Archwium > Numer 564 (08/2020) > Orientacje > DWA ALBO TRZY ŻYCIA

DWA ALBO TRZY ŻYCIA
Każdy, Salvatore Scibona, przekład: Jerzy Kozłowski, Znak, Kraków 2020

 Katarzyna Kolska

„Hamburg, Terminal 1. O umówionej porze kilkuletni Janis wychodzi z toalety i rozgląda się za tatą. Chłopiec nie ma przy sobie nic – żadnych dokumentów czy bagażu, jedynie zwitek amerykańskich dolarów. Obsługa lotniska próbuje zidentyfikować małego pasażera, ale Janis nie zamierza odpowiadać na pytania”.

Ucieczka

To krótka zapowiedź najnowszej książki Salvatore Scibony Każdy. I nie dajmy się zwieść tym kilku zdaniom. Bo to nie będzie ckliwa opowieść o małym chłopcu pozostawionym na lotnisku. Nie pęknie nam serce, nie będziemy lali łez. Nim zdążymy go lepiej poznać, już się z nim rozstaniemy. Bo to nie on będzie głównym bohaterem tej książki. Ale to właśnie on, ten mały kilkuletni chłopiec zaprowadzi nas nieoczekiwanie do domu na drugim końcu świata, w którym mieszka Dwight Elliot Tilly, a właściwie Vollie Frade. Kim on jest? Które życie jest prawdziwe? Czy to, gdy mieszkał ze swoimi rodzicami na farmie, zajmował się zwierzętami, chodził do szkoły, był pomocnikiem mechanika, a potem opuścił rodziców i dom i zaciągnął się jako ochotnik do Korpusu Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych, choć miał tylko siedemnaście lat? I nigdy już do nich nie wrócił. Choć był ich jedynym synem, dzieckiem starszych rodziców, wytęsknionym, ukochanym, w którym pokłada się wszystkie nadzieje, z którym wiąże się plany – nie jakieś wielkie, nieosiągalne, sięgające gwiazd – raczej zwykłe, przyziemne, że kiedyś on przejmie tę farmę i tu będzie jego dom, wybuduje nową stodołę, zaopiekuje się rodzicami, będzie miał żonę i dzieci, a oni wnuki, bo przecież życie dobre, zwykłe, spokojne, jest tu, gdzie jesteśmy. I za to każdego dnia przed posiłkiem państwo Frade’owie dziękowali Bogu. Za jałówki na łące, za bronę, za ciasto, za syna.

A może życiem prawdziwym jest to, które sam wybrał, stając się kimś innym, zmieniając imię, nazwisko, adres, dokumenty, metrykę urodzenia? Bez swojego miejsca na świecie, bez domu, bez korzeni, bez bliskich? Weteran wojny, który za cenę wymazania życia przeszłego zaczyna życie od nowa. Czy tak się da? Teraz wierzy, że można zapomnieć o sobie, jakby cię nie było, jakby nie było tych wszystkich dni i nocy, i rodziców, którzy cię wychowali, i drogi, którą się przeszło aż do tej chwili. Nie ma tego, co było, jest tylko to, co będzie. Pamięć zapomni, człowiek, który był, choć nie umarł, przestanie istnieć i z minuty na minutę pojawi się człowiek nowy, z nowym imieniem i nazwiskiem. Ale życie dawne kiedyś o sobie przypomni, dopadnie w najmniej oczekiwanej chwili i wtedy krew odpłynie z twarzy i bladość zdradzi, że coś się wydarzyło, że nie można mieć dwóch życiorysów, że nie da się nie być tym, kim się jest. Zwykłe przejęzyczenie urzędniczki, która trzyma w rękach teczkę z dokumentami, przegląda spokojnie papiery, namawia swojego klienta, by starał się o ubezpieczenie zdrowotne, bo przecież walczył, był ranny, stracił palce jednej stopy i na pewno ma jeszcze wiele innych chorób wymienionych na stronach od czwartej do siódmej w broszurze przeznaczonej dla weteranów wojny w Wietnamie. Prawda, panie Frade? Chciałam powiedzieć Tilly…

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Katarzyna Kolska - dziennikarka, zastępca redaktora naczelnego miesięcznika "W drodze", absolwentka filologii polskiej i teologii, przez 13 lat pracowała w poznańskim oddziale "Gazety Wyborczej", autorka kilku książek, m.in. "Modlitwa poranna i wieczorna" (Olimp Media 2008) i "Moje dziecko gdzieś na mnie czeka. Opowieści o adopcjach" (Znak 2011, Wydawnictwo W drodze 2016). Jest mężatką, ma dwóch synów, mieszka w Poznaniu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Minuta trwa całe wieki

Drodzy Czytelnicy,

GDZIE JEST RAJ?

ZAMKNIĘTE W SŁOWIE

NA ODWROCIE TWOJEGO KRZYŻA WISI JEZUS


komentarze



Facebook