Archwium > Numer 564 (08/2020) > Reportaż > ZANIM WAŁĘSA PRZESKOCZYŁ MUR

ZANIM WAŁĘSA PRZESKOCZYŁ MUR
Ludwik Wiśniewski: - Zawsze była koło mnie ta sama dziewczyna. Jacek Salij: - Przecież ona cię pilnowała!

zdjęcie: ARCHIWUM JOANNY SZCZĘSNEJ / FOTONOVA / EAST NEWS


Maj 1977, Warszawa, kościół św. Marcina. Protest głodowy działaczy polskiej opozycji domagających się uwolnienia aresztowanych członków i współpracowników Komitetu Obrony Robotników. W pierwszym rzędzie, od lewej: Henryk Wujec, Aleksander Hauke-Ligowski OP, Tadeusz Mazowiecki, Lucyna Chomicka, Stanisław Barańczak. W drugim rzędzie, od lewej: Jerzy Geresz, Ozjasz Szechter, Joanna Szczęsna, Bogusława Blajfer, Zenon Pałka, Eugeniusz Kloc, Kazimierz Świtoń, Barbara Toruńczyk, Bohdan Cywiński i Danuta Chomicka.

zdjęcie: archiwum Joanny Szczęsnej / Fotonova / EAST NEWS  

Stanisław Zasada

Gdy 14 sierpnia 1980 roku w Stoczni imienia Lenina w Gdańsku zaczyna się strajk, Maciej Zięba siedzi przy biurku w Instytucie Meteorologii i Gospodarki Wodnej w rodzinnym Wrocławiu. Pracuje nad matematycznymi modelami rozprzestrzeniania się zanieczyszczeń w wodach śródlądowych. Jego przyjaciel, historyk Józef Puciłowski, zbiera materiały do doktoratu w uniwersyteckiej bibliotece. Ojciec Jan Andrzej Kłoczowski ślęczy nad tekstami Leszka Kołakowskiego u sióstr urszulanek w Lipnicy koło Szamotuł. Wyrwał się z Krakowa, żeby popracować naukowo – robi habilitację. W Lublinie ojciec Ludwik Wiśniewski pakuje się na wyjazd do Murzasichla – w Tatrach z grupą z duszpasterstwa akademickiego chce pogadać o katolickiej organizacji studenckiej. Ojciec Jacek Salij jest w stołecznym klasztorze Dominikanów przy Freta. W tym samym miejscu jest ojciec Aleksander Hauke-Ligowski. Ale też się pakuje – bracia w Poznaniu wybrali go na przeora. U poznańskich dominikanów na nowego przeora czeka ojciec Honoriusz Kowalczyk. Żaden z nich nie ma pojęcia, że w Polsce zaczęła się rewolucja.

59 odważnych

„Polska Rzeczpospolita Ludowa jest państwem socjalistycznym”. „Umacnia przyjaźń i współpracę ze Związkiem Socjalistycznych Republik Radzieckich”. „Przewodnią siłą polityczną społeczeństwa w budowie socjalizmu jest Polska Zjednoczona Partia Robotnicza”. To hasła ze zmienionej w 1976 roku konstytucji. Naukowcy, artyści, pisarze, nieliczni duchowni protestują, bo ich zdaniem zapis o sojuszu ze Związkiem Radzieckim godzi w suwerenność, a uprzywilejowanie PZPR umacnia dyktaturę partii. Pod listem otwartym 59 nazwisk. Wśród nich księża: Jan Zieja i Stanisław Małkowski oraz dominikanin Jacek Salij. Kilka tygodni później do Listu 59 dołączą kolejne osoby, w tym Jan Andrzej Kłoczowski. To pierwsze poważne wystąpienie intelektualistów przeciwko komunistycznej władzy. – Nie miałem wyobraźni, żeby zdawać sobie sprawę, że to może czymś grozić – mówi skromnie ojciec Salij, gdy pytam, czy nie bał się podpisać petycji. Ojciec Kłoczowski: – To było „zapisanie się” do opozycji.

Katolik świadomy

– Znowu się o ojcu nasłuchałem – słyszy od prowincjała ojciec Salij. Tak jest za każdym razem, gdy ojciec Michał Mroczkowski wraca z Komendy Stołecznej Milicji Obywatelskiej. Jako przełożony polskich dominikanów tłumaczy się z antysocjalistycznej działalności współbraci. – Ani mnie nie pochwalał, ani nie ganił – opowiada dziś Salij. Ojciec Jacek przyjmował to za dobrą monetę. I robił swoje. Choć za opozycjonistę się nie uważa. – Byłem duszpasterzem – mówi. Oprócz posługi w kościele Świętego Jacka na Nowym Mieście duszpasterzował Sekcji Kultury w warszawskim Klubie Inteligencji Katolickiej. Po upadku stalinizmu ludzie, którzy chcieli świadomie przeżywać swoją wiarę, dyskutowali o posoborowej odnowie Kościoła, kulturze, sprawach społecznych – tak powstał KIK. Jednym z założycieli był Tadeusz Mazowiecki. Działali w nim Bohdan Cywiński i Stefan Kisielewski. Kluby były jeszcze w Krakowie, Poznaniu, Wrocławiu i Toruniu. W warszawskim KIK-u ojciec Salij poznaje „komandosów”. To studenci z rodzin o lewicowych korzeniach, niektórzy żydowskiego pochodzenia, którzy po Marcu ’68 wyszli z więzień: Adam Michnik, Seweryn Blumsztajn, Barbara Toruńczyk. Przychodzi też Jacek Kuroń. Czego szukają w KIK-u? – Tam byli życzliwi, otwarci ludzie, jedyni, którzy nas zapraszali – mówi Toruńczyk. Anna Bikont i Helena Łuczywo w książce Jacek poświęconej Kuroniowi napiszą: „Było to jedyne środowisko, które nie bało się z nimi wówczas zadawać”.

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Stanisław Zasada - dziennikarz, reporter, absolwent Polskiej Szkoły Reportażu. Współpracuje m.in. z "Tygodnikiem Powszechnym" i "Gazetą Wyborczą". Jest autorem książek: "Duch '44 o kapelanach Powstania Warszawskiego" (WAM 2018), "Generał w habicie" o siostrze Małgorzacie Chmielewskiej i jej Wspólnocie Chleb Życia i "Wyznań księży alkoholików" (Znak). Mieszka w Poznaniu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

ZGNIŁE JABŁKA ZNISZCZYŁY SAD

Cześć byki!

DRUGIE ŻYCIE ŚWIECY

KATOLIK CHODZI NA JOGĘ

MISTYKA ZIEMNIAKA


komentarze



Facebook