Ja jako On

Niedziela Chrztu Pańskiego, 9 stycznia 2011 roku

Iz 42,1–4.6–7  Ps 29  Dz 10,34–38  Mt 3,13–17

Na brzegu Jordanu tłum ludzi – nie tłum, bo Boga nie interesuje tłum, tylko człowiek; zatem ludzie, każdy z osobna, ze swoim życiem, swoją historią, swoimi radościami i smutkami, swoim pragnieniem Boga i swoimi grzechami. W tę ludzką rzekę wchodzi Jezus i dokonuje się to, co się już dokonało, kiedy Słowo stało się ciałem: Jezus jednoczy się z każdym z tych ludzi, bierze na siebie ludzkie żywoty, zanurza je w Jordanie i podnosi, oddaje Ojcu.

Jedno z moich najstarszych wspomnień teologicznych dotyczy lektury pierwszej encykliki Jana Pawła II Redemptor hominis, a dokładniej takiego oto zdania: ”Chrystus – Odkupiciel świata jest Tym, który dotknął w sposób jedyny i niepowtarzalny tajemnicy człowieka, który wszedł w jego »serce« (…) Syn Boży, przez wcielenie swoje zjednoczył się jakoś z każdym człowiekiem”.

Tajemnica wcielenia, może wtedy pod wpływem młodzieńczej lektury po raz pierwszy świadomie przeze mnie odkryta, głęboko wryła się w moją pamięć i ciągle przenika moje myślenie. Chrystus zjednoczył się z każdym z nas, ze mną… Chrystus jako ja – ja w Nim obecny.
Jeśli tak jest, to Chrystus jako ja przyjmuje chrzest, nad Nim jako nade mną otwarło się niebo, na Nim jako na mnie spoczął Duch i nad Nim jako nade mną Ojciec wypowiedział słowa: ”Ten jest mój Syn umiłowany”. I wszystko to, co wydarzyło się podczas chrztu Jezusa, powtarza się za każdym razem, kiedy chrzczony jest człowiek. Chrystus w tym człowieku wstępuje w wodę, niebo się otwiera, Duch zstępuje i Ojciec wyznaje miłość: Ty jesteś moim umiłowanym dzieckiem, w tobie mam upodobanie.

Ale jest i druga strona tego utożsamienia, zapoczątkowana w chrzcie, możliwa do wypełnienia – ja jako On. To jest obietnica i nadzieja, jaką daje chrzest – że coraz pełniej mogę się stawać jedno z Nim, tak dalece, jak Izajasz powiedział o Nim: Ja, Pan, powołałem cię, ująłem cię za rękę i ukształtowałem, ustanowiłem cię przymierzem dla ludzi…, abyś otwierał oczy niewidomym, wypuszczał na wolność jeńców, wyzwalał tych, co mieszkają w ciemnościach. I wszystko w ten sposób: bez krzyku, bez podnoszenia głosu, by nie złamać trzciny nadłamanej, nie zagasić knotka o nikłym płomyku, z łagodnością, w wielkim pokoju.

Święty Serafin z Sarowa mawiał: ”Znajdź pokój wewnętrzny, a tysiące znajdą przy tobie zbawienie”. Ten, kto dojrzewa do utożsamienia z Chrystusem, może stać się takim człowiekiem: emanującym pokojem, przy którym inni znajdą zbawienie.


Cyprian Klahs OP - ur. 1969, dominikanin, przełożony braci studentów, napisał m.in. "Pamiętniki Jonasza i inne apokryfy" (W drodze 2016). Mieszka w Krakowie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

NADZIEJA

Bierz i jedz!

Zaryzykować miłość

Poszukiwacze perły

Słaba i silna wola


komentarze



Facebook