo będziesz zwlekał?” (Ps 90,13).

Trzeba zauważyć, że „Boża wszechmoc (...)

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Dariusz Kowalczyk SJ - ur. 1963, jezuita, profesor teologii, wykładowca teologii dogmatycznej, dziekan Wydziału Teologii Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego w Rzymie; przez 10 lat był felietonistą miesięcznika "W drodze", opublikował m.in.: "Różne oblicza Ducha" (2005), "Czy żyjemy w czasach Apokalipsy" (2012), "Czy Jezus mógł się przeziębić?" (2015), "Między herezją a dogmatem" (2015). (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Triumf Kościoła przemyskiego

Aborcja katolikowi nie przeszkadza?

In vitro, czyli biskupi przegranej sprawy

Od Rydzyka do Owsiaka

Najlepszy światopogląd


komentarze



Facebook