GRYŹĆ PODUCHĘ
Najgorsze, kiedy ból jest upokarzający. Żebrzesz wtedy o środek przeciwbólowy, ktoś ci nie wierzy, że cię aż tak boli, więc człowiek coraz bardziej się upokarza i z bezsilności zaczyna płakać, pokazując, że nie może już wytrzymać.

Katarzyna Kolska: Z czym ci się kojarzy ból?

Janina Ochojska: Z cierpieniem.

Z jakim cierpieniem?

Fizycznym. Oczywiście jest też ból egzystencjalny, jednak kiedy słyszę słowo „ból”, to pierwsze skojarzenie związane jest z cierpieniem fizycznym. Może dlatego, że ja go bardzo często w życiu doświadczałam.

Najbardziej odległe wspomnienie, które zachowało się w twojej pamięci? 

Miałam sześć lat, byłam w szpitalu po operacji kolana. Nam, dzieciom, nie podawano środków przeciwbólowych, więc bardzo cierpiałam. Nie wolno nam było płakać, bo jak ktoś płakał, to za karę dostawał lanie. Dlatego z bólu gryźliśmy poduszkę.

Kto wam dawał lanie?

Pielęgniarki, jak były zdenerwowane, że ktoś płacze albo domaga się uwagi. Albo mówiły: Przestańcie wrzeszczeć, dzieciaki. Powtarzano nam ciągle, że trzeba być dzielnym. – Proszę, Krzyś nie płacze, a Janka to ryczy, a Krzyś miał przecież też taką samą operację. Po takich słowach człowiek zbierał się w sobie, żeby też zasłużyć na pochwałę. I żył w przekonaniu, że musi boleć i nie ma na to rady. Myślę, że pozostawiło to w nas jakieś trwałe ślady psychiczne. Ból się szybko zapomina, ale trudne wspomnienia związane z tym bólem i cierpieniem pozostają na zawsze. 

Pocieszaliście się jakoś nawzajem?

No pewnie. Śpiewaliśmy sobie, opowiadaliśmy bajki. Tylko za rękę nie mogliśmy się chwycić, bo łóżka były za daleko.

Dziś dzieci mają przy sobie rodziców w szpitalu…

Kiedyś tego nie było. Moje najwcześniejsze wspomnienie z dzieciństwa jest właśnie takie, że leżę w jakimś łóżeczku, kręcę głową, wołając: Mama, mama. I jestem sama. I nie mogę się ruszyć. Byłam już wtedy po porażeniu. 

Pochodzę z biednej rodziny, więc rodziców nie było stać na to, żeby często przyjeżdżać w odwiedziny. Dlatego tęsknotę za domem i za mamą dobrze pamiętam. Ale nie było innej rady. 

Ile przeszłaś operacji w swoim życiu?

Tyle ich było, że już przestałam liczyć. Chyba ze czterdzieści…

Zawsze bolało?

Pamiętam operację kręgosłupa w Lubuskim Ośrodku Rehabilitacyjno-Ortopedycznym w Świebodzinie, gdzie doktor Lech Wierusz stosował nową metodę Harringtona. Polegała ona na wstawieniu do kręgosłupa metalowych prętów, które go prostowały. Trzy wcześniejsze operacje, które przeszłam, nie udały się, skrzywienie się powiększyło, kręgosłup bolał. Metoda Harringtona była dla mnie jakąś nadzieją.

Budzę się po zabiegu… i nic mnie nie boli. Pierwszy raz, po tylu operacjach, które już miałam za sobą, doświadczyłam czegoś takiego. Cudowne uczucie. Wynikało to z tego, że w Świebodzinie podawano pacjentom opioidy w małych dawkach, pod kontrolą lekarza, najczęściej aż do siedmiu dni po operacji – najpierw kilka razy na dobę, potem już tylko po południu i na noc. Ból odbiera siły. Więc kiedy człowiek tego bólu nie czuje, powrót do zdrowia jest zupełnie inny. Można się skupić na regenerowaniu sił i rehabilitacji. Doktor Wierusz bardzo tego pilnował, żeby nas nie bolało. Przechodziłam potem operacje w różnych ośrodkach i, niestety, niejednokrotnie, kiedy skarżyłam się na ból, nie wierzono mi, że może mnie aż tak boleć. Każdy ma oczywiście inny próg bólu i wydaje mi się, że po tylu operacjach, które przeżyłam, dużo potrafię wytrzymać. Dlatego nie lubię, gdy ktoś do mnie mówi: No przecież to aż tak nie boli.

Często odczuwasz ból?

Od wielu lat cały czas żyję z bólem. Zawsze coś mnie boli. Boli mnie nerwiak, który mam pod stopą, boli mnie kolano, gdy chodzę, bolą mnie barki… 

Przyzwyczaiłaś się do tego czy próbujesz ten ból uśmierzać?

Przyzwyczaiłam się. Są bóle, których nie uśmierzam, bo musiałabym wtedy brać zbyt dużo środków przeciwbólowych, a tego nie chcę robić. 

A najgorszy ból, z którym musiałaś się zmierzyć?

Po operacji kręgosłupa we Francji. 

Byłaś już wtedy dorosła?

Tak, byłam dorosła i była to moja najważniejsza operacja kręgosłupa, dzięki której do dzisiaj chodzę i funkcjonuję. Dostawałam tam środek przeciwbólowy, którego nie chciałam brać, ponieważ miałam po nim halucynacje. A inne środki, które mi podawano, były słabsze. Byłam rozkrojona przez cały brzuch aż pod pachę, bo trzeba było dojść do kręgosłupa od przodu. Miałam ogromną ranę. Proces jej gojenia był długi i bolesny. Leżałam na specjalnym, bardzo wąskim łóżku na baraniej skórze, która zapobiegała odleżynom. Ręce miałam na osobnych podpórkach, nie mogłam się w ogóle ruszać. Bardzo cierpiałam. 

A co, poza farmakologią, pomaga, kiedy coś boli?

Wyżalenie się komuś, powiedzenie mu: Wiesz, bardzo mnie boli – i ten ktoś cię słucha i nie zaprzecza temu. Przyjmuje ze zrozumieniem. Chwyci cię za rękę, poda coś do pi-cia, poprawi poduszkę, pomoże ułożyć się wygodnie w łóżku, pogada, obejrzy z tobą film. Takie drobne gesty. Ale czasami ból jest taki, że obecność drugiej osoby drażni, chcemy być sami. I to też trzeba zrozumieć.

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Janina Ochojska - założycielka i szefowa Polskiej Akcji Humanitarnej, posłanka do Parlamentu Europejskiego. Z wykształcenia jest astronomem, w czasie studiów związana była z duszpasterstwem oo. Jezuitów w Toruniu, w 1976 roku zaangażowała się w działalność opozycyjną. Jako sześciomiesięczne niemowlę zachorowała na polio (chorobę Heinego- -Medina), od tego czasu jest osobą niepełnosprawną, porusza się o kulach. Na początku tego roku zdiagnozowano u niej nowotwór piersi. Jest w trakcie leczenia. Mieszka w Krakowie. (wszystkie teksty tego autora)

Katarzyna Kolska - dziennikarka, zastępca redaktora naczelnego miesięcznika "W drodze", absolwentka filologii polskiej i teologii, przez 13 lat pracowała w poznańskim oddziale "Gazety Wyborczej", autorka kilku książek, m.in. "Modlitwa poranna i wieczorna" (Olimp Media 2008) i "Moje dziecko gdzieś na mnie czeka. Opowieści o adopcjach" (Znak 2011, Wydawnictwo W drodze 2016). Jest mężatką, ma dwóch synów, mieszka w Poznaniu. (wszystkich teksty tego autora)

     


zobacz także

ROBOTY PO PAcHy

ŻYCIE PO ZDRADZIE ISTNIEJE

Słabość przekuta w siłę

Studnia życia

ROZMYŚLANIA PRZEDŚWIĄTECZNE


komentarze



Facebook