BIURO RZECZY ZNALEZIONYCH
Ze świętymi mamy niemały problem. Z jednej strony trzeba ich bronić przed wyrzuceniem poza burtę wiary Kościoła, z drugiej strony - wypada pilnować, by nie stali się pogańskimi bożkami czy amuletami na rozmaite okoliczności.

Dominik Jurczak OP

Zaczynam pisać ten tekst i nie za bardzo wiem, którego świętego powinienem poprosić o pomoc. Szukam w internecie. Na forach radzą, żeby w kwestiach związanych z pracą modlić się do św. Józefa, gdy chodzi o podwyżkę – do św. Jadwigi, ale wyłącznie tej śląskiej, a nie królowej, w sprawach związanych z ciążą najlepiej do św. Dominika, a jeśli chodzi o poszukiwania dobrego męża lub żony, podobno najskuteczniejsza jest św. Rita. Notabene Rita, podobnie jak św. Juda Tadeusz, zajmuje się sprawami trudnymi czy wręcz beznadziejnymi. Którego świętego zatem wybrać? Tego, który ma lepsze statystyki? A może istnieje oficjalny katalog specjalizacji świętych, przynajmniej bardziej oficjalny niż ten internetowy? I czy ktoś w ogóle nad tym czuwa?

Wygląda na to, że ze świętymi mamy niemały problem. Z jednej strony trzeba ich bronić przed wyrzuceniem poza burtę wiary Kościoła, co czasami – mniej lub bardziej dosadnie – sugerują nam bracia protestanci; z drugiej strony – wypada pilnować, by nie stali się pogańskimi bożkami, magicznymi talizmanami czy amuletami na rozmaite okoliczności, jakie funduje nam życie. Tak naprawdę owa magiczność – czyli niezrozumienie roli świętych, prowadzące do zdeformowania istoty wiary – sprawiła, że ich kult stanął w ogniu szesnastowiecznej protestanckiej krytyki. Poukładajmy zatem wszystko tak, by sprawy nie trywializować, to znaczy, by – dla przykładu – św. Antoniego nie traktować wyłącznie jako portiera w biurze rzeczy znalezionych, nawet jeśli o skuteczności jego wstawiennictwa wielu może nam niejedno opowiedzieć.

Narodziny dla nieba

Zacznijmy od prostej, ale ważnej obserwacji: wśród chrześcijan od początku znana była praktyka modlitwy wstawienniczej. Chodzi o taką formę modlitwy, w której ochrzczeni pamiętali nie tylko o samych sobie, ale i o sobie nawzajem. Zachęcał do tego chociażby św. Jakub w swoim liście: „Módlcie się jeden za drugiego” (Jk 5,16). Nie jest to zatem późniejszy, średniowieczny wymysł, lecz praktyka wyrosła z doświadczenia Wieczernika, a u jej początku stoi zachęta Jezusa: „Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, to poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni” (J 15,7). To trwanie z Jezusem, jak latorośle w winnym krzewie, w sytuacjach mniej lub bardziej korzystnych stanowi warunek skuteczności modlitwy. Trwanie nie samemu, lecz jako Kościół. Mowa zatem o czymś więcej niż psychologiczny support, z całą pewnością nie bez znaczenia, lub poklepywanie się po plecach czy wspólnotowe trzymanie się za ręce. To próba wytrwania w Jego Słowie.

Jeszcze wyraźniej widać to w okresie prześladowań, kiedy to w pierwszych wiekach pojawił się problem „upadłych chrześcijan”, tak zwanych lapsi, to znaczy ochrzczonych, którzy zawiedli w czasie próby i zaparli się wiary, a następnie – po wyznaniu swojej niewierności i odbyciu pokuty – prosili o ponowne włączenie do wspólnoty wiernych. Pytanie, z którym musiano się wówczas skonfrontować, było następujące: Dać im szansę czy też przeciwnie – definitywnie zamknąć przed nimi drzwi Kościoła? Przyjęcie chrztu udzielanego zazwyczaj w dorosłym wieku było przecież zobowiązaniem i miało się wiązać z radykalną zmianą życia. Nietrudno się domyślić – odnosząc się także do współczesnych dyskusji, wcale nie tak odmiennych – że padały rozmaite odpowiedzi. Niektórzy optowali za wykluczeniem lapsi, inni natomiast proponowali, by dać im jeszcze jedną szansę. Wygrało drugie rozwiązanie: nie tyle w perspektywie aprobaty dla upadku czy bagatelizowania grzechu, ile jako prymat miłosierdzia wobec grzesznika.

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Dominik Jurczak OP - ur. 1980, dominikanin, dyrektor Dominikańskiego Ośrodka Liturgicznego w Krakowie, członek Międzynarodowej Komisji Liturgicznej Zakonu Kaznodziejskiego oraz Komisji ds. Liturgii i Duszpasterstwa Liturgicznego Archidiecezji Krakowskiej, promotor liturgii w Polskiej Prowincji Dominikanów, wykładowca w Papieskim Instytucie Liturgicznym Anselmianum oraz na Papieskim Uniwersytecie Angelicum w Rzymie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

DECYZJA

W DRODZE DO WIARY

PO CO NAM ODPUSTY?

SŁOWO

SIŁA STRACHU


komentarze



Facebook